Strony

wtorek, 22 listopada 2022

"Betonoza" Jan Mencwel




Określenie „betonoza” zatacza coraz szersze kręgi i coraz częściej słyszy się je, głównie w reakcji na kolejne rewitalizacje parków czy placów w miastach i miasteczkach Polski. Nic więc dziwnego, że w końcu ktoś postanowił się nad zjawiskiem pochylić i opisać. I tak powstał reportaż o wdzięcznym tytule „Betonoza”, którego autorem jest Jan Mencwel. 
 
Książka Mencwela tak właściwie jest nie tyle o przeróżnych rewitalizacjach (choć powracają w niej jak fałszywy refren), co o tym, z jaką dezynwolturą w Polsce pozbywamy się zieleni, zwłaszcza na terenach zurbanizowanych. Autor opisuje wiele placów w miastach, które pierwiej zielone i zadrzewione, po zainkasowaniu unijnych dotacji zmieniają się w wyłożoną betonową kostką patelnię. Wskazuje też na proceder wycinki drzew przyulicznych, śledzi, co się dzieje z miejskimi terenami zielonymi (zwłaszcza tymi, które oficjalnie nie są parkami) oraz próbuje ocenić, jak wiele my jako mieszkańcy tracimy przez antyroślinną politykę włodarzy miejskich.

Trzeba przyznać, że to naprawdę solidny reportaż. Autor bowiem do zagadnienia zieleni miejskiej podchodzi kompleksowo. Nie tylko opisuje kolejne przypadki konfliktów (czy raczej „konfliktów”, bo za decyzjami władz częściej kryje się postawa „dawniej nikomu to nie przeszkadzało” i „tak będzie nowocześniej, mieszkańcy lubią nowoczesność” niż jakaś ukierunkowana zła wola niczym u komiksowych złoczyńców), ale też stara się rzucić światło na miejsce zieleni w miastach na przestrzeni dziejów, rozmawia ze specjalistami zarówno do spraw architektury, jak i przyrody oraz pokazuje, jak do problemu podchodzi się na świecie. Okazuje się, że Zachód fazę zalewania wszystkich przestrzeni miejskich betonem ma już za sobą i teraz raczej rozpatruje ją w kategoriach błędu. Tylko u nas nikt na tych cudzych błędach nie chce się uczyć.

„Betonoza” dotyka też kwestii zmian klimatycznych i ich wpływu na tkankę miejską. Autor sporo pisze więc o oszczędnościach, na jakie pozwalają nam (czyli zarówno mieszkańcom, jak i samorządowcom) miejskie drzewa i zieleń a także wskazuje obszary, gdzie mają one kluczowe znaczenie oraz prezentuje sugerowane przez specjalistów rozwiązania. Te rozdziały czytało mi się najciekawiej, bo w wyniku nawiedzających nas ostatnimi laty fal upałów widzę dobrą zmianę podejścia do zieleni nawet na własnym osiedlu.

Przy tym wszystkim Mencwel stara się nie oceniać nikogo, a jedynie zgłębić postawy każdej strony i zbadać ich przyczyny. Zawsze cenię to u reportażystów, a w tym przypadku łączy się ona z lekkim piórem i potoczystą narracją pozbawioną pustych wypełniaczy, więc czyta się tym przyjemniej.

Trudno mi pisać o dobrej książce non-fiction, bo wykalkulowanie tak, żeby napisać o czym jest i zainteresować nią kogoś, ale nie streścić, nie zawsze mi się udaje. Zwłaszcza, że złośliwości przychodzą łatwiej niż pochwały. Więc po prostu napiszę: jeśli mieszkacie w mieście, miasteczku albo chociaż wsi ze skwerkiem w centrum, przeczytajcie „Betonozę”. Bo ten temat i was dotyczy.
 
Tytuł: Betonoza
Autor: Jan MEncwel
Wydawnictwo: Wydawnictwo Krytyki Politycznej
Rok: 2020
Stron: 341

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.