sobota, 7 września 2019

Na co poluje Moreni: wrzesień 2019

Po czasie wakacyjnej posuchy wydawcy obudzili się ze swojej corocznej estywacji i postanowili zasypać czytelników lawiną nowości. Nawet dla mnie, choć mam wrażenie, że zrobiłam się okropnie wybredna jest sporo ciekawych tytułów (a w każdym razie więcej, niż przez kilka ostatnich miesięcy razem wziętych. Mag na przykład wypuścił już nowe wydanie "Zorzy  polarnej" Pullmana, które zamierzam nabyć, żeby wymienić swojego paskudnego omnibusa na coś ładniejszego. Ale poczekam do świąt, aż wyjdą wszystkie trzy tomy, może będą jakieś fajne boxy.

Tymczasem przejdźmy do rzeczy.

środa, 4 września 2019

Stosik #119

Sierpień nie był miesiącem obfitym w premiery, to i stosik mało obfity (choć pewien wpływ na to mogło mieć też Legimi). Ogólnie taki stan rzeczy mnie cieszy, bo miejsce na półkach skończyło się już dawno. Tymczasem małe zdobycze:


Tak się złożyło, że wszystkie to egzemplarze recenzenckie. Ebook z "Rozstajami" jest dostępny w internetach za darmo i zabiorę się do lektury jak tylko napiszę wreszcie notkę o poprzedniej antologii ŚKFu. Mam dość spore oczekiwania.

"Imperioum ciszy" to space opera od Rebisu. Na razie czyta ją Luby, koneser gatunku i ma dość mieszane uczucia, no ale zobaczymy.

"Oko świata" zaś przyszło od Zyska i s-ki. Pytałam o nie jakiś czas temu i przyznam szczerze, że już o tym zapomniałam. Niemniej, cykl ma status kultowego i kiedyś próbowałam go czytać, więc może warto spróbować jeszcze raz (tym razem od początku).

środa, 28 sierpnia 2019

"Zatrute ciasteczko" Alan Bradley


Nie lubię kryminałów. Wiecie, istnieje po prostu ograniczona ilość pomysłów, jakie można wykorzystać w realistycznych kryminałach, a ja może i szczególnie bystra nie jestem, ale całkiem nieźle mi idzie rozpoznawanie wzorców. Co zwykle skutkuje tym, że już w połowie książki nie tylko wiem, kto zabił, ale i dlaczego i tylko się wściekam na tego tępego głównego bohatera, że taki niedomyślny. Nieco inaczej sprawy się mają, kiedy autor zmieni założenia wyjściowe. Takie urban fantasy to w miażdżącej większości kryminały (na tym lub innym poziomie), ale autor ma znacznie więcej narzędzi do zaskakiwania czytelnika i mylenia mu ścieżek. Albo inny trik: wystarczy głównym bohaterem uczynić dziecko. Co prawda wtedy wiek docelowej grupy czytelników też się obniża, ale to nie znaczy, że ma się obniżać razem z jakością książki. Poszerza nam się paleta możliwych do wykorzystania przestępstw (dorosły czytelnik kryminałów będzie zawiedziony, jeśli nikt nie padnie trupem, w kryminałach dla młodszych czytelników denat może się objawić, ale przecież nie musi), ale też całkowicie zmienia nam się zakres czynności śledczych, jakie bohater może podjąć, a nic tak nie ożywia konwencji, jak ograniczenia. Na taki właśnie pomysł wpadła nie tylko nasza rodzima Joanna Chmielewska, ale też Kanadyjczyk Alan Bradley.

piątek, 23 sierpnia 2019

"Rzeczy, których nie wyrzuciłem" Marcin Wicha


Zawsze mam pewne obawy, kiedy sięgam po książkę mocno chwaloną, reklamowaną i nagradzaną. Jeszcze jeśli chodzi o poletko fantastyczne, to zazwyczaj przynajmniej wiem, czego się po tym objawieniu spodziewać (bo to nigdy nie jest tak, że jakikolwiek autor objawia się z nicości, często jakieś opowiadanie po sieci krąży), to w głównym nurcie już tak fajnie nie jest. Taką nagradzaną i budzącą powszechny zachwyt była swego czasu książka Marcina Wichy „Rzeczy, których nie wyrzuciłem”. I tutaj, jako że chciałam przetestować możliwości Legimi na jakiejś krótkiej publikacji, właśnie tę pozycję przeczytałam jako pierwszą. I obawiam się, że nie dołączę do powszechnych pień pochwalnych.

wtorek, 20 sierpnia 2019

"Przyjaciel" Sigrid Nunez


Mam pewien sentyment do małych, niszowych wydawnictw. Co prawda zwykle ich oferta jest na tyle egzotyczna i wyspecjalizowana, że nie znajduję w niej niczego interesującego, ale doceniam sam fakt, że komuś się chce wprowadzać na rynek książki, których wydania więksi gracze by nie zaryzykowali. Takim właśnie młodym, niszowym wydawnictwem jest Pauza, specjalizująca się w literaturze nie tyle niszowej, co ambitnej. Mają już na koncie kilka książek (zarówno powieści, jak i zbiorów opowiadań), jednak interesujący wydał mi się dopiero stosunkowo niedawno wypuszczony na rynek „Przyjaciel” Sigrid Nunez. Nie będę ukrywać, że głównie ze względu na mającego odegrać dość ważną rolę w tej historii doga niemieckiego.

sobota, 17 sierpnia 2019

"Pierścień" Larry Niven


Klasyka science fiction to jedna z tych działek fantastyki, po której zawsze oczekuje się jakiejś wielkiej Myśli czy Przekazu, względnie Poruszania Ważkich Kwestii. Generalnie próg wejścia niski nie jest. Jak się sięga po takiego Dicka, Bradbury’ego czy generalnie większość uznanych pisarzy, to można bardzo łatwo potwierdzić ten obraz. No ale są jeszcze powieści takie, jak „Pierścień”.

Louis Wu jest bardzo starym człowiekiem (choć różne odmładzające zabiegi sprawiają, że zdecydowanie nie wygląda na swój wiek) i z racji długowieczności nieco już znudzonym życiem. Na szczęście (?) na jego drodze staje przedstawiciel laleczników, rasy obcych bardzo zaawansowanej technologicznie, choć nieco paranoidalnej w obejściu, z propozycją. Ów obcy szuka członków pionierskiej ekspedycji do nowo odkrytego obiektu, niespotykanego wcześniej w Poznanym Wszechświecie. Do załogi dołączają również kzin, przedstawiciel wojowniczej rasy kosmitów oraz Teela Brown – dziewczyna, która po prostu ma szczęście w życiu.

środa, 14 sierpnia 2019

"Patyki, badyle" Urszula Zajączkowska


Jeśli chodzi o ekoliteraturę, to ta dotycząca roślin nigdy nie budziła mojego szczególnego entuzjazmu. W serii Eko od Marginesów takie tytuły pojawiają się jednak bardzo rzadko, wcześniej wyszedł tylko jeden (i oczywiście jest jednym z dwóch tomów serii, którego nawet nie zaczęłam czytać). Jednak najnowsza pozycja (jak zresztą wskazuje tytuł) jest poświęcona wyłącznie roślinom. I wbrew pozorom nie z tematyką miałam problem.
 
„Patyki, badyle” Urszuli Zajączkowskiej są z pewnością książka nietuzinkową. Autorka bowiem - zawodowo botaniczka, po godzinach poetka i artystka – postanowiła o swojej pracy opowiedzieć w stylu bynajmniej nie wykładowym czy naukowym, ale artystycznym. Bo kto powiedział, że o anatomii roślin i pracy naukowej nie można mówić językiem naturalnie przynależnym prozie poetyckiej?

środa, 7 sierpnia 2019

Na co poluje Moreni: sierpień 2019

Sierpień równie ubogi w tym roku jak lipiec, ale jakieś premiery do umiarkowanie entuzjastycznego wypatrywania się trafiły. Byłyby nawet dwie więcej, ale "Non stop" Aldissa, które wyszło wczoraj w serii klasyki od Rebisu mam w starym wydaniu solarisowym, a "Sztukę ścigania się w deszczu", którą za tydzień wznawia W.A.B. z okazji zbliżającej się premiery filmu, mam w wydaniu Galaktyki sprzed 10 lat. Czy to już starość, kiedy nowości wydawnicze zaczynają dublować twoją domową biblioteczkę?...

Tym razem też bez podziału na kategorie. Nie bardzo jest co dzielić, a i nie spala mnie dojmująca chęć posiadania któregoś z tytułów.

