środa, 17 lipca 2019

"Pamiętnik księgarza" Shaun Bythell


Istnieje taki rodzaj książek, które wśród zagorzałych czytelników zawsze cieszą się popularnością. Są to mianowicie książki o książkach i wszystkim, co z nim związane. Jako czytelnicy zagorzali uwielbiamy nie tylko powieści, które autorzy nam podsuwają, ale także lubimy czytać o tym, co autorzy czytają i jak podchodzą do literatury. To samo dotyczy zawodów okołoliterackich – tłumaczy, redaktorów i… księgarzy. O jednym z przedstawicieli tej ostatniej profesji możemy poczytać w „Pamiętniku księgarza”.



I od razu należałoby powiedzieć, że tytuł jest nieco mylący. Shaun Bythell, autor i narrator książki, nie do końca jest bowiem księgarzem – nie handluje chodliwymi nowościami, wygodnie zamawianymi z hurtowni. Jest antykwariuszem, a to znaczy, że towar bądź to przynoszą mu ekscentryczni ludkowie osobiście, bądź też jeździ oglądać i wyceniać cudze księgozbiory. Przy okazji jest też człowiekiem obdarzonym uszczypliwym poczuciem humoru i wrodzoną, chochliczą złośliwością a jego antykwariat mieści się w Wigtown – szkockim miasteczku książek, gdzie rok w rok odbywa się bodaj największy na wyspach festiwal literacki.

Książka ma formę zaadaptowanego pamiętnika, który, jak autor wspomniał we wstępie, powstał głównie po to, żeby nie zapomnieć co dziwniejszych wizyt klientów i móc je potem szczegółowo opisywać na facebookowym fanpagu antykwariatu. Stąd też dość klasyczny układ: na górze data, później opis dnia, a na końcu rozliczenie sprzedaży. Siłą rzeczy większość notek jest krótka i lapidarna, zwykle dość złośliwa względem klientów. A całość (co okazało się zaskoczeniem dla sporej części czytelników, sądząc po recenzjach w internecie) nie ma określonej linii fabularnej (jak to, wiecie, zwykle w pamiętnikach – przynajmniej tych prawdziwych, a nie od początku do końca zmyślonych – bywa).

Niemniej, mimo pewnej lapidarności i dość ubogiego w literackie zawijasy stylu (autor zdecydowanie preferuje prosty, żołnierski przekaz) „Pamiętnik księgarza” ukazuje nam pewne ciekawe i rzadko przywoływane strony tej profesji. Dajmy już może spokój dziwnym, ignoranckim czy po prostu niekulturalnym klientom, bo ci zdarzają się w każdej branży. Mnie osobiście najbardziej fascynowały wyjazdy w celu wyceny księgozbiorów. Jest to coś, co niezmiernie mnie fascynuje, bo wygląda niczym marzenie każdego książkoholika. Wiecie, jedziecie grzebać obcym ludziom w książkach i jest szansa, że jeszcze na tym zarobicie. Czasem Bythell nie przywozi nic szczególnego, czasem kilka solidnych evergreenów, które mają szansę sprzedać się zawsze, choć może nie za najwyższą cenę, ale czasem zdarza mu się znaleźć perełkę. Za każdym razem, kiedy opisywał taką wyprawę, budziła we mnie równie silne emocje co wszelkie wyprawy w poszukiwaniu skarbów czy zaginionych artefaktów. Sama przyjemność czytania.

Autor sporo też pisze o tym, jak Amazon i inne systemy sprzedaży internetowej psują rynek księgarski. Sam korzysta z takich rozwiązań (bo zdaje sobie sprawę, że w obecnych czasach inaczej się nie da), ale zwraca uwagę, jak bardzo są one niekorzystne dla drobnych przedsiębiorców. I jak często się psują. Może nie ze wszystkimi postulatami się zgadzam, ale ma naprawdę wiele racji.

„Pamiętnik księgarza” do dobra, ciekawa pozycja, choć oczywiście raczej nie wszystkim przypadnie do gustu. Brak w niej trzymającej w napięciu fabuły (cóż za zaskoczenie), a autor często zamiast pogłębionych opisów serwuje czytelnikowi suche raporty dnia. Nie wszystkim może się też spodobać jego poczucie humoru (sama czasem miałam wrażenie, że nadmiernie wyzwierzęca się nad tym czy owym klientem). Niemniej, uważam, że warto sprawdzić. Jakby co, jest na Legimi. ;)

Tytuł: Pamiętnik księgarza
Tytuł oryginalny: The Diary of Bookseller
Autor: Shaun Bythell
Tłumacz: Dorota Malina
Wydawnictwo: Insignis
Rok: 2019
Stron: 386

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...