poniedziałek, 10 stycznia 2011

I szybko zniknął jak sen jaki złoty... - "Sen" Lisa McMann

Nie miałam w planach czytania tej książki. Nawet nie wiedziałam o jej istnieniu, szczerze mówiąc. Ale traf chciał, że akurat Siostra Lubego była świeżo po lekturze, a jeszcze do biblioteki szkolnej nie odniosła. Przy okazji, warty odnotowania jest sposób, w jaki książka ta trafiła do szkolnej biblioteki. Wiadomo, że żadnej bibliotece się raczej nie przelewa, na nowości ciągle brak funduszy, a w szkolnych bibliotekach to już całkiem. Wpadła tedy miejscowa pani bibliotekarka na pomysł, żeby u wydawców pomocy poszukać i rozesłała do nich pisma z prośbą o wsparcie księgozbioru. Największy odzew pochodził od wydawnictwa Amber, które szkolnej bibliotece podarowało mały zbiorek literatury młodzieżowej (i nie tylko) o wartości około 1000 zł. Piszę o tym dlatego, że bardzo podoba mi się prospołeczna postawa wydawnictwa i uważam, że należy takie postawy propagować. Ale wróćmy już do meritum.

Janie życie nigdy nie rozpieszczało. Nie wie, kto jest jej ojcem, a matka, mimo, że nad dziewczynką się nie znęca, ma wystarczająco dużo własnych, alkoholowych problemów, żeby jeszcze do tego przejmować się córką. Do tego Janie musi sobie radzić z męczącą i całkowicie dezorganizującą jej życie przypadłością: gdy tylko ktoś w pobliżu zasypia, dziewczyna zostaje natychmiast wciągnięta w jego sny, co w skrajnych przypadkach objawia się napadami drgawkowymi. Nastolatka mimo tego ciuła na studia każdy grosz i stara się żyć normalnie. W pewnym momencie na horyzoncie pojawia się niejaki Cabel…

Znacie serię „Nie dla mamy, nie dla taty, lecz dla każdej małolaty”? Pisała w niej pewna autorka, nazwiska niestety nie pomnę, która swoje książki tworzyła pod jeden schemat. I to tak ordynarnie pod niego, że w kolejnych dziełach zmieniała tylko imiona bohaterów i „dekoracje”. (Nawiasem mówiąc, spotkania z prozą tej pani było główną przyczyną znielubienia przeze mnie romansów wszelakich.) Schemat zaś był mniej więcej taki: ona spotyka jego -> wpadają sobie w oko -> dobrze się im układa -> fatalne nieporozumienie -> ona nie chce go znać -> nieporozumienie w mniej lub bardziej spektakularny sposób się wyjaśnia -> godzą się i żyją długo i szczęśliwie. „Sen” idealnie się w ten schemat wpasowuje. Szczegóły jednak sprawiają, że stawiam go wyżej od książek zapomnianej autorki.

Pierwszym z nich jest język i styl powieści. Bardzo młodzieżowy, młodzieżowością nieco nazbyt amerykańską momentami, ale jednak bliską sercu każdego nastolatka. Mamy więc zwroty akcji i wypowiedzi typowe dla tego przedziału wiekowego i to wstawione w taki sposób, że wydają się być naturalnie na miejscu. Pisanie krótkimi, nieraz jednozdaniowymi akapitami może starszego czytelnika nieco irytować, ale idealnie oddaje charakter rozdartej nastolatki, co jest wielkim plusem książki (wolę już rozchwiane emocjonalnie i rzucające urywkami myśli panny od tych uładzonych, o wypowiedziach zawierających niemal wyłącznie zdania złożone. Jakieś to bliższe sercu i rzeczywistości). I tylko towarzyszy mi uporczywie nieprzyjemne wrażenie, że ta cała heca ze snami jest doklejona tylko po to, żeby wypłynąć na pozmierzchowej fali paranormal romance…

Drugi zaś to wydanie. Książeczka jest wydrukowana dużą, przejrzystą czcionką i z szerokimi (chociaż bez przesady) interliniami, co wraz z niewielkimi gabarytami sprawia, że idealnie nadaje się do czytania pod ławką (zwłaszcza, że czyta się błyskawicznie).;)

Podsumowując, nic fenomenalnego. Ale jako odmóżdżacz świetnie się sprawdza; do tych celów polecam ją szczególnie czytelniczkom w wieku 13 – 17 lat. U starszych nie będzie się sprawdzał tak dobrze, ale też powinien sobie poradzić.

Tytuł: Sen
Autor: Lisa McMann
Tłumacz: Agnieszka Kabala
Tytuł oryginalny: Wake
Cykl: Sen
Wydawnictwo: Amber
Rok: 2010 (wyd. II)
Stron: 232


P.S. Natrafiłam dziś na You Tube na filmiki, które tak mnie rozbawiły, że aż postanowiłam się nimi z Wami podzielić. Pierwszy z nich powinien być bliski sercu każdego fana fantasy, a już w szczególności tym, którzy swego czasu brali udział w sporze, czy lepszy jest Harry Potter, czy może Frodo Baggins. Tutaj bohaterowie mają okazję sami udowodnić swoją ewentualną wyższość.;)
A ten filmik dedykuję wszystkim którzy mieli wątpliwą przyjemność bliższego zapoznania się z systemem Windows Vista. 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...