"Rozstaje" antologia
9 sierpnia

Doroczne zbiory opowiadań sekcji literackiej Śląskiego Klubu Fantastyki darzę pewnym sentymentem. Pierwsza odsłona może nie była wybitna, ale obiecująca. Druga, o której muszę w końcu napisać, była jednym z najlepszych zbiorów opowiadań, jakie czytałam od lat (dwa z nich zresztą nominowano do Zajdla). Zobaczymy, jak wypadnie trzecia, będzie czytane na urlopie ;)

Antologia Ścieżki wyobraźni: "Rozstaje" jest trzecią tematyczną antologią, którą przygotowała sekcja literacka Śląskiego Klubu Fantastyki "Logrus", po tym, jak zdecydowaliśmy, iż rezygnujemy z dotychczas drukowanego NOL-a (Nieoficjalnego Obiektu Literackiego), w którym do tej pory prezentowaliśmy naszą twórczość. W założeniu raz do roku (latem) ma się ukazywać zbiór opowiadań, opatrzonych tytułem serii i tytułem danego zbioru, pokrywającym się z tematem, który wybieramy wspólnie na forum sekcji w roku poprzedzającym wydanie zbioru.

sobota, 3 sierpnia 2019

Stosik #118

Nowy miesiąc, nowy stosik. Tym razem taki raczej minimalistyczny. I pewnie ten trend się utrzyma, jeśli przekonam się do Legimi - planuję zacząć testy za tydzień, bo wtedy zaczynam urlop. A tymczasem skromne zdobycze z ostatniego miesiąca.


Lecimy od lewej. "Wszechświat jako nadmiar" to jedyny egzemplarz recenzencki w tym zestawie, już zresztą przeczytany i pewnie niedługo coś o nim skrobnę. Od wydawnictwa Zysk i s-ka.

"Zjadanie zwierząt" i "Vice versa" to moje księgarniane zakupy, skutek uzupełniania serii. "Zjadanie zwierząt" w tym wydaniu wyszło w serii "z Morświnem" wydawnictwa Krytyki Politycznej, w której ukazują się tytuły związane z prawami zwierząt. Nie zbieram ich wszystkich, ale ten akurat chciałam kupić. Książka Mileny Wójtowicz to natomiast kontynuacja "Post Scriptum", o którym muszę kiedyś jeszcze napisać. Okładkę ma paskudnego paranormalnego romansidła, ale to humorystyczne urban fantasy.

A "Fizyka podróży międzygwiezdnych" to nabytek z Allegro, kupiony pod wpływem polecanek Izostara. Niezmiennie mnie bawi forma wydania, bo oryginalny tytuł to "The Physics of Star Trek" i autor tłumaczy tutaj, jak prawdziwa nauka zapatruje się na ekscesy scenarzystów tego serialu. Czego wzmianki próżno szukać na okładce, może poza ostatnim zdaniem blurba (żeby było śmieszniej, książka po polsku ma podtytuł "Wędrówka po świecie Star Treka", ale nie pojawia się on na okładce, tylko wewnątrz).

Takie oto lektury na drugą połowę lata :)

środa, 31 lipca 2019

"Neurokomiks" Hana Roš, Matteo Farinella


Już od jakiegoś czasu planowałam pisywać o komiksach. W końcu należało przejść do rzeczy. Tak się złożyło, że wydawnictwo Marginesy też doszło do podobnego wniosku (że można by pójść w komiksy) i od kilku miesięcy dość prężnie je wydaje. Jednym z pierwszych był „Neurokomiks”.

Jak sama nazwa wskazuje, historia opowiedziana na kartach komiksu (wybaczcie, ale „powieść graficzna” mi nie przejdzie przez klawiaturę. Uważam to określenie za pretensjonalną do obrzydliwości próbę tuszowania popowego rodowodu formy, o której mowa) nawiązuje do neurologii. W istocie jest to fabularyzowana, obrazkowa książka popularnonaukowa.

sobota, 20 lipca 2019

[Piąteczka] Kosmiczne powieści i popularnonaukowy bonus


Dziś przypada pięćdziesiąta rocznica lądowania na Księżycu. Z tej okazji wydawnictwa cały lipiec i okolice zarzuciły książkami o tematyce astronautyczno-kosmicznej, głównie związanej z podbojem kosmosu i tym wiekopomnym lotem właśnie. Pomyślałam, że może i ja napisze jakąż notkę z okazji, bo drugiej takiej nie będzie (chyba, że uda nam się wysłać misję załogową na Marsa, ale jestem sceptyczna). 

środa, 17 lipca 2019

"Pamiętnik księgarza" Shaun Bythell


Istnieje taki rodzaj książek, które wśród zagorzałych czytelników zawsze cieszą się popularnością. Są to mianowicie książki o książkach i wszystkim, co z nim związane. Jako czytelnicy zagorzali uwielbiamy nie tylko powieści, które autorzy nam podsuwają, ale także lubimy czytać o tym, co autorzy czytają i jak podchodzą do literatury. To samo dotyczy zawodów okołoliterackich – tłumaczy, redaktorów i… księgarzy. O jednym z przedstawicieli tej ostatniej profesji możemy poczytać w „Pamiętniku księgarza”.

sobota, 13 lipca 2019

"Glutenowe kłamstwo" Alan Levinovitz

Jak być może widać po blogu (po nieobecności recenzji takich książek konkretnie) kwestie odżywiania, odchudzania, super diet i tak dalej nieszczególnie mnie interesują. Dlatego nie czytuje tego typu poradników, nie śledzę trendów i ogólnie nie spędza mi to snu z powiek. Natomiast czasem lubię przeczytać pozycje dotyczącą odżywiania, ale podejmującą temat z nieco innej perspektywy. Tak było w przypadku „Słodziutkego” (który skupiał się na historyczno-kulturowych aspektach spożywania cukru) i podobne przesłanki towarzyszyły mi, kiedy wypożyczyłam z biblioteki „Glutenowe kłamstwo” Alana Levinovitza. Przy okazji miałam też nadzieję na to, co tygryski lubią najbardziej, czyli debunkowanie pseudonaukowych mitów.

środa, 10 lipca 2019

"Śpiew Potępionych" Agnieszka Hałas


Teoretycznie „Teatr Węży” miał być trylogią, więc niektórych czytelników mogłoby nieco zdziwić, że oto ukazał się tom czwarty. Ale prawda jest taka, że pierwotnie cykl miał się składać z pięciu części i tylko realia wydawnicze sprawiły, że dotąd występował jako trylogia. Teraz realia się zmieniły i osobiście jestem z tego bardzo zadowolona.

W „Śpiewie potępionych” zmieniamy dekoracje. Opuszczamy mroczne i brudne slumsy miast znad Zatoki Snów i przenosimy się w znacznie przyjemniejsze miejsce. Brune bowiem, po kilku miesiącach pracy dla sylfów i ukrywania się w stolicy został zmuszony do opuszczenia ich dominium. Wytropiła go Elita, z propozycją nie do odrzucenia – na tropikalnych Wyspach Śpiewu demony Otchłani szykują jakąś potężną katastrofę, a wysłani tam agenci srebrnych padają jak muchy w podejrzanych okolicznościach. Czas więc sięgnąć po nieszablonowe metody i wysłać z misją rozwiązania problemu żmija.

piątek, 5 lipca 2019

Na co poluje Moreni: lipiec 2019

Lipiec w tym roku jest miesiącem bardzo w premiery ubogim. Do tego stopnia, że zastanawiałam się, czy w ogóle robić tę notkę. No ale w końcu uzbierało się te trzy ciekawe pozycje (jest jeszcze kilka tytułów niby w zapowiedziach, ale bez dat, więc je pominęłam). Żadna z nich nie jest oczywistym must have, więc tym razem nie będę dzieliła na kategorie (choć dwie z nich mają wysokie prawdopodobieństwo kupienia).

"Historie fandomowe" Tomasz Pindel 
10 lipca

Pierwszy opis okładkowy wywołał ferment w środowisku fantastów - nic dziwnego, przywodził na myśl jakąś relację z pobytu wśród dzikich plemion. Na szczęście obecny jest już bardziej zachęcający - pozostaje mieć nadzieję, że poprzedni to niefortunny cytat z recenzji wewnętrznej. Sama jestem ciekawa, jak autor sportretował fandom, bo co by o nim nie mówić i nie sądzić, to do portretowania w mediach głównego nurtu nigdy nie miał szczęścia.

