niedziela, 29 marca 2020

"Wyzwolenie zwierząt" Peter Singer


Osobiście jestem zdania, że istnieje taki kanon lektur, które powinien przeczytać każdy uważający się za miłośnika zwierząt. Co prawda jak ten kanon powinien wyglądać już tak dokładnie sprecyzowanego nie mam, ale zdecydowanie „Wyzwolenie zwierząt” Petera Singera powinno się w nim znaleźć. Nawet jeśli nie ze względu na głoszone tezy, to ze względu na wkład w kształtowanie postaw społecznych wobec zwierząt. 

środa, 25 marca 2020

"Statystycznie rzecz biorąc" Janina Bąk


Być może nazwisko Janina Bąk nic wam nie mówi, natomiast pewnie sporo z was kojarzy bloga i fanpage Janina Daily. To ta sama Janina. Przyznam, że nie jestem jakąś zagorzałą fanką, ale lubię od czasu do czasu zajrzeć. Aż tu nagle, po trzech latach pracy, niespodziewanie, pojawiła się książka. I to, proszę Państwa, popularnonaukowa (zresztą w sumie zgodnie z zapowiedziami). Zdarzyło mi się już czytać aż dwie popularnonaukowe (no… w pewnym sensie) książki blogerów, ale to były przypadki, kiedy i książki, i blogi, pisano o przyrodzie. Tymczasem Janina pisze bloga, jakby to nie brzmiało, lifestylowego. Za to książkę napisała o… statystyce, taka ciekawostka. Nie, żeby jej brakowało merytorycznej wiedzy czy kompetencji. 

poniedziałek, 16 marca 2020

"Wszystko, co wiemy o UFO" Elizabeth i Mark Neila


W zasadzie to można uznać, że sama jestem sobie winna. Rzadko sięgam po książki z poletka teorii spiskowych i pseudonauk, bo, umówmy się, interesują mnie głównie o tyle, o ile skonfrontuje się je z twardymi faktami. Niemniej czasem czuje pokusę. Zwykle wtedy włączam sobie jakiś odcinek „Starożytnych kosmitów” (bo praktycznie zawsze leci na którymś kanale, trochę jak filmy dokumentalne o III Rzeszy), ale akurat Prószyński i s-ka podesłało maila z taką jedną nowością. Tytuł był szumny i wiele obiecywał, a brzmiał „Wszystko, co wiemy o UFO”. Pomyślałam, że może będzie zawierał jakieś nowe, nieznane mi wątki. I pomimo że niewiele się po nim spodziewałam, to i tak się zawiodłam. 

czwartek, 12 marca 2020

"Zawód położna" Leah Hazard


Jest kilka takich segmentów rynku literackiego, które od paru już lat nie są może dominujące, ale stabilnie obecne. Jednym z nich jest wszelka literatura okołomedyczna. Co roku wychodzi kilka-kilkanaście pozycji o pracy różnej specjalizacji lekarzy i personelu medycznego. Takich na przykład książek o położnych czytałam już trzy: dwie autorek brytyjskich i jedną polskiej. Tą polską może odłóżmy na bok (dlatego, że chcę o niej kiedyś napisać osobną notkę, ale także dlatego, że ma zupełnie inną formułę) i skupmy się na „Zawód położna” Leah Hazard. 

piątek, 6 marca 2020

Na co poluje Moreni: marzec 2020

Wydawcy w tym roku nie znają umiaru i szaleją na potęgę, marzec jest więc obfity w premiery, zarówno te koniecznie do kupienia, jak i po prostu potencjalnie interesujące. Tylko coś tym wydawcom ciągle seks w głowie, ten leitmotiv ciągnie się twardo w tle od zeszłego miesiąca i mam wrażenie, że wręcz nabiera energii. No ale nie przedłużając, przejdźmy do przesadnie długiej listy.

Chcę mieć

"Pies jest miłością" Clive D. L. Wynne
11 marca

Szczerze mówiąc książki popularnonaukowe o psach interesują mnie średnio. Nie żebym miała coś przeciwko, ale tyle jest tego na rynku, że i przez rok nie wyczytasz (co innego reportaże w temacie, ale tych z kolei jest jak na lekarstwo). Niemniej, książka wyszła w serii, którą zbieram i do której mam sporo zaufania, więc na półce musi być.

