sobota, 24 lipca 2010

Rice + Pratchett = Moore - "Krwiopijcy" Christopher Moore


Ostatnio książki o wampirach są bardzo modne. Wszystko zaczęło się od „Zmierzchu”. Oczywiście, wiedziona zgubną ciekawością, musiałam to opasłe tomiszcze przeczytać. I dzięki pisaninie pani Meyer nabawiłam się ciężkiego uczulenia na wampiry. Skutecznie obrzydziła mi bowiem wszystkie literackie poczynania dziedziców Stockera. Dlatego, mimo znanych mi kilku pochlebnych recenzji, do powieści Moore’a zabierałam się jak przysłowiowy pies do jeża. Jak się okazało, niepotrzebnie, gdyż „Krwiopijcy” okazali się świetnym lekarstwem na zatrucie „boskim” Edwardem. No a poza tym, nie mogłam się oprzeć temu skacowanemu nietoperzowi na okładce.;)

Pewnego wieczoru, wracając z pracy, Jody zostaje napadnięta. Budzi się jakiś czas później ze zwęgloną ręką i uczuciem dziwnego głodu. Szybko orientuje się, że nie może wychodzić w dzień, więc zaczyna szukać kogoś, kto mógłby się zająć sprawami tak przyziemnymi, jak płacenie czynszu. Wybór pada na Tommy’ego Flooda, przyszłego – niedoszłego pisarza, obecnie na stanowisku kierownika nocnej zmiany w supermarkecie. A że tytuł cyklu, którego „Krwiopijcy” są pierwszym tomem, brzmi „Love story”, reszty łatwo możemy się domyślić. Od siebie dodam jeszcze, że mimo domyślności, końcówka mnie zaskoczyła.

Wampiry Moore’a nie lśnią w słońcu i nie za bardzo mogą odżywiać się zwierzątkami. Są raczej bliższe tym, które znamy z powieści Anne Rice, tyle, że nie są tak skłonne do wpadania w melancholię i do rozczulania się nad swoim losem. Kilka elementów autor zaczerpnął też od kanonicznego Drakuli. Powieści jednak brak patosu, obecnego u Rice („Drackuli” nie czytałam, ale sądząc po filmach, mrocznego patosu mu nie brakuje) i zadęcia, które możemy znaleźć u Meyer. „Krwiopijcy” są raczej wartką powieścią przygodową, z elementem kryminalnym i całkiem sporym wątkiem miłosnym. Autor nie boi się użyć wulgaryzmu, kiedy fabuła tego wymaga, ale nie przesadza (jednak osobom wyjątkowo wrażliwym na wulgaryzmy powieść może nie przypaść do gustu). Wielkim plusem jest humor, głównie w wersji językowej i w formie zaskakujących porównań. Autor w tym punkcie przypomina mi bardzo Pratchetta, zwłaszcza z jego późniejszych powieści.

„Krwiopijców” czyta się błyskawicznie. Akcja wciąga od samego początku, a humor w tekście dodaje jeszcze smaczku. Od początku do końca nie mogłam się oderwać od książki, a więc z czystym sumieniem mogę ją polecić jako wspaniałe czytadło na lato. Rozczarować się mogą jedynie ci fani „Zmierzchu”, którzy będą u Moore’a szukać tego, co daje im pani Meyer. Ale w szczególności polecam książkę tym wszystkim, którzy mają dość romansów nastolatek z wampirami, gdzieś w ogólniaku na prowincji i tęsknią za starymi, dobrymi czasami.

Ch. Moore, Krwiopijcy, Mag, Warszawa 2008, s. 424

16 komentarzy:

  1. Hmmm hmmm hmmm. Jestem zaintrygowana. Bardzo.
    C do Drakuli - przeczytaj koniecznie, może Cię zaskoczyć sama konstrukcja powieści.

    OdpowiedzUsuń
  2. sheila - wiesz, ja tego "Drakulę" nawet mam w planach, ale czekam, aż się znajdzie jakaś dobra dusza, które mi go pożyczy na okres bezterminowy. Jak znam siebie, nieco archaiczny język może mi przedłużyć lekturę do czasu karalnego w większości bibliotek.;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Hje, Krwiopijcy :D Kapitalne remedium na wszelakie okołozmierzchowe paskudztwa. Czytałam ich co prawda dwa lata temu, ale wydano w PL już dwie następne książki z Moore'owej wampirzej serii, więc niedługo wrócę do hitorii Jody i Thomasa.
    Moore'a polecam szczególnie "Najgłupszego anioła" - najlepiej przed Bożym Narodzeniem, pomaga się odprężyć przed ewentualną gorączką świąteczną ;)