Kręcą ich kosmiczne pojazdy i wielościenne kostki. Doskonale znają odzywki elfów i hobbitów. Przebierają się za postaci z japońskich kreskówek. Posługują się swoim żargonem, prowadzą hermetyczne dyskusje w sieci i w realu. Spotykają się na konwentach. Ludzie z zewnątrz na członków fandomu patrzą z nieufnością, a często nawet z pobłażaniem.
Tymczasem fandom, a dziś raczej fandomy, to niezwykłe środowisko zrzeszające tysiące ludzi, którzy mają swoje pasje i traktują je naprawdę poważnie.
Oto książka o polskim fandomie fantastycznym: wielkim ruchu miłośników literatury, kina, komiksu, gier, którego początki sięgają zamierzchłych czasów PRL-u. Oto opowieść nie tyle o kontrkulturze – ile o alterkulturze, o trzecim obiegu, o ludziach, którym się chciało i chce nadal, o środowisku dynamicznym i twórczym, niesłusznie niedocenianym. Bo przeciwieństwem fana nie jest antyfan. Przeciwieństwem fana jest osobnik obojętny.

wtorek, 2 lipca 2019

Stosik #117

Stosik czerwcowy jak widać z tych średniawych. Przyznam, że większość stanowią nieplanowane zakupy i nieplanowane przesyłki, bo jakoś tak wyszło. Ale na razie (prawie) niczego nie żałuję.


Zacznijmy może od góry. Na samym czubku jedna z najbardziej wyczekiwanych premier tego miesiąca, czyli "Weterynarz z przypadku". W dniu premiery pognałam do księgarni, kupiłam i zaczęłam czytać. A potem się rozczarowałam. O szczegółach możecie przeczytać tu, bo zdążyłam już napisać reckę.

Niżej dwupak ze Świata Książki, z tej ich promocji "druga książka za 50%". Pierwszą książką był "Pamiętnik księgarza" (który już przeczytałam i niedługo opiszę, ale ogólnie jestem zadowolona), a żeby skorzystać z promocji dobrałam jeszcze "W pogoni za słońcem". Jeśli mi się nie spodoba, to przynajmniej będzie ładnie wyglądać na półce obok książek de Grassa Tysona (bo ten sam format).

Dwie kolejne zaś to dwupak z Empiku. Do zakupu "Ewolucji w miejskiej dżungli" przymierzałam się już jakiś czas, a tu się okazało, ze jest przeceniona o połowę. Kiedy za nią płaciłam, przy kasie w podobnej przecenie leżeli "Ludzie", więc się skusiłam namówiona przez kasjerkę.

Dalej mamy sekcję recenzencką. "Śpiew potępionych" przesłał mi Rebis i tutaj chyba nie trzeba dalszych wyjaśnień, bo książka była oczywistym must have. Zbieram się właśnie do jej czytania, choć ostatnio czytanie fantastyki kiepsko mi idzie (chyba mam fazę na ludzi robiących rzeczy). Reszta to zestaw od Marginesów. "Patyki, badyle" to kolejna pozycja z serii Eko, więc oczywistością jest, ze pojawiła się w stosiku. Zaczęłam czytać, jest zdecydowanie inna. Zaś komiksy są efektem przypadku. "Tetrisa" i tak chciałam sobie zamówić, więc wydawnictwo wykonało uderzenie wyprzedzające, ale "Audubon" był pewnym zaskoczeniem.

sobota, 29 czerwca 2019

"Weterynarz z przypadku" Philipp Schott

Uwielbiam książki pisane przez weterynarzy o ich pracy. A że tych na polskim rynku jak na lekarstwo, niezwykle nakręcam się na każda podobną zapowiedź. Nie inaczej było tym razem – gdy tylko wypatrzyłam w zapowiedziach wydawnictwa Otwartego „Weterynarza z przypadku”, zaczęłam niecierpliwie odliczać dni do premiery (zwłaszcza, że książka kusiła uroczą, minimalistyczna okładką – takie lubię). Kupiłam ją od razu w dniu premiery i niezwłocznie zasiadłam do lektury.

czwartek, 13 czerwca 2019

"Pielęgniarki" Christie Watson

Jak być może zauważyliście, poza książkami przyrodniczymi i fantastyką, lubię też poczytać sobie te okołomedyczne, zarówno o samych chorobach, jak i (może nawet bardziej) o pracy lekarzy i innego personelu medycznego. O ile o lekarzach trochę tego napisano, to inny personel medyczny wspomina się rzadko. Niemniej, nasze wydawnictwa jakiś czas temu jakby się zmówiły i praktycznie w jednym czasie pojawiły się trzy książki o pracy pielęgniarek. W tym jedna nie dotycząca polskich realiów, a odnosząca się do rzeczywistości brytyjskiej.

poniedziałek, 10 czerwca 2019

Na co poluje Moreni: czerwiec 2019

Przygotowanie tego wpisu było dość frustrujące - niby sporo ciekawych zapowiedzi, ale albo niepotwierdzone, albo bez okładek... Na przykład teoretycznie można byłoby spodziewać się dwóch ciekawych premier od Maga. Problem w tym, że daty publikacji są sprzed kilku miesięcy i wczoraj dowiedzieliśmy się, ze jednak będą w sierpniu-wrześniu. Jaguar zapowiedział "Vice Versa" Mileny Wójtowicz, ale w sumie to nie wiadomo, czy na pewno na czerwiec. No i jest okładka, ale w sumie taka, ze lepiej, jakby jej nie było...

A ze spadkowiczów mamy fantazmatową antologię "Ja, legenda", która spadła na 18 czerwca.

Nie przedłużajmy więc i do rzeczy.

Chce mieć 

"Patyki, badyle"  Urszula Zajączkowska
12 czerwca

Seria Eko, więc oczywiste, że muszę mieć. Co prawda temat może nie z moich ulubionych, no ale miłośnikom roślin też coś się przecież od życia należy, a to dopiero druga poświęcona stricte roślinom książka w serii.

Relacja badaczki samotnie podążającej ścieżkami natury. To pogranicze fizyki Newtona i poetyki, to matematyka i filozofia, a przede wszystkim szczera czułość dla żyjących zielonych istot.
Czym są ekspresje roślinnego życia? Jak je wyrazić w granicach języka? Jak poruszają się pędy mięty i dyni? Czy wpływa na nie Księżyc? Co robi wiatr koronom drzew? W jaki sposób goją się rany i co sprawia, że rośliny się deformują? Skąd w nich ten pęd do przeżycia w każdych warunkach. Kiedy i jak umierają?
W ludzkim rozumieniu rośliny są tłem naszego życia. Ozdobą lub pokarmem. Nie myśli się o nich jak o bogatym świecie niezależnych istot, które odznaczają się niezwykłą wrażliwością, zdolnością do przekształcania własnych ciał i które istniały na długo przed tym, zanim pojawił się na ziemi jakikolwiek ssak.
Patyki, badyle to spotkanie człowieka z wnętrzem ciał roślin, z ich językiem widocznym w budowie liści, łodygach i korzeniach. Takiej opowieści jeszcze nie było.


sobota, 1 czerwca 2019

Stosik #116

Jako iż w maju (ze względu na Warszawskie Targi Książki i kilka innych promocji) zaszalałam z zakupami, stos jest z tych imponujących (a to w sumie i tak nie wszystko, co z targów przytargałam, bo brakuje ośmiu tomów mangusi i pięćsetstronicowego, wydanego na grubej kredzie tomiszcza z DC. Ale one nie dla mnie). Aby więc nie przedłużać, przejdźmy do rzeczy.


Po lewej stoją pozycje z rebisowej serii "Wehikuł czasu" (na żywo wyglądają po prostu przeciętnie, a nie tragicznie, jak to internetowe grafiki zapowiadały). "Kwiaty dla Algernona" i "Koniec dzieciństwa" zakupiłam w empikowej promocji, zaś "Aleję potępienia" przywiozłam z WTK. Nie planuję zbierać całej serii (choćby dlatego, że niektóre z pozycji już mam), ale co bardziej interesujące tomy nabędę.

A skoro już przy targowych nabytkach jesteśmy, to pośrodku od góry właśnie one. "Skafander i melonik" czytałam w darmowym ebooku (i muszę w końcu napisać o nim notkę, bo zasługuje), po czym tak mi się spodobało, że zapałałam chęcią nabycia papieru. A że nie uśmiechało mi się płacić za przesyłkę, to poczekałam, aż trafię na niego na jakim evencie. No i trafiłam, sprzedawali na stoisku zajdlowym. Będzie teraz honorowo stał na półce (bo niestety czytanie go wymagałoby złamania grzbietu).

Dalej mamy dwie książki popularnonaukowe. "Ukryty geniusz zwierząt" kupiony na stoisku Prószyńskiego to raczej oczywisty wybór, wspominałam o nim w którejś notce z zapowiedziami. Dałam też zarobić Wydawnictwu Uniwersytetu Jagiellońskiego (które w notkach z zapowiedziami nie pojawia się głównie dlatego, że na swojej stronie zwykle nie podają konkretnych dat premier, dopóki ta premiera nie nastąpi) i kupiłam "Wszystko jest w twojej głowie" czyli książkę o medycznych chorobach psychosomatycznych.