Twój pies cię kocha.
Każdy miłośnik psów zna to uczucie. I choć psia miłość wydaje się oczywista, niektórzy naukowcy wciąż mają wątpliwości i ostrzegają przed antropomorfizacją zwierząt. Oto jednak nadchodzi Clive Wynne, pionierski psi behawiorysta, którego badania pomagają zapoczątkować nową erę: taką, w której miłość, a nie inteligencja czy uległość, stanowią sedno relacji człowiek–pies.
Czerpiąc z najnowocześniejszych badań – przeprowadzanych w swoim laboratorium i innych ośrodkach na całym świecie – Wynne pokazuje, że istotą każdego psa są uczucia, wypełniające je od pyszczków i ogonów aż po DNA. Ta naukowa rewolucja mówi więcej o unikalnym pochodzeniu psów, ich zachowaniu i potrzebach, niż moglibyśmy sobie wyobrazić. Na przykład to, że psy zwyczajnie lubią nasze towarzystwo, a gdy nie mają się do kogo przytulić, stają się osowiałe i dziczeją.
Ludzka, pouczająca książka Pies jest miłością to niezbędna lektura dla każdego, kto kiedykolwiek kochał psa – i doświadczył cudu bycia kochanym.


poniedziałek, 2 marca 2020

Stosik #125

Miałam w tym roku ograniczać zakupy, tymczasem wydawcy najwyraźniej sabotują moje postanowienia w sposób zorganizowany, wydając albo kolejne tomy serii wydawniczych, albo cykli, które zbieram. No i bądź tu człowieku minimalistą.


Tak więc tutaj po prawej mamy wieżyczkę utworzoną z tego, co chciałam mieć od Maga (i co sobie hurtowo kupiłam w Świecie Książki). Na dole dwa Artefakty, czyli "Triumf Endymiona" (bo myślałam, że mam, a okazało się, że nie) i "Cień i pazur" Wolfe'a z nowości. Wyżej trzy tomy "Mrocznych materii" Pullmana. Mam co prawda omnibus Albatrosa, ale kupiłam go tylko dlatego, że straciłam nadzieję, ze ktoś wypuści kiedykolwiek porządniejsze wydanie, więc wolałam brzydkie niż żadne. Teraz wymieniłam sobie na coś co cieszy oko. I przy okazji zaopatrzyłam się w "La Bella Sauvage", pierwszy tom nowej trylogii rozgrywającej się w tym uniwersum, podobno teraz już zdecydowanie dla dorosłych czytelników (choć akurat "La Bella Sauvage" jest technicznie prequelem do "Mrocznych materii"). A na wierzchu najnowsze "Akta Dresdena", czternasty tom, czyli "Zimne dni". Już w czytaniu.

Na baczność zaś stoi trochę zakupów własnych i trochę rzeczy do recenzji. Od lewej zaczynając, mamy trzy zupełnie spontaniczne nabytki, no bo jak tu się oprzeć, kiedy "Wspomnij Phlebasa" było za niecałe 10 zł, a "Ten cholerny Księżyc" i "Ostatnie dni Nowego Paryża" po 6,50? "Leksykon dzikich kobiet" zaś był zakupem całkowicie planowanym, bo jakkolwiek nie wszystkie albumo-leksykony BOSZa chcę mieć, tak ten akurat chciałam. Ilustracje ma bardzo ładne.

Trzy kolejne rzeczy zaś to egzemplarze recenzenckie. "Lis" Ugrešić (od Literackiego) okazał się po wstępnym rekonesansie zupełnie czymś innym, niż się spodziewałam. Ale narzekać nie będę, bo autorka zdaje się świetnie władać piórem, więc zabawa i tak może być przednia. "Statystycznie rzecz biorąc" Janiny Bąk (znanej szerzej w internetach jako Janina Daily) jest zaś książką popularnonaukową o statystyce. Oficjalnie premiere ma 25 marca, ale wydawnictwo WAB było na tyle uprzejme, żeby przesłać mi prebooka. Którego już zresztą przeczytałam. A na końcu kolejny komiks od Marginesów. "Wilk" to bardzo interesująca rzecz (choć niekoniecznie na poziomie scenariusza), właśnie przymierzam się do napisania o nim.

piątek, 21 lutego 2020

"Zmiany" Jim Butcher


Po dłuższej przerwie w zeszłym roku doczekaliśmy się wreszcie kontynuacji cyklu o Harrym Dresdenie. Mag wydał trzynasty tom, czyli „Zmiany”, I muszę przyznać, że tym razem tytuł jest cokolwiek znaczący, bo autor postanowił zamknąć kilka istotnych wątków, zmienić status quo i zakończyć wszystko potwornym clifhangerem. U nas na szczęście kolejny tom wyszedł po miesiącu, ale aż się dziwię, że amerykańscy fani po premierze oryginalnej wersji językowej „Zmian” nie ruszyli pod dom Butchera z widłami i pochodniami. 

poniedziałek, 17 lutego 2020

"12 sprytnych sposobów jak ocalić nasz świat"


