wtorek, 4 sierpnia 2020

Stosik #129

Tym razem stosik nie tak wielki, jak mógłby być. A to dlatego, że zaszalałam z zakupami, ale połowa utknęła w limbo, czekając na przekładaną premierę preorderu. No cóż, pozostaje się cieszyć tym, co doszło.


Oto i papierowa część zdobyczy z lipca. Na górze mamy "Ruchomy zamek Hauru", na którego premierę czekałam dość długo i potem czym prędzej kupiłam. Jest już przeczytany, recenzja napisana, pewnie wrzucę w przyszłym tygodniu. Pod nim "Czerń nie zapomina", jedyny papierowy egzemplarz recenzencki (od Rebisu). Już o tej powieści pisałam.

Dalej same zakupy. "Myśliwce" to oczywiście must have, bo zbieram Menażerię (acz kolejne tytuły to od lat większe i mniejsze rozczarowania). "Pana ciemnego lasu" wyciągnęłam z kosza z tanią książka w markecie. "Kotolotki" już czytałam w ebooku, ale jako że tworzę biblioteczkę swojemu dziecku, postanowiłam kupić też papier. No i na samym dole "Bestiariusz - zwierzęta", bo jeśli istnieją jakieś tytuły w tej serii, które koniecznie chcę mieć, to poza smokami będzie właśnie ten.

Tym razem mamy też ebooki.


Jest więc "Do boju", do recenzji od Prószyńskiego. Kilka lat temu inne wydawnictwo wydało cała serię tytułów tej autorki, ale jakoś się nie załapałam wtedy. Teraz sobie nadrobię. Drugi ebook to wydany przez fanowską Grupę Wydawniczą Alpaka. "Tęczowo i fantastycznie" to zbiór queerowej fantastyki i tematycznej publicystyki. Do pobrania za darmo.

piątek, 31 lipca 2020

"Miasteczko Rotherweird" Andrew Caldecott



„Miasteczko Rotherweird” było reklamowane jako „Harry Potter dla dorosłych”. Tego typu deklaracje zwykle wywołują u mnie silną chęć powiedzenia „sprawdzam”. Dlatego też postanowiłam „Miasteczko...” przeczytać (oraz dlatego, że sam pomysł na powieść wydawał się ciekawy, a blurb kładł nacisk na postać nowego nauczyciela, więc miałam cichą nadzieję, że powinowactwo z Harrym Potterem jakieś będzie). Cóż, okazało się, że powieść z cyklem Rowling ma wspólne tylko to, że dzieje się w Anglii. A to tylko jedno z rozczarowań.

sobota, 25 lipca 2020

"Czerń nie zapomina" Agnieszka Hałas



Zakończenia serii są bardzo ryzykowne dla autorów, wszak trzeba usatysfakcjonować rozochoconą widownię. Zadanie jest tym trudniejsze, im lepsza była seria a ryzyko porażki zawsze spore. Tak więc Agnieszka Hałas stanęła przed wyzwaniem, kiedy pisała „Czerń nie zapomina” - finałowy tom swojego „Teatru Węży”. Czy mu podołała?

Po wycieczce w tropikalne rejony w „Śpiewie potępionych” znowu wracamy w klimaty bardziej umiarkowane. Oraz do bohaterów, których do tej pory znaliśmy raczej przelotnie. Akhania ar Vithenare chwyta dwójkę żmijów i z rozkazu srebra każe im odszukać trzeciego, Krzyczącego w Ciemności, który po wydarzeniach z poprzedniego tomu rozpłynął się w powietrzu (w przenośni, nie dosłownie). Lorraine, młoda, choć utalentowana wróżbitka również go szuka, popychana przez nawiedzające ją wizje. Tymczasem demony z Doliny Śniedzi knują intrygę, której konsekwencje mogą okazać się ostateczne dla świata ludzi, a srebrni magowie mają swoje własne problemy.

sobota, 18 lipca 2020

"Oczy uroczne" Marta Kisiel


Mój związek z Martą Kisiel to trudna sprawa. Pisarka ma duże grono zachwyconych jej twórczością fanów, więc i ja spróbowałam, ale na „Nomen omen” się przejechałam, co mnie na dłuższy czas odstraszyło. Niemniej, ponieważ Marta Kisiel ma duże grono zachwyconych jej twórczością fanów, jej powieści i opowiadania są stałym elementem nominacji do nagrody Zajdla. W zeszłym roku w nominacjach wylądowała z powieścią i opowiadaniem i właściwie tylko dlatego zapoznałam się z „Szaławiłą”. Nawet mi się spodobało, więc postanowiłam kiedyś dać szansę powieści, do której stanowiło prequel. W tym roku owa powieść pojawiła się w nominacjach, a że akurat miałam pod ręką ebooka, to postanowiłam zapoznać się z „Oczami urocznymi”.

sobota, 11 lipca 2020

"Kotolotki" Ursula K. Le Guin


Kiedy Prószyński wydawał serię wszystkich dzieł zebranych Le Guin, tak naprawdę jedno pominął. Dziecięce opowiadania o kotolotkach mianowicie, bowiem ta jedna z najbardziej uznanych autorek fantastycznych napisała też coś dla dzieci (tak, to typowa literatura dziecięca, nie żadne young adult). I w sumie brak tego utworu w serii nie był ze strony wydawcy taką złą decyzją, w końcu książki dla dzieci wymagają nieco innej oprawy niż te kierowane do dorosłych kolekcjonerów. Nie pasowałyby do kolekcji.

poniedziałek, 6 lipca 2020

Na co poluje Moreni: lipiec 2020

W poprzednich latach lipiec nie obfitował w premiery - wiadomo, lato urlopy, jedyne co się sprzedaje to romanse i kryminały (a tych akurat nie lubię). W tym roku oferta jest dużo bogatsza. 