Zaszalałam też na stoisku SQNu, czyli dałam się złapać na ich promocję 3 za 2. "Krew, pot i piksele" to właśnie ta trzecia książka z promocji. Nie grywam raczej, ale zawsze interesowało mnie, jak się robi rzeczy. A i sama książka ponoć ciekawa. Dwie pozostałe to powieści z serii "Fantastycznie nieobliczalni" (jak dotąd seria zdążyła mnie miło zaskoczyć, więc postanowiłam rzucić w nich piniondzem). Czytałam dwa opowiadania autorki "Skrzydeł" i mam tylko cichą nadzieję, ze powieść jest bliższa "Sercu Vann" niż "Śladom w popiele". Drugiej autorki dokonań nie znam żadnych, ale ogólnie polskie autorki dostarczają mi wrażeń raczej pozytywnych, więc "Openminder" kupiony.

Cztery kolejne to wynik promocji w pewnym outlecie książkowym, obejmującej tytuły wydawnictwa Czarna Owca. "Wyginaczy łyżeczek" nabyłam głownie ze względu na ich nominację do Nebuli. "Pasożyty w twoim mózgu" planowałam nabyć od dawna, bo nie masz to jak książka popularnonaukowa o robactwie (mniej i bardziej dosłownym) w czaszce. "Jedyna płeć" i "Kontrakt płci" to uzupełnienie serii feministycznej (dalej chyba nie mam wszystkich książek, jakie w niej wyszły, ale o dwie więcej).

"Kroniki marsjańskie" to odebrany w końcu (i już trochę zleżały) prezent gwiazdkowy od Serenity. Reszta to komiksy, albowiem postanowiłam, że czasem zaszczyca bloga recenzji opowieści obrazkowych (acz weźcie pod uwagę, ze średnio się na tym medium znam). Nabyłam więc trzy tomy (czyli całość historii właściwie) "Wbrew naturze" Mirki Andolfo. A "Neurokomiks" dostałam do recenzji od Marginesów.

wtorek, 21 maja 2019

Zmyślenia #41: Oda do opowiadań

Każdy, kto choć trochę śledzi literackie trendy, z pewnością dostrzegł trwający od kilku lat renesans opowiadania. Temat roztrząsały poważne literackie pisma, poważne wydawnictwa wracają do wydawania zbiorów krótkich tekstów, ogólnie jest ciekawie.

W fantastyce, mam wrażenie, sytuacja jest jakby odwrotna. Choć może bardziej adekwatnym słowem byłoby „oddolna”. Widzicie, kiedy główny nurt opowiadania sobie odpuszczał, w naszym fantastycznym getcie trzymały się całkiem nieźle. Solaris wydawał swoje coroczne „Kroki w nieznane”, zbiory autorskie różnego kalibru i wartości artystycznej też się pojawiały (był taki czas, że jeśli chciało się napisać cykl fantastyczny, to trzeba było zaczynać od zbiorów opowiadań), ukazywało się kilka pism branżowych, gdzie młody autor mógł zadebiutować.

piątek, 10 maja 2019

"25 gramów szczęścia" Massimo Vacchetta, Antonella Tomaselli

Przyznam, że kiedy pierwszy raz usłyszałam o „25 gramach szczęścia”, wykazałam pewien taki niezdrowy entuzjazm. Nic w sumie dziwnego, względem każdej książki należącej do szeroko pojętej ekoliteratury, a nie traktującej o kotach, psach lub ptakach wykazuję daleko posunięty entuzjazm, bo najzwyczajniej w świecie zwiastują powiew świeżości. Oprócz entuzjazmu towarzyszyły mi jednak pewne obawy. Widzicie, w książkach o zwierzętach cenię podejście reportersko-edukacyjne zamiast sentymentalno-obyczajowego, a to pierwsze jest rozczarowująco rzadkie. Obawiałam się więc, że książka ostatecznie okaże się utworem grającym na emocjach w najtańszy i najbardziej oklepany sposób. Mimo tego, postanowiłam przeczytać.

wtorek, 7 maja 2019

Na co poluje Moreni: maj 2019

Przyznam, że jestem nieco zdziwiona. Maj zawsze obfitował w premiery przeróżne, bo wydawcy prześcigali się w wabieniu klientów tym, co można będzie pierwszy raz zobaczyć na Warszawskich Targach Książki. A nawet jeśli nie było to zatrzęsienie ilościowe, to trafiały się jakieś wielce smakowite tytuły. W tym roku nie dzieje się zbyt wiele. Nawet nie wychodzi nic, co koniecznie chciałabym mieć. toteż nie będzie podziału na kategorie we wpisie.

"Po piśmie" Jacek Dukaj
15 maja

Z Dukajem stosunki mam trudne - co sprowadza się do tego, że kilka jego książek stoi na półce, a ja łypię na nie z podejrzliwością. Tym razem jednak mamy do czynienia nie z powieścią czy mikropowieścią, ale z publicystyką, esejem, czy jakąś inną formą niefabularną z natury. Nie wiem w sumie, czy to coś zmienia w moich z panem Dukajem stosunkach, ale z pewnością kiedyś podejmę próbę zmierzenia się z tym dziełem.

Koniec pisma i człowiek tracący podmiotowość w nowym dziele Jacka Dukaja.
Intelektualna podróż wokół najbardziej fascynujących zagadnień współczesnej cywilizacji – aż do jej kresu i do kresu człowieka.
Przez ostatnich kilka tysięcy lat pismo, książki i biblioteki były nośnikami i skarbnicami wiedzy. Technologia pisma stworzyła cywilizację człowieka. Myślenie pismem oznacza myślenie symbolami, ideami i kategoriami. Daje bezpośredni dostęp do wnętrza innych: ich emocji, przeżyć i poczucia „ja”. Wyniósłszy tę umiejętność na wyżyny sztuki, w istocie tworzy nasze życie duchowe
W Po piśmie Dukaj pokazuje ludzkość u progu nowej ery. Kolejne technologie bezpośredniego transferu przeżyć– od fonografu do telewizji, internetu i virtual reality – wyprowadzają nas z domeny pisma. Stopniowo, niezauważalnie odzwyczajamy się od człowieka, jakiego znaliśmy z literatury – od podmiotowego „ja”.
„Mechanizm «wyzwalania z pisma» napędzają miliardy codziennych wyborów producentów i konsumentów kultury. Nie napiszę listu – zadzwonię. Nie przeczytam powieści – obejrzę serial. Nie wyrażę politycznego sprzeciwu w postaci artykułu – nagram filmik i wrzucę go na jutjuba. Nie spędzam nocy na lekturze poezji – gram w gry. Nie czytam autobiografii – żyję celebów na Instagramie. Nie czytam wywiadów – słucham, oglądam wywiady. Nie notuję – nagrywam. Nie opisuję – fotografuję”.
Literatura, filozofia, popkultura, neuronauka i fizyka – zaglądamy za kulisy cywilizacji i odkrywamy, że to nie człowiek posługuje się stworzonymi przez siebie narzędziami, ale to one coraz częściej posługują się człowiekiem.
Nadchodzą czasy postpiśmienne, gdy miejsce człowieka-podmiotu i jego „ja” zajmują bezpośrednio przekazywane przeżycia.
„Czy mogę powiedzieć o sobie: «jestem oglądaniem serialu», «jestem śledzeniem celebów na Instagramie»?”
Człowiek staje się maszyną do przeżywania.

czwartek, 2 maja 2019

Stosik #115

Przyznam, że w kwietniu trochę zaszalałam na empikowej promocji i widać to po wielkości stosiku. Wpadło też trochę pozycji do recenzji. Nie będę więc przedłużać.


Zacznijmy może od rzeczy do recenzji, czyli górno-bocznej partii stosika. Z boku widać powieść graficzną (czyli zwykły komiks. Określenie "powieść graficzna" to dla mnie ta sama kategoria co "fikcja socjologiczna". Czyli przyklejanie strawnej dla szanownej krytyki etykietki na dzieła należące do niezbyt poważanej przez ową krytykę formy lub gatunku) "Artemizja" od Marginesów. Co prawda przybyła do mnie dość nieoczekiwanie, ale postaram się kilka słów o niej napisać, bo w sumie mieści się w moich kręgach zainteresowań.  Od Marginesów jest też "Plamka mazurka" z serii Eko. Formą jest zbliżona do książek Kossak, ale jakoś znacznie lepiej mi się czyta.

Pod spodem kolejne dwie książki do recenzji. "Kroniki  Belorskie" od Papierowego Księżyca to zakończenie cyklu o tym samym tytule. Co prawda czeka na mnie jeszcze poprzedni tom, ale mam zamiar nadrobić. Za to "Pierścień" Nivena to klasyka SF od Zyska i s-ki. Nie powiem, ciekawi mnie. Liczę na dobrą rozrywkę w klimatach startrekowych.