Jak niektórzy może pamiętają, jakiś czas temu znęcałam się nad „F**k plastik”, ekoporadnikiem wypuszczonym przez Prószyńskiego i s-kę. Zaś niedawno w swojej skrzynce mailowej znalazłam link do pobrania recenzenckiego egzemplarza kolejnego ekoporadnika od nich, czyli „12 sprytnych sposobów, jak ocalić nasz świat”. Gdybym powiedziała, że przy ściąganiu go nie towarzyszyła mi małpia, przewrotna złośliwość, to bym skłamała. Niemniej, rekomendacje WWF i obietnica, że to ich eksperci książkę pisali dawała pewne nadzieje. 

wtorek, 11 lutego 2020

Na co poluje Moreni: luty 2020

Luty wydaje się być miesiącem zaskakująco obfitym w premiery, po nieco wstrzemięźliwym styczniu. Jednakowoż, będę musiała trochę zapowiedzi okroić. Na przykładnie wspomnę nic o szumnych zapowiedziach Maga (dlatego tez nie będzie w tym miesiącu sekcji "Chcę mieć", bo wszystkie jej elementy miały być od Maga). W lutym miało wyjść "La Bella Sauvage" Pullmana, "Nasze imię Legion, nasze imię Bob" Taylora, "Zimne dni" Butchera i "Miecz i cytadela" Wolfe'a, ale konkretów i okładek ani widu, ani słychu, a już jakiś czas temu rednacz pisał, że ze względu na problemy z zaopatrzeniem w drukarni premiery mogą przesunąć się nawet na kwiecień...

Ale wciąż pozostaje całkiem sporo ciekawych tytułów. ;)

sobota, 1 lutego 2020

Stosik #124

Miałam w tym roku przystopować ze ściąganiem książek do domu, ale gdyby oceniać po styczniu, to raczej nic z tego nie wyjdzie. No cóż, widać taka karma. Ale na usprawiedliwienie dodam, że nie wszystko, co na zdjęciu jest moje.


Zacznijmy może od sekcji stojącej, czyli faktycznie moich książek. Od lewej mamy "Aldebaran", pełne wydanie komiksu, które wyszło w zeszłym roku (komiks był już u nas ogólnie wydawany wcześniej, ale 18 lat temu i w pięciu zeszytach). Od daty premiery właściwie rozważałam jego kupno i w końcu się złamałam. Czytać jeszcze nie czytałam, ale sama strona wizualna jest odpowiednio satysfakcjonująca.

Dalej mamy jedyny papierowy egzemplarz recenzencki, czyli "Arktyczne marzenia" od Marginesów. Książka uznawana już za klasykę polarnej ekoliteratury pierwsze wydanie miała 34 lata temu, ale dopiero teraz trafiła w ręce polskich czytelników. Mam zamiar sprawdzić, czy opinie o niej nie sa przesadzone.

Cała reszta to zakupy własne. "Dobrego wilka" przeczytałam w abonamencie Legimi, po czym pomyślałam, że warto mieć własny egzemplarz, a na blogu jest już recenzja. "Czerwony śnieg" z kolei pojawił się znienacka na początku stycznia w ofercie Świata Książki (i, żeby było śmieszniej, wciąż jest dostępny), choć pod koniec zeszłego roku nigdzie już go nie można było dostać. Ot, magia remanentu, jak sądzę. "Nieznane życie lodowców" nabyłam za 12 zł i głównie dlatego, że nie było na Legimi, a "Mówili, że jestem zbyt wrażliwa" to pierwszy poradnik, jaki kupiłam od lat. Zobaczymy, czy jest cokolwiek wart. No i oczywiście na końcu artefaktowe "Jestem legendą" z przyległościami, choć przyznam, że nie jest to jakiś szczególnie interesujący dla mnie tytuł.

Sekcja leżąca to nabytki Lubego, które może ewentualnie kiedyś przeczytam. Jak widać, po zakupie gry "Metro. Exodus" postanowił iść za ciosem i zaopatrzyć się w literacki pierwowzór, czyli całą trylogię "Metra". Zaś "Distortion" dostał ode mnie na urodziny.

Przybyły też dwa egzemplarze recenzenckie w ebooku. I oba już przeczytałam, żeby było śmieszniej, więc może na dniach o nich napiszę.


"Spod kozetki" od Marginesów to spis ciekawych przypadków z kariery pewnego psychiatry. Przyjemnie się to czyta. Zaś "12 sprytnych sposobów, jak ocalić nasz świat" od Prószyńskiego może nie jest idealne, oględnie mówiąc, ale i tak o kilka klas lepsze niż "F**k plastik".
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...