wtorek, 12 listopada 2019

"Skrzydła Ognia: Przebudzenie Pełni" Tui S. Sutherland


Cykl o Skrzydłach Ognia był całkiem przyjemną opowieścią dla młodszego czytelnika (dla tych, którzy nie bardzo kojarzą, opowiadał o piątce smocząt wskazanych przez przepowiednię, których przeznaczeniem miało być jakoby zakończenie dwudziestoletniej wojny między pretendentkami do trony Królestwa Piasku). Był też całkiem zgrabnie zamkniętą całością. Ale jak doświadczenie fantasy (a także tej konkretnej autorki) uczy, żadna historia nie jest na tyle zamknięta, aby nie można było czegoś jeszcze dopisać. Bo chociaż przeznaczenie Smocząt Przeznaczenia się dopełniło, to w świecie Pyrii można opowiedzieć jeszcze wiele historii.

piątek, 8 listopada 2019

Na co poluje Moreni: listopad 2019

W listopadzie nie dzieje się co prawda tyle, co w październiku, ale i tak sporo. Poza nowościami jest jeszcze sporo spadkowiczów z zeszłego miesiąca, na przykład najciekawsze pozycje z Zyska i s-ki, czyli "Szkodliwa medycyna" i "Ziemia nie do życia" (więcej o nich pisałam w poprzednim zestawieniu). Tymczasem może przejdźmy do rzeczy.

Chcę mieć

"Cała Orsinia" Ursula K. Le Guin
12 listopada

Ponoć to już ostatni z omnibusów Le Guin w wydaniu Prószyńskiego, będę więc miała wszystkie w kolekcji (poza poezją, poezja mnie nie rusza). Trzeba uzupełnić kolekcję.

Na "Całą Orsinię" składają się wszystkie teksty Ursuli K. Le Guin osadzone w Orsinii: powieść "Malafrena" (1979), trzy piosenki, zbiór opowiadań "Opowieści orsiniańskie" (1976) oraz dwa dodatkowe opowiadania.
Pomysł kraju zwanego Orsinią przyszedł Ursuli Le Guin do głowy w 1949 roku podczas studiów w Radcliffe. Kolejne teksty cyklu powstawały w późniejszych latach, publikowane były w różnych zbiorach opowiadań oraz w tygodniku "The New Yorker".
Pamiętam, kiedy wpadłam na ten pomysł: w naszym małym spółdzielczym akademiku Everett House w Radcliffe w jadalni, gdzie można było uczyć się i pisać na maszynie do późna, nie przeszkadzając śpiącym. Miałam dwadzieścia lat, pracowałam około północy przy jednym ze stołów i wtedy po raz pierwszy mignął mi przed oczami ten mój inny kraj. Nieważny kraj w Europie Środkowej. Jeden z tych, które zdemolował Hitler, a teraz demolował Stalin. Kraj położony niezbyt daleko od Czechosłowacji albo Polski, ale… nie przejmujmy się granicami. Nie któryś z tych częściowo zislamizowanych narodów - bardziej zorientowany na Zachód… Może jak Rumunia z językiem wywodzącym się z łaciny, lecz ze słowiańskimi naleciałościami? Aha! Zaczynam nabierać wrażenia, że do czegoś dochodzę. Zaczynam słyszeć nazwy. Orsenya po łacinie, a po angielsku Orsinia. Zobaczyłam rzekę Molsenę, płynącą przez otwartą słoneczną okolicę do starej stolicy Krasnoy (krasniy to po słowiańsku "piękny"). Krasnoy na trzech wzgórzach: Pałacowym, Uniwersyteckim, Katedralnym. Katedrę Świętej Teodory, jawnie nieświętej świętej, noszącej imię mojej matki… Zaczynam orientować się w terenie, czuć się jak u siebie w domu, tu, w Orsenyi - to matrya miya, moja ojczyzna. Mogę tu mieszkać, dowiedzieć się, kim są inni mieszkańcy i co robią, i o tym opowiadać. Tak też zrobiłam.
(ze wstępu autorki)

piątek, 1 listopada 2019

Stosik #121

Jak zwykle z początkiem miesiąca przychodzi czas, aby pochwalić się ostatnimi łupami. Tym razem stosik w sumie nieco większy niż się spodziewałam, jest też trochę zakupów. Nie przedłużajmy więc.