Reszta to zakupy. Pod recenzenckimi trzy pozycje kupione w Dedalusie. Co prawda zależało mi głownie na "Szóstym wymieraniu", ale doszłam do wniosku, że jak już mam płacić za przesyłkę, to wezmę coś jeszcze. Więc wzięłam dwie pozycje, głównie dlatego, że każda była za 5 złotych. "Trzeci świat" to chyba kontynuacja "Królikarni", zaś "Cień w środku lata" to pierwszy tom nigdy nieskończonej tetralogii, ale co tam.

Reszta to zakupy empikowe. "Pióra" zakupiłam głównie dlatego, że zabrakło mi książki do promocyjnej pary, ale szybki przegląd podpowiada, że raczej nie pożałuję tego zakupu. "Strażnik kruków" był jednym z kwietniowych must have, podobnie jak "Patolodzy" (choć według opisów w internecie oprawa miała być twarda, a jest zintegrowana :/ ) i "Nie ma czasu. Myśl o tym, co ważne".

Pozostaje mi tylko dokończyć "Pielęgniarki" i popaść w zadumę nad tym, co też z tego dobra wybrać.

piątek, 19 kwietnia 2019

"Podróż Bazyliszka" Marie Brennan

Przyznam, że już dawno nie miałam takich problemów z opisaniem książki, jakich dostarczyła mi „Podróż Bazyliszka”. Przy pierwszym tomie byłam rozdarta między plusami a minusami. W drugim punktowałam braki, które mnie jako czytelniczce dostarczyły rozczarowań. Tom trzeci wygląda tak, jakby autorka przeczytała moja poprzednią notkę i wzięła sobie narzekania do serca. Dostaliśmy więc książkę w niektórych aspektach bardziej satysfakcjonującą, ale ogólnie po prostu poprawną.

A czym tym razem zajmuje się Lady (jeszcze nie) Trent? Ano postanawia badać węże morskie i w tym celu wyrusza w tytułowa podróż „Bazyliszkiem”, czyli zwykłym żaglowcem, który poza celami naukowymi realizuje również cele handlowe. Podróż ma być ambitna, dookoła świata i przynieść wiele nowych informacji.

wtorek, 9 kwietnia 2019

"Serce i pazur" Simona Kossak


Przy okazji poprzedniego spotkania z tekstami Simony Kossak narzekałam na ich jakość. Wydawały mi się sztywne, proste i oparte na faktach w dobie internetu oczywistych lub możliwych do sprawdzenia w kilka sekund. Acz ponieważ uwagi te dotyczyły głównie tekstów o roślinach, doszłam do wniosku, że w książce poświęconej zwierzętom będzie lepiej. Cóż… nie do końca.
„Serce i pazur” to zbiór krótkich tekstów w założeniu traktujących o życiu emocjonalnym zwierząt, pogrupowanych w kategorie tematyczne. Mam wrażenie, że były to felietony radiowe, bo forma jednak nieco krótka na felieton literacki, a jako właściciel praw do nich widnieje Radio Białystok.

sobota, 6 kwietnia 2019

Na co poluje Moreni: kwiecień 2019

Ostatnie zestawienia potencjalnych książkowych zdobyczy były dość umiarkowane, a jak coś must have, to głównie z kolekcjonerskiego obowiązku. Kwiecień natomiast zapowiada się zaskakująco obficie. Toteż nie przedłużam.

Must have

"Nie ma czasu. Myśl o tym, co ważne" Ursula K. Le Guin
2 kwietnia

Od dawna marzyło mi się wydanie po polsku jakiegoś zbioru esejów Le Guin. Co prawda wolałabym bardziej klasyczne, wcześniejsze teksty, ale i z tym zbiorem chętnie się zapoznam. Zwłaszcza, że będzie mi pasował do kolekcji (choć format mniejszy od dotychczas wydawanych omnibusów).

Ursula K. Le Guin o absurdzie, jakim jest zaprzeczanie własnej starości: Jeśli mam dziewięćdziesiąt lat, a wierzę, że mam czterdzieści pięć, sama proszę o trudne chwile przy wychodzeniu z wanny.
O kulturowej percepcji fantasy: Kierunkiem ucieczki zawsze jest wolność. A zatem, o co właściwie oskarża ‘eskapizm’?
O śniadaniu: Jedzenie jajka ze skorupki wymaga nie tylko praktyki, ale i stanowczości, nawet odwagi, być może gotowości popełnienia przestępstwa.
Ursula K. Le Guin od dziesięcioleci prowadziła czytelników do wyobrażonych światów. Teraz stanęła na ostatnej wielkiej granicy życia: starości. Bada nowe terytorium literackie: blog, forum, gdzie jej opinie błyszczą pełnym blaskiem - ostre, inteligentne, równie krytyczne co pełne współczucia. "Nie ma czasu" to zbiór najlepszych sieciowych tekstów Le Guin, prezentujących perfekcyjnie krystaliczne przemyślenia o tym, co teraz jest dla niej istotne, jej troski, jej niegasnący zachwyt i zadziwienie naszym światem: Jak bogaci jesteśmy w tę wiedzę, i we wszystko wokół nas, czego jeszcze możemy się nauczyć. Jesteśmy miliarderami, co do jednego.

poniedziałek, 1 kwietnia 2019

Stosik #114

Jak poprzedni miesiąc wyszedł oszczędnościowo, tak w tym sobie poszalałam z zakupami. Nabyłam głównie rzeczy, które już jakiś czas miałam na liście do kupienia i w sumie znacznie mi się ona skróciła, więc kolejne duże zakupy pewnie dopiero w maju (w końcu będą WTK, pewnie zaszaleję). Tymczasem do rzeczy.


Na samej górze jedyny egzemplarz recenzencki w tym miesiącu, czyli "Cena szczęścia" Eriksona od Zyska i s-ki. Autor kultowej serii fantasy napisał SF, a że SF jest zamkniętą całością, a kultowy cykl fantasy to kilkanaście kobył po około 1000 stron każda, pomyślałam, że lepiej zacząć od SF. Zobaczymy, jak wyjdzie.

Trzy kolejne pozycje to zakupy incydentalne. "Moc srebra" kupiłam sobie któregoś dnia na poprawę humoru. I tak wiadomo było, że nabędę, więc każda okazja dobra. Dwie pozycje z Czarnego zaś wygrzebałam na stoliku z tanią książką w lokalnej księgarni (obie przecenione o ponad 50%, więc tego). "Siedemnaście zwierząt" to taka półoficjalna odnoga serii Menażeria, więc w jakichś dalszych planach zakupowych gdzieś tam była. A "Ku Klux Klan" wzięłam na wypadek, gdyby zabrakło mi mocnych wrażeń w lekturze.

Reszta to zakup jednorazowy w nieprzeczytane.pl (bo akurat tam mi wyszło najtaniej za zestaw). "25 gramów szczęścia" to książka o weterynarzu opiekującym się porzuconym jeżem. Oparta na faktach, więc jest nadzieja, ze pozbawiona taniej ckliwości. "Zimowy świat" Heinricha to kolejna część Menażerii od Czarnego i kupiłam raczej z kolekcjonerskiego obowiązku niż z radosnego oczekiwania na lekturę. "Zażyła więź" zaś to książka popularnonaukowa o procesie udomowienia zwierząt, a postanowiłam ją nabyć po tym, jak polecił mi ją jeden z adminów na świnkowej grupie na fejsiku. Jak widać, żadne miejsce nie jest wolne od książkowych polecanek (niestety, jak wynika ze spisu treści, żadnego rozdziału poświęconego świnkom morskim tam nie ma. Trudno). 

Do zakupu "Zwierzęcego punktu widzenia" przekonała mnie Gryzipiór. Jeszcze nie wiem, czy jestem jej za to wdzięczna, na razie mogę powiedzieć, że z jednej strony rzucenie piniondzem w małe, lokalne wydawnictwo jest dla mnie niezwykle satysfakcjonujące, z drugiej papier w książce jest tak sztywny, że nie wróżę jej grzbietowi długiego życia.

Dwie kolejne pozycje to oczywiste must have. "Wracać wciąż do domu" Le Guin miałam w planach od czasu premiery, ale jakoś się nie złożyło do tej pory, żeby zakupić. Szczerze mówiąc nie wiedziałam, że to aż taka cegła. Z "Hardą Hordą" miałam podobnie, to też oczywisty must have.