Na lipiec przesunięto premierę "Strzelb, zarazków i stali", o których pisałam w czerwcowym zestawieniu. Rebis przygotowuje też wznowienie "Gdzie dawniej śpiewał ptak" Kate Wilhelm, ale mam stare wydanie z Solarisu. Nawet recenzowałam tę książkę na blogu.

Tymczasem przejdźmy do rzeczy.

Chcę mieć

"Green Town" Ray Bradbury
3 lipca

Kolejny tom Artefaktów, więc oczywiście muszę go kupić. Do kolekcji.

Zbiór powieści i opowiadań, których akcja rozgrywa się w miasteczku Green Town.
Niezwykłe historie o krainie dzieciństwa, widzianej z wielką nostalgią i miłością, opowieści o budzeniu się samoświadomości nastoletnich bohaterów, wielkiej afirmacji życia, codziennych wydarzeniach i rytuałach. Ale także podróże do krainy dziecięcych koszmarów, mrocznych miejsc i niepokojących zdarzeń.
W skład książki "Green Town" wchodzą: Słoneczne wino, Jakiś potwór tu nadchodzi, Pożegnanie lata i Letni ranek, letnia noc.

środa, 1 lipca 2020

Stosik #128

Czerwiec nie był zbyt obfitym książkowo miesiącem, ale coś tam do biblioteczki trafiło. toteż pokazuję wam skromny stosik zdobyczy (i już wiem, ze w lipcu będzie większy).


Nie przedłużając, na górze są trzy tomy mangi "One-Punch Man". Po obejrzeniu jakiś czas temu anime na jej podstawie (pierwszy sezon jest na Netflixie, polecam) planowałam zakup pierwowzoru, ale jakoś tak zawsze go odwlekałam. Aż tu nagle Mi się czytanie podoba zorganizowała wyprzedaż na instagramie, to skorzystałam z okazji. Już zresztą przeczytałam, jak mi się nazbiera więcej tomów, to może nawet coś tam skrobnę.

"Wyspa doktora Moreau" z kolei to egzemplarz recenzencki od wydawnictwa Vesper. Jest to samo piękne wydanie, co "Wojna światów". Mam nadzieję, że jeszcze "Wehikuł czasu" w nim wyjdzie, to będę miała komplet.

A na samym dole "Dinozaury odkryte na nowo", czyli wygrana z instagramowego konkursu. I tak chciałam ją sobie kupić, a tu się udało wygrać. ;) Właśnie ją czytam.

czwartek, 18 czerwca 2020

"Pies jest miłością" Clive Wynne


Przyznam, że nieszczególnie mnie interesują książki popularnonaukowe o psach (co innego tytuły z zacięciem reporterskim). Po prostu dlatego, że psa nie mam, a takie publikacje najczęściej są kierowane właśnie do właścicieli i autorom przyświeca cel pisania ich w taki sposób, aby zawierały mnóstwo sugestii praktycznego wykorzystania informacji. Co dla osób nie mających takiej możliwości jest straszliwie nudne. Gdyby „Pies jest miłością” nie wyszedł w marginesowej serii Eko, też bym go zignorowała. No ale wyszedł.

czwartek, 11 czerwca 2020

"Tetris" Box Brown


Jak być może wiecie, bo kilkukrotnie o tym wspominałam, Marginesy od jakiegoś czasu wydają komiksy. Jednym z pierwszych, jaki pojawił się w ofercie, był „Tetris. Ludzie i gry”. Przyznam, że miałam pewne wątpliwości, ale uznałam, że historia stojąca za jedną z najpopularniejszych gier wszech czasów może być intrygująca (gry interesują mnie raczej umiarkowanie, ale zawsze jestem ciekawa procesu twórczego i decyzyjnego stojącego za znaną marką).


piątek, 5 czerwca 2020

Na co poluje Moreni: czerwiec 2020

Zwykle to kwiecień i maj były miesiącami, w których zalewały nas najciekawsze premiery, a miesiące wakacyjne pozostawały raczej ubogie w tym względzie. Wygląda na to, że w tym roku (ze względu na koronawirusa) trend się odwrócił. W maju ledwo skleiłam notkę zapowiedzi, za to czerwiec (a powoli też i lipiec) zapowiada się na bogato. Dodatkowo wpadnie też kilka premier, które zamieściłam we wcześniejszych zestawieniach, ale ostatecznie albo nie ukazały się dotąd wcale, albo tylko w formie ebooka. Nie przedłużając więc, lecimy z tym koksem.

Chcę mieć

"Ruchomy zamek Hauru" Diana Wynnw Jones
5 czerwca

Kolejna, po "Kotolotkach", pozycja obliczona raczej na tworzenie biblioteczki dla młodej (jeszcze parę lat, zanim skorzysta, ale znając polski rynek książki wtedy pozycje już nie będą dostępne), ale przyznam, że sama też jestem ciekawa. Pozycja kultowa w UK, u nas znana raczej z animacji studia Ghibli niż z czegokolwiek innego (a w oryginale właściciel zamku nazywał się Howl, ale Japończycy nie umieją w europejskie spółgłoski).

Młoda Sophie Kapeluszniczka, z krainy zwanej Ingarią, przykuwa niechcianą uwagę czarownicy i zostaje zamieniona w staruszkę… Decydując, że nie ma nic do stracenia, wyrusza do ruchomego zamku czarodzieja Hauru, który podobno zjada dusze młodych dziewcząt…
W zamku Sophie spotyka Michaela, ucznia Hauru, oraz Kalcyfera, demona ognia, z którym zawiera pewien pakt.
 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...