Od prawej i z dołu mamy cztery egzemplarze recenzenckie od Wydawnictwa Marginesy. "Darwin. Jedyna taka podróż" to komiks opowiadający o podróży Darwina na pokładzie Beagle'a, autorstwa tych samych artystów, co wcześniejszy komiks o Audubonie (jest też wydany w tej samej formie). "Ilustratorki, ilustratorzy" zaś to portrety artystów z klasycznej polskiej szkoły ilustracji - postanowiłam uzupełnić o nich informacje, bo chociaż większość prac kojarzę, to ich twórców kompletnie nie. "Matki i córki" trafiły do mnie dość przypadkowo, ale może to będzie okazja do zapoznania się z jakąś wartościową polską powieścią obyczajową. Zaś "Lisy" to kolejna pozycja z serii Eko i niezwykle mnie ciekawi jako książka nie o ptakach.

"Cieplarnia" dla odmiany to klasyk od Rebisu. W zasadzie jedyny tytuł Aldissa, których chciałam mieć, ale którego trudno było zdobyć. 

Reszta to zakupy własne. O "Przyjacielu" już pisałam. Nad nim mamy dwa nowe tomy z cyklu o Harrym Dresdenie. "Zmiany" już przeczytałam, "Opowieść o duchach" jeszcze przede mną. "Masakra ludzkości" to akurat zakup Lubego, ale może kiedyś po niego sięgnę.

sobota, 26 października 2019

"Plamka mazurka" Marek Pióro

Wieść o kolejnej książce o ptakach nie rozpaliła we mnie szczególnego entuzjazmu, ale tym razem chodziło o serię Eko od Marginesów. A tak się składa, że jest to seria, którą mam ambicję mieć w komplecie, więc i tak „Plamkę mazurka” trzeba było do niej dołączyć. Jak dotąd doświadczenia z książkami blogerów piszących o ptakach miałam dobre, więc doszłam do wniosku, że nie może być źle.

wtorek, 22 października 2019

"F**k plastik"


„F**k plastik” to malutka, bardzo ładnie wydana (wszystko wygląda jakby było zrobione z szarego, biodegradowalnego i ekologicznego papieru pakowego czy tam ekotorebki) książeczka. Teoretycznie ma zawierać 101 sposobów na to, żeby w swoim życiu codziennym zmniejszyć zużycie plastiku. Nawet się kiedyś zastanawiałam, czy jej nie kupić, ale ostatecznie się nie zdecydowałam. Potem przeczytałam recenzję Agnieszki z Dowolnika i utwierdziłam się w przekonaniu. Ale okazało się, że książeczka jest też na Legimi, więc sobie ściągnęłam. I przeczytałam. I mam odczucia jeszcze bardziej negatywne, niż Agnieszka, choć niektóre uwagi nam się pokrywają.

sobota, 19 października 2019

"Nekrosytuacje" Guillaume Bailly

Od paru lat regularnie wychodzą u nas książki o zawodach. Nie jest to jakiś mocny trend, tytułów jest zwykle kilka na kwartał (jeśli odejmiemy te o pracownikach służby zdrowia), ale coś wychodzi w miarę regularnie. O grabarzach (a właściwie pracownikach domu pogrzebowego) jakiś czas temu książkę wydał Znak, teraz z podobnym pomysłem wyszło Wydawnictwo Dolnośląskie. Nie wiem, jak wypadłoby porównanie między tymi dwoma pozycjami, bo przeczytałam jak dotąd tylko „Nekrosytuacje” od Dolnośląskiego, gdyż tytuł wydawał mi się interesujący, no i był na Legimi.

poniedziałek, 14 października 2019

"To nie powinno się zdarzyć" James Herriot


James Herriot jest uważany za swego rodzaju klasyka, choć mam wrażenie, że jego popularność ogranicza się głównie do Wielkiej Brytanii i anglosaskiego kręgu kulturowego. W Polsce, jak się zdaje, nie przyjął się tak dobrze, bo choć w latach dziewięćdziesiątych wydano cały jego cykl, to próba jego wznowienia kilka lat temu zakończyła się na tomie drugim. Sama byłam dość rozczarowana pierwszym tomem i pewnie po kolejny bym nie sięgnęła, gdyby nie to, że znalazłam go na Legimi (są tam obie wznowione przez Wydawnictwo Literackie powieści Herriota). Pomyślałam, że ponieważ już wiem, czego się spodziewać, może dam autorowi drugą szansę.