Az nie wiadomo, od czego zacząć.

wtorek, 19 marca 2019

"Iluzja" Marta Malinowska

Każda seria, która z założenia zbiera dzieła debiutujących lub początkujących autorów fantastyki wzbudza moje (zapewne niezdrowo entuzjastyczne) zainteresowanie. Nie inaczej jest z serią „Fantastycznie nieobliczalni”, zapoczątkowanej pod koniec ubiegłego roku przez wydawnictwo SQN (i poprzedzonej darmowym zbiorem opowiadań), a której redaktorem prowadzącym został Michał Cetnarowski. Jak dotąd wyszły w niej trzy książki i teraz chciałabym Wam opowiedzieć o drugiej (bo po co zaczynać od początku, skoro można od środka).
 
Chodzi o powieść „Iluzja” Marty Malinowskiej. Ta niewielka jak na współczesne fantastyczne standardy powieść (trochę ponad 300 stron) opowiada nam dość kameralna historię. Ren jest Przewodnikiem – jego powołaniem jest pomagać Widzącym przechodzić bez uszczerbku przez wieszcze transy i uczyć panowania nad swoją mocą. Niestety, Ren jest też buntownikiem, schwytanym i osadzonym w karnym kamieniołomie za bunt przeciwko diogorskiemu najeźdźcy. Traf chciał, że w tym samym „zakładzie karnym” w innej buntowniczce budzi się moc Widzącej. A taka wieszczka mogłaby być bardzo użytecznym narzędziem dla diogorskiego króla. Ren dostaje więc propozycję nie do odrzucenia: będzie mógł uratować dziewczynie życie (bowiem budząca się moc ma w zwyczaju zabijać nieszczęśnice, które nie uzyskają fachowej pomocy w przejściu pierwszego transu). Ceną ma być przyzwolenie na kradzież jej tożsamości i wszystkiego, czym była do tej pory. W końcu żeby stać się użytecznym narzędziem najeźdźców, musi zapomnieć, że kiedykolwiek im się sprzeciwiała.
 

wtorek, 12 marca 2019

Film ostatnio widziałam #15: "Jak wytresować smoka 3" ("How to Train Your Dragon: The Hidden World")

Przyznam się Wam, że „Jak wytresować smoka” to mój ulubiony film o smokach ever (po głębszym namyśle zdetronizował nawet „Ostatniego smoka”, bo ostatecznie fabuła nie wymaga od gadziny poświęcania życia za dobro ogółu). Do drugiej części serii już tak gorących uczuć nie żywiłam, bo ma swoje wady, ale to wciąż dobry i piękny wizualnie film. Niedawno zaś widziałam część trzecią. I to było rozczarowanie. Tym boleśniejsze, że autorzy filmu jakby przeczytali wszystkie moje postulaty odnośnie dwójki i pociągnęli te tematy, które chciałam, żeby zostały pociągnięte, ale kierunek, w którym to poszło to bardzo zły kierunek był. Ale może po kolei.

Uwaga! Mam zamiar się tu mocno znęcać nad scenariuszem, więc notka zawiera ciężkie spoilery!

Dla porządku może zacznijmy od zarysu fabuły. Od poprzedniej odsłony przygód Czkawki i jego smoka Szczerbatka minął rok. Wikingowie i smoki na wyspie Berg żyją w zgodzie i harmonii (choć zrobiło się tam już dość ciasno), jednak na te drugie wciąż czyhają łowcy smoków. A niektórzy specjalizują się w łowach na Nocne Furie. Tymczasem Szczerbatek poznaje pewną uroczą damę… 

wtorek, 5 marca 2019

Na co poluje Moreni: marzec 2019

Od jakiegoś czasu obserwuję pewien smutny trend w moich zapowiedziowych wpisach. Coraz mniej w nich fantastyki. Nie wiem, czy to wydawcy mają niewiele do zaoferowania, czy ja się nagle taka wybredna zrobiłam, dość , że w zestawieniach dominuje literaturę popularnonaukowa i faktu. Teraz też nie będzie inaczej.

Chcę mieć

"Harda Horda" antologia
8 marca

Wydanie zbioru tekstów sygnowanych nazwą pewnego nieformalnego stowarzyszenia polskich pisarek fantastyki w Dzień Kobiet brzmi jak idealny chwyt (a nawet chłyt) marketingowy. Na mnie działa, zwłaszcza, że tom ma być nie tylko wydany ładnie (na modłę "Innych światów" tegoż wydawnictwa, czyli na twardo i z ilustracjami), ale ma zawierać teksty wielu autorek, które już znam i cenię. Kupię choćby dla wrażeń estetycznych.

Kiedy kilkanaście kobiet łączy siły, powstają rzeczy wyjątkowe.
Dwanaście niesamowitych historii pełnych nostalgii i grozy. Wyrusz w niezwykłą podróż po zdumiewających światach, w których ludzkość próbuje radzić sobie ze skutkami katastrof spowodowanych przez naturę lub własną ignorancję, gdzie czasem pojawiają się chmury będące portalem do innego uniwersum, a w słowach niewinnej piosenki dla dzieci „Jaworowi ludzie” ukrywa się mrożąca krew w żyłach tajemnica.
Pierwsze wspólne dzieło stowarzyszenia Harda Horda. Grupy dwunastu znakomitych i nagradzanych polskich pisarek. Poznaj ich zjawiskową antologię o przekraczaniu granic.
Od kobiet dla kobiet. Ale nie tylko. Porywająca lektura dla wszystkich wielbicieli mrocznych klimatów.

sobota, 2 marca 2019

Stosik #113

W lutym powzięłam ambitne postanowienie niekupowania żadnych książek. O dziwo nawet go dotrzymałam. Co nie znaczy, że nie mam w stosiku niczego do pokazania. Trafił się wysyp książek do recenzji.


Od góry trzy pozycje od Marginesów. Na samej górze najnowsza część serii Eko, czyli "Serce i pazur" Simony Kossak. Znowu zbiorek krótkich felietonów, tym razem o behawiorze i ogólnie życiu emocjonalnym zwierząt. Trochę podobne w formie do rozczarowującego "O ziołach i zwierzętach", ale zapowiada się lepiej. "Pielęgniarki" to jedna z trzech lutowych pozycji o tym zawodzie i jedyna dotycząca  zagranicznych realiów. A "Dlaczego śpimy" to największa pokusa tego miesiąca - w końcu książka o czymś, co kocham. ;)

"Iluzję" z kolei to książka z nowej serii wydawniczej SQN. "Fantastycznie nieobliczalni" (bo tak się nazywa seria) jak na razie zawiera teksty debiutantów (tzn. powieściowych debiutantów, bo wydane dotąd autorki pisywały sporo opowiadań), a "Iluzja" jest drugim tytułem w serii. Prawie ją skończyłam i przyznam, że jestem pozytywnie zaskoczona. Niedługo napiszę więcej.

"Sprawy sercowe" to egzemplarz recenzencki od Literackiego. Trochę historii medycyny, a konkretnie kilka kamieni milowych kardiochirurgii. Liczę na ciekawą lekturę.

Mam też trochę ebooków. Też darmowo-recenzenckich ;)


Na górze darmoszki. Fantazmatowa "Dragoneza" to antologia tekstów o smokach i nie przeczytałam jej jeszcze tylko dlatego, że mam dwa inne zbiory opowiadań do zrecenzowania. Możecie ją zassać stąd. "Ostrze zdrajcy" z kolei można pobrać w ramach eventu zorganizowanego przez wydawnictwo o tutaj. Ostatnia zaś jest antologią wybranych opowiadań ze wskrzeszonych "Fenixów" - ciągle do pobrania tu.

W drugim rzędzie zaś mam trzy "Fenixy", te akurat recenzenckie. Najbardziej interesuje mnie ostatni - w końcu to w 100% sfeminizowana inicjatywa, a polskie autorki sobie bardzo cenię.

