W tym roku czytuję znacznie więcej literatury wschodnioazjatyckiej niż w latach ubiegłych (świadomie wybrane dwie pozycje kontra okrągłe zero. A tendencja rośnie). Obie pozycje wydały imprinty Wydawnictwa Kobiecego (odpowiednio: od literatury młodzieżowej i od literatury ambitnej), obie były koreańskie i obie okazały się bardzo miłym zaskoczeniem. O młodzieżowej „Piekarni czarodzieja” pisałam jakiś czas temu, a tym razem postanowiłam przeczytać coś zupełnie niefantastycznego i dla dorosłych. I dzięki uprzejmości księgarni TaniaKsiazka.pl trafiło do mnie „Gdybym miała twoja twarz” Frances Cha.
