Po długiej przerwie, kiedy już chyba wszyscy zapomnieli, że na tym blogu była kiedyś taka akcja, wrzucam kolejny obrazek. Wiecie, tonie jest tak, że porzuciłam pomysł, po prostu ostatnio jakoś ogólnie brakuje mi weny. I nie wiem, kiedy kolejny wenowy zryw nadejdzie, dlatego nie będę Was zachęcać do zgłaszania nowych bohaterów (choć oczywiście zabraniać też nie będę - można to robić tutaj, zgodnie z regulaminem).
Śmierć Szczurów jaki jest, każdy widzi (na żywo widać lepiej, ale nie ogarniam mojego skanera. Następnym razem chyba będę po prostu robić zdjęcia, albo przywiozę sobie z domu ulubionego kilkunastoletniego trupka - jakoś dużo lepiej mi się z nim współpracowało). Kiedyś już portretowałam pratchettowską Śmierć (pratchettowskiego Śmiercia?), cas więc, aby dołączył do niego towarzysz. Całkiem jestem z niego zadowolona.
![]() |
Można powiększyć kliknięciem. |