
„Opowieści z meekhańskiego pogranicza: Północ – Południe” jest, jak wskazuje tytuł, podzielone na dwie części. Pierwsza z nich, „Północ. Topór i skała”, jak sama nazwa wskazuje, rozgrywa się wśród północnych gór Meekhanu, zamieszkanych przez twardych i mało towarzyskich górali. Nad bezpieczeństwem tego miejsca czuwa Straż Górska. I właśnie dowódca jednego z jej oddziałów, porucznik Kenneth-lyw-Darawyt jest głównym bohaterem czterech opowiadań z północy. Służba w Straży jest bardzo niebezpieczna, bo teren niezwykle wymagający, warunki trudne, a i mieszkańcy zwykle nie są skorzy do współpracy. Na domiar złego Kenneth bardzo młodo został dowódcą, co nie wszystkim jego podwładnym się podoba. W miarę wykonywania kolejnych zadań jednak przekonają się, ile jest wart. A zadania to niebłahe: trzeba odnaleźć i wyeliminować niebezpieczny klan górski, kiedy indziej znowu strzec dyplomatów w trasie lub dowiedzieć się kto dokonał masakry w wiosce, gdzie diabeł nie mówi dobranoc tylko dlatego, że jeszcze nie wie, gdzie to jest. A przy okazji możemy poznać lokalne wierzenia, zwyczaje i historię najnowszą regionu. Historie tutaj zawarte fabularnie są związane dość luźno (tak jak np. opowiadania o wiedźminie).
„Południe. Miecz i żar” (też cztery opowiadania) to historia młodego wojownika z gór (innych, niż poprzednie), który przystał na służbę do arystokraty z nizin. Skończyło się to tragicznie, dla wszystkich. Po tym tragicznym końcu następuje wędrówka owego wojownika, uwieńczona spotkaniem przedziwnej ciemnowłosej dziewczyny. Nie zdradzę z fabuły więcej, gdyż w tej części opowiadania są dużo ściślej ze sobą powiązane (jak w „Tkaczu Iluzji”). Powiem tylko, że znalazłam tu jedną z najlepszych w polskim fantasy historii miłosnych, na jakie udało mi się trafić. W innym z kolei dostałam ciekawy, wyczerpujący i zgrabnie wpleciony w fabułę opis kultury plemienia górskich wojowników, z którego pochodził nasz bohater. I chociaż „Południe” pod względem fabularnym wypada gorzej od „Północy”, to pod względem wzbudzanych emocji bije ją na głowę.
Autorowi udało się coś, co sprawia niemałą trudność większości polskich fantastów. Mianowicie stworzył świat niezwykle rozbudowany, niezwykle dopracowany, a momentami przytłaczający wręcz mnogością szczegółów. Nie są one jednak podane na tacy: czytelnik musi sam zbierać te małe, kolorowe szkiełka, żeby powstał z nich barwny świat Meekhanu i okolic. A mimo zachwytu, po pierwszym tomie obraz ten ma jeszcze sporo dziur…
O bohaterach słów tylko kilka: są świetnie skonstruowani, a ich dylematy przedstawiono od strony psychologicznej wiarygodnie, choć niezbyt obszernie. Widać różnice między dyplomatą, żołnierzem czy szpiegiem, może nie w warstwie językowej, ale na pewno pod względem zachowania. A jeśli już mowa o względach językowych, to bardzo mi się podoba styl autora. Wegner pisze podobnie do Sapkowskiego, wkłada w swoje opowieści jedynie mniej humoru (co sprawiło, że nie udało mu się zdetronizować starszego kolegi). Nie są to jednak opowiadania przesadnie poważne, można się przy nich czasem uśmiechnąć. Kolejną kwestią jest tworzenie języka Meekhanu. Mamy tu sporo wtrąceń z miejscowego narzecza, a niektóre nazwiska północnych górali są trudne do wymówienia. Ani trochę mi to nie przeszkadzało. Wręcz przeciwnie, wydawało mi się dziwnie na miejscu: wszystko było dopracowane i spójne fonetycznie, a do tego niesamowicie dodawało kolorytu. Nawet jeśli nie dowiedziałam się, co oznacza część z nich.
Polecić „Opowieści…” mogę właściwie wszystkim, bo można tam wszystko znaleźć: sceny walk (tego to akurat dużo), szczyptę polityki, zagadkę kryminalną i dobrą historię miłosną, a przede wszystkim świetny i ładnie wydany kawał fantasy (bardzo podoba mi się okładka: minimalistyczna, ale pięknie wykonana grafika na prostym czarnym tle; jakość papieru i klejenie taż są niczego sobie). I tylko przyplątała się do mnie złośliwa myśl, że gdyby pana Wegnera wydała Fabryka Słów, mielibyśmy nie jeden tom za 32zł, ale dwa tomy za 31,99zł każdy. Ale to pewnie przez tego złośliwego „Zbieracza Burz”, który na mnie z półki spogląda…
Autor: Robert M. Wegner
Cykl: Opowieści z meekhańskiego pogranicza.
Wydawnictwo: Powergraph
Rok: 2009
Stron: 569