poniedziałek, 24 września 2012

Historycznie o ikonie - "Vlad Dracula" Dariusz Domagalski

Recenzja sponsorowana przez Serenity, która pożyczyła mi książkę. Dzięki!:)

Wampiry głęboko zakorzeniły się w popkulturze. Zanim nadeszły czasy paranormalnych romansów, za pierwowzór wampira uważany był hrabia Dracula. Ale jeśli ktoś zechce pogrzebać głębiej, to okaże się, że hrabia miał swój prototyp historyczny. Był nim hospodar wołoski, Vlad Dracula, zwany Palownikiem. O nim właśnie napisał książkę Dariusz Domagalski.

Po przegranej bitwie pod Warną zagrożenie ze strony Imperium Osmańskiego rośnie. Węgierski następca tronu zdaje sobie sprawę, że jego ziemie będą jednym z pierwszych celów tureckiego natarcia, ale na jednym froncie już toczy wojnę. Szuka więc sojusznika, który pozwoliłby oddalić zagrożenie. Jednym z kandydatów jest Vlad Dracula, ale jego sława jest tak zła, że zasadność powierzenia mu zbrojnej kampanii jest wątpliwa. Młody władca wysyła więc oddział zaufanych wojowników pod dowództwem Janosa Lechoczky, aby sprawę na miejscu obadał. Co oddział zastanie po przekroczeniu Karpat? Kim naprawdę jest Vlad Palownik?

Na początku musze przyznać, że czuję się nieco zawiedziona – rozpoczynając lekturę byłam przekonana, że mam do czynienia z historycznym fantasy. Nie spodziewałam się jakiegoś przesadnego udziału fantastyki, ale jednak odczuwalnego. Tymczasem „Vlad Dracula” to powieść w zasadzie ściśle historyczna (jaskółka w postaci niebywałej żywotności, szybkości i odporności na zranienia tytułowego bohatera fantasy nie czyni). Nie jest to wadą, wszakże są wśród nas miłośnicy powieści historycznych, ale rozminięcie się z oczekiwaniami bywa nieprzyjemne.

Czas przejść do wad bardziej obiektywnych. Najbardziej przeszkadzało mi to, że powieść nie miała wyraźnie zarysowanej linii fabularnej – przez co wydawała się raczej nadmiernie rozbudowanym opowiadaniem. Opisywane wydarzenia przypominały raczej zbiór chronologicznie ułożonych migawek, niż spójną fabułę. Osobiście uważam, że gdyby powieś o połowę odchudzić, wyszłoby świetne długie opowiadanie, czy tez mikropowieść. Teraz cały „Vlad Dracula” wydaje się nieco przegadany.

Ponarzekaliśmy sobie, no to idziemy dalej. Czas autora za coś pochwalić – Dariusz Domagalski ma doskonałe wyczucie, jeśli chodzi o konstruowanie bohaterów. Co prawda główna postać, którą jest kapitan Lechoczky, jakoś nie potrafi zainteresować – ot, zwykły, młody rycerz, który przewidywalnie ewoluuje w toku powieści – ale te bardziej drugoplanowe to zupełnie coś innego. Taki Vlad na przykład. Autorowi świetnie udało się nakreślić człowieka tajemniczego i budzącego grozę, a jednocześnie uderzająco ludzkiego w swoim szaleństwie. Dla mnie – kreacja oscarowa. Całkiem dobrze wypadł też sułtan Mehemd II i jego kochanek Radu Piękny, który tylko na początku wydaje się irytującą mimozą, niebezpiecznie zbliżającą się do najgorszych tradycji uke. W ogóle cały homoseksualny romans jest bardzo ciekawie przedstawiony, głównie od strony erotycznej, bo emocjonalności mi troszkę zabrakło (w zasadzie w tym miejscu powinien się pojawić długaśny wywód, ale nie chcę spoilować). Niemniej, w polskiej literaturze (fantastycznej w szczególności)  opisywanie relacji homoseksualnych, zwłaszcza męskich, ciągle wymaga pewnej odwagi, więc autorowi należy się za to dodatkowy plus.

Słów jeszcze kilka o warsztacie. Pióro Domagalski ma bardzo sprawne, talent do opisów również, więc tym bardziej szkoda, ze fabuła trochę kuleje. Niemniej, niektóre opisy mogą być nie do przejścia dla czytelników o nerwach delikatnych, bo obok malowniczych opisów krajobrazu czy interesujących obrazów kobiecego ciała (w ogóle we „Vladzie Draculi” jest sporo scen erotycznych, więc jeśli ktoś nie lubi, niech się czuje ostrzeżony), znajdziemy bardzo naturalistyczne opisy obrzydliwych tortur.

Jeszcze dwa słowa o wydaniu. Korekta nie dopilnowała swoich obowiązków, bo nie raz i nie dwa w książce brakuje nie tylko przecinków i literek, ale całych wyrazów. Papier też mógłby być cieńszy, nie groziłoby wtedy książce złamanie grzbietu. O okładce może już nie będę się wypowiadać.

Podsumowując, czuję się rozdarta. Książka ma i plusy, i minusy, trudno wypowiedzieć się jakoś jednoznacznie. Jedyne, czego jestem pewna, to że „Vlad Dracula” spodoba się fanom powieści historycznych, którym nie straszne krwawe opisy. Reszta niech eksperymentuje na własną odpowiedzialność.

Książka przeczytana w ramach wyzwania Trójka e-pik.

Tytuł: Vlad Dracula
Autor: Dariusz Domagalski
Wydawnictwo: Runa, Bellona
Rok: 2011
Stron: 340
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...