środa, 13 lutego 2019

"Kwiaty w pudełku" Karolina Bednarz


„Kwiaty w pudełku” to jedna z tych książek, które szturmem zdobyły blogosferę. Dotarły nawet do miejsc, które na co dzień nie zajmują się reportażami o sytuacji kobiet w odległych krajach. Niemniej, sama odnotowałam je jako interesujące już od czasu premiery, bo zarówno kobiecy punkt widzenia, jak i Japonia to coś, co w literaturze (zwłaszcza faktu, choć nie tylko) chętnie śledzę. Wiecie rozwinięte kraje Azji są dla mnie bardzo atrakcyjne; o ile reportaże z Afryki czy Ameryki Południowej zwykle kuszą czytelników obcością totalną (bo i warunki, i kultura są zwykle mocno egzotyczne dla przeciętnego krajowego odbiorcy), tak Japonia, Korea etc. kuszą pozornym podobieństwem. Jest to bowiem wspaniała okazja, żeby udowodnić, że rozwój cywilizacyjny czy techniczny nie determinuje podobieństwa społeczności. Tym, co jest naprawdę istotne, jest historia i kultura.

piątek, 8 lutego 2019

"Dżentelmen w Moskwie" Amor Towles


Przyznam, że takiej zwykłej powieści głównonurtowej (czyli bez elementów fantastycznych, zagadki kryminalnej czy sensacji) nie czytałam już ponad rok. I to nawet niekoniecznie z jakiejś wielkiej niechęci. Ot, po prostu większość tego, co reklamowane czy co znajomi zachwalają to zwykle literatura problemowa albo przynajmniej ponura i pełna beznadziei. A ja nie lubię ponuractwa, zaś problemy społeczne moim skromnym zdaniem znaczniej bardziej poruszająco może opisać fantastyka (a znacznie bardziej realistycznie literatura faktu). Reszta zaś okazywała się mniej lub bardziej zawoalowanymi romansami. Nawet trochę tęskno mi było za gatunkiem (konwencją), bo ileż można się rozbijać po neverlandach czy stacjach kosmicznych. 

poniedziałek, 4 lutego 2019

Na co poluje Moreni: luty 2019

Styczeń był w premiery nieco mniej obfity, ale w lutym wracamy już do normalności. Chciałabym zwrócić Waszą uwagę na pewną darmową antologię oraz na zadziwiający wysyp książek o pielęgniarkach. Przejdźmy jednak do rzeczy.

Chcę mieć

"Dragoneza" antologia
1 lutego

Na polskim rynku fantastycznym istnieje kilka grup wydających darmowe antologie, jedna z nich są Fantazmaty. I właśnie u nich (ich nakładem? Czy można w ogóle mówić o nakładzie, kiedy z założenia nic się nie drukuje?) wyszedł zbiór opowiadań, którego głównym tematem są smoki. Ładnych parę lat temu na podobny pomysł wpadła śp. Runa, wypuszczając "Księgę smoków" z opowiadaniami autorów ze swojej stajni (może kiedyś o niej napiszę, jak mnie weźmie na relekturę). Tym razem jednak w zbiorze znajdziemy prace autorów w większości bez dorobku. Jestem jednakowoż pełna nadziei. No i nic nie tracę. A zbiór można pobrać tutaj.

Latają, zieją ogniem, strzegą skarbów. To pierwsze skojarzenia związane ze smokami. Ale czy wiecie, co te mityczne stworzenia mają wspólnego z Pearl Harbor? Czy opancerzony pociąg to właściwy środek transportu na wyprawę prosto do leża skrzydlatej bestii? Wyobrażacie sobie, że śliski gad może być lepszym przyjacielem niż pies? Albo że ma dwie kłótliwe głowy? Dzięki naszym autorom i autorkom usłyszycie smocze głosy płynące z antycznych malowideł, poczujecie mrożący dech lodowych istot, otoczą was kłęby dymu z pogorzelisk. Razem z bohaterami opowiadań Dragonezy będziecie leczyć słodkie smoczątka, walczyć z druzgocącymi nalotami, korzystać z pradawnej magii i przyswajać mądrość duchów. Smoki wypełzną ku Wam z mitów, innych wymiarów, wulkanów, oceanów, domów sąsiadów i ludzkich powłok. Mamy do dyspozycji dwadzieścia utworów – wybraliśmy je spośród dzieł autorów zaproszonych do współpracy oraz zwycięskich prac z konkursu Dragoneza organizowanego na portalu fantastyka.pl. Udowodnimy Wam, że o smokach nie wiecie jeszcze wszystkiego.

piątek, 1 lutego 2019

Stosik #112

Przyznam, że w styczniu trochę zaszalałam z nie do końca planowanymi zakupami. Ale nie są to jakieś zastraszające ilości książek, więc nawet nie żałuję.


Zacznijmy może od sekcji leżącej, która składa się z samych zakupów. Na dole dwa nabytki nie moje, tylko Lubego, ale i tak zamierzam przeczytać, więc. "Błękitna kropka" Carla Sagana to klasyka literatury popularnonaukowej, do której przymierzałam się od jakiegoś czasu. Pięknie wydana książka, ze świetnymi ilustracjami, zobaczymy, jak spodoba mi się treść. "Vaterland" to jedna z popularniejszych historii alternatywnych z cyklu "gdyby Hitler wygrał wojnę" i od lat mam ją na swojej liście książek do przeczytania, ale na dość odległym miejscu.

Wyżej mamy moje zakupy własne, mniej lub bardziej spontaniczne. Co ciekawe, wszystkie są ze Świata Książki. "Pamiętajcie, że byłem przeciw" to tryumf mojego lenistwa. Od dawna chciałam przeczytać ten zbiór reportaży, ale jedyny, jaki mają w bibliotece, znajdują się w filii na drugim końcu miasta. W którym to kierunku totalnie mi nie po drodze. Więc w końcu ją kupiłam. "Człowiek  i błędy ewolucji" oraz "Gawędy o wilkach i innych zwierzętach" to efekt skuszenia się na stałą światoksiążkową promocję. Nie mam względem nich jakichś sprecyzowanych oczekiwań. Zaś "Domostwo błogosławionych" i "Zabójcze maszyny" wygrzebałam na stronie księgarni w zakładce z promocjami. Obie kosztowały około 20 PLN, więc skusiłam się na jedną i skorzystałam z okazji względem drugiej.

Sekcja stojąca to jedyny egzemplarz recenzencki oraz zdobycze z biblioteki. "Smutna dziewczyna" to zbiór opowiadań od Wydawnictwa Alegoria. Lubię sprawdzać małe oficynki, a opowiadanie jest formą, która IMO najlepiej sprawdza umiejętności autora. Mam nadzieję, że się nie zawiodę.

Trzy książki z biblioteki też wzięłam trochę spontanicznie. "Cienie tożsamości" Sandersona to pokłosie decyzji, ze może już czas skończyć wreszcie tę trylogię. "Opowiadania bizarne" Tokarczuk były reklamowane jako pierwszej klasy new weird i mam zamiar sprawdzić te opinie. A "wiedźma.com.pl" stała na półce, to wzięłam.

poniedziałek, 14 stycznia 2019

"Przygody młodego przyrodnika" David Attenborough

Jeśli kogokolwiek zapytać, jakie nazwisko kojarzy mu się z programami przyrodniczymi, to w Polsce padną najprawdopodobniej dwie odpowiedzi: Krystyna Czubówna i David Attenborough. Niemniej, jakkolwiek głos Krystyny Czubówny chyba już zawsze pozostanie pewnym niezmywalnym memem w umysłach mojego pokolenia, to jednak ograniczała się ona do narracji. To samo memiczne miejsce w umysłach brytyjskiej publiczności zajmuje najprawdopodobniej David Attenborough, u nas rozpoznawalny równie dobrze, ale bardziej z bywania na wizji niż jako głos z offu.

piątek, 11 stycznia 2019

"Człowiek, który wspina się na drzewa" James Aldred

Każdy chyba miał taki etap w życiu, kiedy namiętnie oglądał programy przyrodnicze (niektórym nawet zostało na stałe). Czy nigdy nie zastanawiało was, jaki robi się zdjęcia tych wszystkich orlich gniazd na czubkach drzew czy bujnego życia w koronach amazońskich lasów? Mniej więcej tym właśnie zajmują się ludzie tacy jak James Aldred, zawodowo wspinający się na kilkudziesięciometrowe drzewa. Aldreda wyróżnia akurat to, że o tych swoich wspinaczkach postanowił napisać książkę.

poniedziałek, 7 stycznia 2019

Na co poluje Moreni: styczeń 2019

Styczeń, jak zwykle, nie ma pod względem nowości nic ciekawego do zaproponowania. Wydawcy wiedzą, że cała kasę wydaliśmy przed świętami, swoje hity też przed świętami wypuścili, więc teraz niewiele się dzieje. Niemniej kilka interesujących tytułów sie znalazło. nie sa co prawda na tyle interesujące, żebym od razu chciała je kupować, dlatego wszystkie wymienione w notce nalezy uznać za należące do gatunku "chcę przeczytać".

"Nauka w kuchni" Michał Kuźmiński
14 stycznia

Nie jestem jakąś szczególną fascynatką żywienia, niemniej ciekawi mnie, jak mogłaby wyglądać popularnonaukowa książka o gotowaniu. Zwłaszcza napisana przez polskiego autora (dla popularnonaukowych książek rodzimych twórców mam zawsze pewną dozę nieufności). 

