Zaczniemy od domku na skraju lasu (chociaż to właściwie puszcza...)
... i widoków wokół niego.
A jak już jesteśmy przy widokach, to jeszcze kilka widoków leśnych:
Jak już przy lesie jesteśmy, to nie mogło się obejść bez grzybobrania. Oto jego wynik:)
Jeszcze kilka gatunków co bardziej fotogenicznej flory i fauny:
Jeszcze tylko kilka miejscowych atrakcji. Pierwszą jest kamień Wilhelma, którymi to drobiazgami władca ów lubił upamiętniać wyjątkowo udane polowania. Kamień raz beze mnie, a raz ze mną.:)
I kolejowe mosty w Stańczykach, które mnie urzekły.:) Na pierwszym zdjęciu grabowa aleja, którą się do Stańczyków dojeżdża.
Same mosty:
Ja i Luby na tle mostów:
Ludzie z wysokości mostów:)
I rzeczka pod mostami płynąca:)
Wszystkie zdjęcia można powiększyć.:)
A niedługo kolejne recenzje.;)