środa, 17 października 2012

Współczesna Odyseja - "Ulisses z Bagdadu" Eric-Emmanuel Schmitt

Eric-Emmanuel Schmitt to jeden z bardziej lubianych przeze mnie pisarzy. Zazwyczaj porusza tematy filozoficzno emocjonalne, związane bardziej z człowiekiem jako takim, niż z aktualnymi (czy też ponadczasowymi) problemami świata. Dlatego też spodziewałam się, że w „Ulissesie z Bagdadu” będzie podobnie: autor wykorzysta postać emigranta w celu poruszenia zagadnienia bardziej ogólnego. Jednak tak się nie stało.

Saad Saad jest Irakijczykiem. Przetrwał z rodziną czasy władzy Saddama Huseina (prawdę mówiąc, był wtedy jeszcze bardzo młody), chociaż starty były dotkliwe. Jednak dopiero chaos panujący po wyzwoleniu Iraku i tragedie, jakie to za sobą pociągnęło przelały czarę goryczy – Saad, jak współczesny Odyseusz, wyruszył na tułaczkę w poszukiwaniu szczęścia w niemal mitycznym, wyidealizowanym Londynie.

Autor nieprzypadkowo posłużył się w tytule imieniem Ulissesa. Podróż Saada ma pewien wymiar mityczny. Spotyka on bowiem te same przeszkody, co homerycki bohater, przycięte jednak na miarę naszych czasów. Rolę mitologicznych potworów często pełnią ludzie, nieczuli na krzywdę kogoś na tyle zdesperowanego, żeby w nieludzkich warunkach uciekać z własnego kraju.

Poza wymiarem ściśle fabularnym, jest to opowieść o humanizmie, a właściwie jego braku w europejskiej cywilizacji. Schmitt pragnie ukazać hipokryzję Europejczyków, którzy mimo unii i szczytnych idei egalitaryzmu ciągle wolą postrzegać ludzi jako równych i równiejszych. Najprostszym kryterium podziału jest miejsce urodzenia, zupełnie przecież przypadkowe. Autor stara się też uzmysłowić swego rodzaju bezsilność krajów zachodu wobec zbrodni i krzywd dziejących się w innych rejonach świata – często bowiem interwencja kończy się w momencie, kiedy interweniujący orientują się, że jest gorzej, niż było przed ich przybyciem. Masakry i niepokoje nie ustają, a granice się uszczelnia, żeby nękany nimi lud nie mógł szukać szczęścia gdzie indziej. Trudno znaleźć wyjście z tej sytuacji.

Tym razem Schmitt nie daje czytelnikowi po homerycku szczęśliwego zakończenia. Bagdadzki Ulisses nie jest bowiem żadnym bohaterem – jest tylko zwykłym człowiekiem. Niczym się nie różni od setek imigrantów, którzy każdego roku przekraczają zieloną granicę albo cały swój majątek oddają przemytnikom. Dlatego też autor do końca trzyma się tej nici realizmu. Zapewne liczy na to, że zwróci uwagę na problemy ludzi podobnych do Saada Saada.

„Ulisses z Bagdadu” to książka inna od tych powieści Schmitta, które znam. Bliższa ponuremu realizmowi, prawie wyprana z optymizmu i bardzo przejmująca, tchnąca jednocześnie poczuciem beznadziei i najczystszą, głupią nadzieją. Raczej nie nadaje się na plażę, ale gdyby ktoś miał ochotę na odrobinę refleksji, polecam.

Tytuł: Ulisses z Bagdadu
Autor: Eric-Emmanuel Schmitt
Tłumacz:
Jan Maria Kłoczowski
Tytuł oryginalny: Ulysse from Bagdad
Wydawnictwo: Znak
Rok: 2010
Stron: 320

7 komentarzy:

  1. Ja również bardzo lubię twórczość pana Schmitt'a. "Ulissesa" czytałam, podobał mi się. Lubie refleksję w jego książkach i lapidarny styl. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Celnie powiedziane z tym lapidarnym stylem.:)

      Usuń
  2. Lubię Schmitta, choć mam poczucie, że to jeden z tych autorów, który może się w jakimś momencie 'przejeść'. Akurat "Ulissesa..." na półce nie mam, ale chętnie kiedyś przeczytam, z recenzji wyłania się interesujący obraz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poczucie masz jak najbardziej słuszne. Kiedyś zdarzyło mi się w bardzo krótkim czasie przeczytać trzy książki tego autora i coś się zepsuło w naszych stosunkach. Co prawda z Pratchettem też tak mam, ale po pewnym czasie przechodzi, a u Schmitta nie... A "Ulisses..." jest jak na Schmitta dość nietypowy.

      Usuń
  3. Pomimo tego, że również bardzo lubię Schmitta to jakoś do tej książki mnie nie ciągnie.

    OdpowiedzUsuń
  4. wstyd się przyznać, ale nie czytałam jeszcze nic tego autora... zamierzam niebawem to nadrobić :) widzę same pozytywne opinie jego książek wiec za pewne warto :) pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam, żaden wstyd, toż to żaden klasyk.;) Ale zapoznać się warto.:)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...