poniedziałek, 3 lutego 2014

Stosik #52

Styczeń była dla mnie miesiącem wyjątkowo bogatym w książkowe zdobycze. Po części dlatego, że sporo było przeróżnych promocji, ale nie oszukujmy się - głównymi winnymi są kosze z tanią książką w supermarketach i niedawno otwarty w pobliżu Matras. Obawiam się, że będzie mi skutecznie drenował kieszenie.


Z boku stoi coś, czego recenzja nie pojawi się na blogu, ale czym i tak wam się pochwalę.;) Na "Anatomię dla artystów fantasy" polowałam od dawna, bo mam do tej książki ogromny sentyment i zawsze chciałam mieć własny egzemplarz (mam też pirackiego ebooka po angielsku, ale stara już jestem, oczu mi szkoda na wgapianie się w monitor). Zawiera mnóstwo zdjęć i szkiców umięśnionych panów, z których rysowaniem zawsze miałam problem, więc każda pomoc się przyda. Wskazówka dla tych, którzy rozważają kupno, a nie mieli książki w rękach: autor tworzy komiksy superbohaterskie, więc jeśli wam się nie podobają typowo amerykańscy, umięśnieni herosi i biuściaste heroiny, to raczej nie jest to książka dla was.

To teraz lecimy z głównym pionem, od dołu. "TV Ciał0" Noona i "Ciemny Eden" Becketta to wynik empikowej promocji 1+1 na Ucztę Wyobraźni. Kiedy je odbierałam, wpadła mi w oko "Tajemnica Diabelskiego Kręgu" Kańtoch przeceniona o 30%, więc też ją wzięłam, stając się posiadaczką sześciu nieprzeczytanych książek tej pani (ale do Pyrkonu nadrobię, w końcu wstyd iść po autograf z nieprzeczytaną książką;)).

"Listy" Tolkiena zobaczyłam w Matrasie za 19,90 zł, więc sami rozumiecie, że nie mogłam ich tam zostawić. Zwłaszcza, że już czytałam, to wiem, że warto.;) "Efekt Lolity" był w jeszcze przystępniejszej cenie, a że książka interesowała mnie od dawna, to też nabyłam.

"Stan wstrzymania" Strossa i "Dziewięć wcieleń kota Deweya" to efekt grzebania w carrefourowych koszykach. Tego pierwszego wzięłam dlatego, że przenikanie się gry i reala w literaturze zawsze mnie fascynowało, a drugi dlatego, że jest o kocie (i dlatego, że czytałam pierwszą część). Nie wiem, czy na kocie się nie zawiodę, ale przynajmniej niewiele kosztował.

"Stulatek, który wyskoczył przez okno i zniknął" oraz "Jeden dzień" to wynik wizyty w Biedronce. O pierwszym było jakiś czas temu głośno w blogosferze i to głośno w sposób pozytywny, to postanowiłam sprawdzić, kto zacz. Na drugi miałam chrapkę od dawna. A za każdą z tych oprawionych na twardo książek dałam niecałe 10 zł.^^

"Harry Potter i więzień Azkabanu" to ciąg dalszy uzupełniania cyklu, tym razem za pomocą antykwariatu. Brakuje mi już tylko dwóch ostatnich tomów. "Portal zdobiony posągami" to wynik świetnej wymiany na LC, zaś "Łowcę potworów" otrzymałam do recenzji od wydawnictwa Jaguar (ponieważ jestem odporna na horror literacki, liczę na dużo wnikliwych, soczystych sekcji;)). "Długa wojna" to zakup własny, bo ten cykl to mój osobisty must have - zdecydowanie bardziej, niż Świat Dysku, bo przynajmniej istnieją jakieś realne szanse na skompletowanie całości.

No, to pozostaje brać się za czytanie.:)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...