Kuchnia dla głodnych wiedzy
Czy zastanawiałeś się, kiedy ludzie zaczęli gotować? Jak przyrządzali jedzenie neandertalczycy albo jak mógł smakować stek po kromaniońsku?
Michał Kuźmiński, wieloletni szef działu Nauka „Tygodnika Powszechnego”, prowadzi nas przez fascynujące tajniki jedzenia i gotowania od czasów prehistorycznych po najdalszą przyszłość.
Z książki dowiesz się, jak wygląda gluten, poznasz tajniki zakwasu chlebowego (wszyscy wiedzą, że pierwszy chleb nigdy nie wychodzi i najlepiej od razu zacząć od drugiego), poznasz zapach zupy z kwarków, dowiesz się, jak wyhodować sałatę w kosmosie i dlaczego astronauci lubią pikantne jedzenie.
Ta książka to prawdziwie (r)ewolucyjne historie sztuki kulinarnej. Kopalnia naukowej wiedzy i fascynujących ciekawostek na temat jedzenia i gotowania. 

"Szklany klosz" Sylvia Plath
23 stycznia

Wznowienie klasyki powieści feministycznej. Warte odnotowania i chyba kiedyś powinnam ją przeczytać. Niemniej, akurat teraz powieść o załamaniu nerwowym zdecydowanie nie jest tym, czemu chce poświęcić uwagę.

Szokująca, realistyczna i niezwykle emocjonalna powieść o kobiecie wpadającej w paszczę szaleństwa.
Esther jest wyjątkowo inteligentna, piękna, utalentowana, jednak powoli jej świat się rozpada – i być może nie ma już dla niej ratunku.
Kiedy ma dziewiętnaście lat, przyjeżdża do Nowego Jorku – miasta spełnienia, szczęścia, zabawy, kariery – na miesięczny staż w redakcji miesięcznika dla dziewcząt. Ma poznać miasto, spędzić miło czas. Esther nie potrafi się jednak odnaleźć. Nie ma ochoty na nocne zabawy, nie umie znaleźć odpowiedniego towarzystwa, jest zniechęcona. Odkrywa, że dobre oceny, które zawsze zdobywała w szkole, tutaj nie mają znaczenia. Esther nie umie zdecydować, na czym jej zależy, co ją interesuje, czy w ogóle istnieje taka rzecz. Nie czuje się taka jak inne dziewczyny – śliczne, uśmiechnięte i zadowolone z życia. Przychodzi załamanie…

"Nieznane życie lodowców" Bjørn Vassnes
23 stycznia

Tytuł co prawda dość pretensjonalny, ale sama tematyka może się okazać interesująca. Zwłaszcza w obliczu obecnie zachodzących zmian klimatycznych. Ciekawe, jak to wyjdzie w praktyce.

Czy powinniśmy bać się topniejących lodowców? Media straszą zmianami klimatycznymi, ale lubimy myśleć, że to naukowe gadanie, które nie dotyczy naszej codzienności. Vassnes pokazuje, że lód na biegunie północnym ma większy wpływ na nasze życie niż moglibyśmy przypuszczać. Bo kto spodziewa się, że od lodowców zależy to, co dzisiaj je na obiad?

"Mózg. Władca czasu" Dean Buonomano
24 stycznia

Popularnonaukowe książki o mózgu wychodzą od jakiegoś czasu z zaskakującą regularnością i nieco mnie już tym znudziły. Niemniej, o samym czasie pisują zwykle astrofizycy, z pasją przynajmniej tak wielką jak neurolodzy o mózgu. I takie "mózgowe" spojrzenie na czas może sie okazać miła odmianą.

Twój mózg nieustannie mierzy czas. Kiedy rozmawiasz, precyzyjnie określa długość trwania każdej sylaby, a także dźwięków, gdy słuchasz muzyki, wie ile trwa doba, a nawet miesiąc. Mózg to wspaniały zegar!
Jak ludzki mózg mierzy czas? Jak robią to mózgi zwierząt? I czym w ogóle jest czas: obiektywną wielkością fizyczną, czy może tylko wytworem mózgu?
W swojej książce "Mózg, władca czasu", Dean Buonomano poszukuje odpowiedzi na te niezwykle ważne pytania - odpowiedzi, od których zależy więcej, niż myślisz.

"Sprawa dla koronera" John Bateson
28 stycznia

Swego czasu uwielbiałam te wszystkie seriale typu "CSI", głównie dlatego, ze pokazywały warsztat pracy specjalistów od łapania przestępców - i mniejsza o to, że pokazywały nierealistycznie. Niemniej, człowiek dorasta i chętnie przeczyta bardziej realistyczną wersję.

Każda śmierć ma swoją historię.
Nikt nie wie o tym lepiej od koronera.
Jak z przyborów toaletowych zrobić narzędzie zbrodni?
Po czym rozpoznać, że przyczyną śmierci było uduszenie?
Czy samobójstwo może być zaraźliwe?
Słyszymy o nim w każdym serialu kryminalnym. Jego praca jest najważniejsza na miejscu zbrodni. Każdego dnia staje oko w oko ze śmiercią, żeby znaleźć odpowiedzi dla żywych. Co było przyczyną zgonu? Jak do niego doszło? Kto jest winny?
W tej książce znajdziecie najciekawsze przypadki w karierze Kena Holmesa – koronera z Kalifornii. Razem z nim przyjrzymy się morderstwu, w które zamieszany był Tupac Shakur, zajrzymy do celi śmierci w więzieniu San Quentin i spróbujemy dowiedzieć się, kto był właścicielem stopy w bucie wyrzuconej przez morze na plażę.
Sprawa dla koronera to możliwość spojrzenia na pracę człowieka, którego codziennością jest odkrywanie tajemnic śmierci.

"Moc srebra" Naomi Novik
29 stycznia

To trochę znamienne, że w zestawieniu pojawia się tylko jedna książka fantastyczna. Niemniej, pewnie ją kupię. Bardziej z sentymentu do autorki niż dzikiej potrzeby lektury, ale jednak. Poprzedniej ksiązki autorki z tego uniwersum, czyli "Wybranej" nie wspominam z zachwytem, ale była to całkiem sympatyczna powieść, więc pewnie ta też będzie.

Naomi Novik zaprasza do świata tajemnych mocy, bogactwa i panicznego strachu!
Mirjem, doprowadzona do ostateczności chorobą matki, postanawia przejąć nieudolnie prowadzony przez ojca rodzinny interes. Stanowcza i zimna jak lód, skutecznie egzekwuje wszelkie należności od pożyczkobiorców. A kiedy dziadek przekazuje jej pięć kopiejek w srebrze, Mirjem oddaje mu dług w złocie. W okolicy rozchodzi się wieść o młodej lichwiarce, która potrafi zamieniać srebro w złoto. Dla Mirjem jednak ta sława okazuje się przekleństwem. Zaczyna się bowiem nią interesować król Starzyków – obdarzonych nadnaturalnymi mocami, tajemniczych lodowatych istot, które wzbudzają trwogę wśród zwykłych śmiertelników.
Świeża i pełna wyobraźni opowieść oparta na motywach baśni braci Grimm.

piątek, 4 stycznia 2019

Stosik #111

Tradycyjnie pierwszym stosikiem w nowym roku chwalimy się nabytkami ze starego.;) Jest taki w sam raz, więc nie przedłużając: 


Na górze moje dwa prezenty urodzinowe. "Kosmiczne zachwyty" to zasadniczo must have, bo lubię autora oraz mam już jego poprzednią książkę (nawet przeczytaną), a wydawnictwo postanowiło wydawać je w spójnej (!) i nawet ładnej (!!) szacie graficznej. "Przyszłość ludzkości" zaś była pewnym zaskoczeniem, ale chętnie się z nią zapoznam, zwłaszcza, że autora znam raczej z telewizyjnych wystąpień. Zobaczymy, jak sobie radzi ze słowem pisanym.

"Rozmowę ze zwierzętami" znalazłam pod choinką. Oczywisty must have, nie mogę się doczekać lektury.;)

A ponieważ powyższa książka była jedyną, jaką znalazłam pod choinką, postanowiłam coś sobie sprezentować sama. I akurat trafiła się promocja w Świecie Książki, w której było "Każde martwe marzenie" Wegnera, bo jeśli jest jakaś książka z zeszłego roku, którą naprawdę musiałam mieć, to właśnie ta. A że promocja dotyczyła 50% zniżki na drugą zakupiona pozycję, to kupiłam "Całą prawdę o zwierzętach". Wydawnictwo Bukowy Las jakiś czas temu cichcem powołało do życia popularnonaukową serię w spójnej oprawie graficznej i jak dotąd wyszły w niej trzy pozycje, m. in. właśnie ta. Zachciało mi się przetestować.

"Żeby umarło przede mną" przyniosłam z biblioteki. Książeczka malutka, ale o tematyce tak ciężkiej, że dotąd się nie zabrałam. A "Kosmos" Sagana sprezentowałam Lubemu, ale sama też kiedyś skorzystam. ;)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...