niedziela, 6 października 2019

Na co poluje Moreni: październik 2019

Jak co roku, październik jest miesiącem bardzo obfitym literacko. Ma się ukazać sporo ciekawych nowości (niestety, fantastyka ciągle w odwrocie). Wznowień i przesunięć nie ma zbyt wiele, ale ma wyjść "Delikatny nóż" Pullmana (który osobiście zamierzam kupić, ale dopiero jak cała trylogia wyjdzie w jakimś korzystnym cenowo boxie).

Tymczasem do rzeczy, bo lista jest długa.

Chcę mieć:

"Szarlatani" Nate Petersen, Lydia Kang
7 października

Czekam na tę książkę już od wiosny, kiedy to pojawiła się w zapowiedziach, a wypływające ostatnio na Instagramie foteczki tylko utwierdzają mnie w przekonaniu, że będzie to ciekawa i ładnie wyglądająca na półce pozycja. Aczkolwiek wydaje mi się, że trochę wbrew temu, co może sugerować tytuł, treść dotyczy raczej usankcjonowanych kiedyś procedur medycznych, obecnie będących raczej makabrycznymi ciekawostkami, niż intencjonalnych oszustw. 

Historia niekonwencjonalnej medycyny dla ludzi o mocnych nerwach
Ta książka udowadnia, że w dążeniu do długowieczności, dobrego zdrowia czy pięknego ciała ludzka wyobraźnia i determinacja nie znają granic. Kąpiele w radioaktywnych źródłach termalnych, strychnina podawana sportowcom jako stymulant albo upuszczanie krwi w celu  powstrzymania krwotoków… To dopiero początek długiej listy absurdalnych kuracji, które często bywały dla pacjentów szkodliwe, a nawet tragiczne w skutkach.
Autorzy zabierają nas w humorystyczną, a chwilami makabryczną podróż ku mrocznej stronie historii medycyny. Sięgając po tę książkę, przekonacie się, że w przeszłości lekarstwo często było gorsze od choroby!

środa, 2 października 2019

Stosik #120

Ostatnio na blogu nie jest zbyt aktywnie, co trochę mnie boli. Czytam nieco więcej niż piszę, ale jakoś nie mogę trafić na książkę, która mnie wciągnie i w pewnym momencie czytam dalej już tylko dlatego, że niewiele zostało do końca. Legimi pozwoliło mi też zredukować zakupy, więc kolejny stosik z tych dość skromnych.


Trzy górne pozycje to książki do recenzji. "Manifest zwierząt" to kolejna pozycja  Marginesów z serii Eko, z tych z bardziej filozoficznym zacięciem. "Lanny" to eksperymentalna w formie i ładnie wydana powieść od Zyska i s-ki. Również od Zyska jest "W Labiryncie Smoków", czyli czwarty tom "Pamiętników Lady Trent". To ten rodzaj przeciętnego cyklu, gdzie bohaterowie ostatecznie okazali się mało interesujący, ale tajemnice świata przedstawionego ciągle mnie ciekawią.

Na samym dole zaś jedyny wrześniowy zakup, czyli przywieziony z Coperniconu "Badyl na katowski wór", druga część przygód Flawii de Luce. 

Pozycji może niewiele, ale wszystkie wydają się ciekawe.

sobota, 28 września 2019

"Strażnik kruków. Moje życie wśród kruków w Tower" Christopher Skaife


Ostatnio najwyraźniej mam fazę (drobną, ale zawsze) na książki o tym, jak żyją inni ludzie. Przy czym nie chodzi o jakichś zdobywców/odkrywców czegośtamu czy wybitne jednostki. Chodzi po prostu o ludzi żyjących inaczej niż ja, czasem wykonujących ciekawy zawód, a czasem niekoniecznie. Był już pamiętnik antykwariusza, na recenzję czeka opowieść o angielskim hodowcy owiec, a w tej notce pomówimy o mężczyźnie opiekującym się krukami w Tower. 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...