    Pozdrawiam,
    Miranda

    OdpowiedzUsuń
  4. Książkę mam już zamówioną u kumpeli:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Miranda - to była moja pierwsza powieść Moore'a, ale na pewno nie ostatnia. Wiem, że w mojej bibliotece jest jeszcze "Najgłupszy anioł", więc pewnie on będzie następny.:)

    Sara - mam nadzieję, że spełni oczekiwania:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak zobaczyłam tylko słowo "Pratchett" odrazu stwierdziłam: to nie dla mnie. Bardzo nie lubie stylu tego pana, jego wyobraźni ani niczego co z nim związane (zwłaszcza tych okropnych okładek). :) jednak po "Krwiopijców" z chęcią kiedyś sięgne, chciażby dla porównania go ze "Zmierzchem". Nie powiem, lubię bestseller pani Meyer (prócz części czwartej, zdecydowanie). Dobrze, że jej się tak powiodło, bo historia dla mnie nie jest taka zła. Co prawda większość pomysłów została wzięta z filmu "Wywiad z wampirem" (który swoją drogą był świetny!), ona tylko te pomysły ubrała w pewną fabułę. Szkoda jednak, że stworzono film na podstawie tej powieści, to wszystko zepsuło, stworzyło wielkie "oh ah", które obrzydza czytanie.

    ...świetna recenzja. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. ciekawi mnie niezmiernie ten cykl...a Twoja recenzja jeszcze mnie bardziej zmotywowała po szybsze sięgnięcie po niego;)

    OdpowiedzUsuń
  8. imantra - Dziękuję:) Okładek u Pratchetta też nie lubię, zwłaszcza tych starszych, ale autora darzę sympatią. W przeciwieństwie do pani Meyer. "Zmierzch" przeczytałam i poszło całkiem szybko, ale nie mam zamiaru sięgać po dalsze części. Za to, skoro podobał Ci się film "Wywiad z wampirem", to może warto by było sięgnąć po pierwowzór książkowy, autorstwa Anne Rice (tytuł ten sam)? Mi się jej kroniki wampirze podobają.:) "Krwiopijców" polecam zwłaszcza na chandrę, bo jako poprawiacze humoru świetnie się sprawdzają.:)

    Kaś - :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. A ja zaczęłam "Gryź, mała gryź" :) Zobaczymy jakie będą moje wrażenia jak skończę :) Źle nie jest :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Mówiąc "przeczytałam zmierzch" masz na myśli, że przeczytałaś tylko pierwszy tom? Bo jeśli tak to naprawde zachęcam Cię do przeczytania drugiego jak i trzeciego. Wiesz dlaczego to piszę? Bo po przeczytaniu tomu drugiego na głos stwierdziłam: to chyba pisał ktoś inny - mam tu na myśli język, swobode wypowiedzi, realność tego jak się zachowują bohaterowie. Widzisz, mnie pierwsza część ani trochę nie urzekła (w przeciwieństwie do filmu, który był niesamowicie delikatny (i nie mam tu na myśli aktorów)). To zupełnie inna bajka, choć kontynuacja historii. Sama nie wiem... wg mnie powinnaś porównać te części ze sobą, choćby z czystej ciekawości (i za żadne skarby nie czytać części 4 :p).

    :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Tucha - chociaż zazwyczaj nie czytam recenzji książek, które mam już w planach, to dla Twojej zrobię wyjątek.:) Chcę się przekonać, czy Moore trzyma poziom cyklu.:)

    imantra - tak, czytałam tylko pierwszą część, poświęciłam się nawet na tyle, żeby zrobić to w ebooku, widziałam też do niej film (który uważam za dużo lepszy niż książka). Jednak raczej nie dam się przekonać do następnych (zwłaszcza po obejrzeniu filmu z części drugiej, który fabularnie wydał mi się idiotyczny), za bardzo się zraziłam. Może gdybym znalazła w bibliotece i akurat nie miała nic do czytania, to bym spróbowała, ale przez długi jeszcze czas taka sytuacja mi nie zagraża.:)

    OdpowiedzUsuń
  12. rozumiem. :)
    dla mnie druga część filmu była beznadziejna w porównaniu do książki, tyle tylko mogę jeszcze dopowiedzieć. I fakt, film "Zmierzch" był lepszy od książki, co jest odwrotną sytuacją do II części cyklu.
    Może kiedyś. :)

    Ściskam!

    OdpowiedzUsuń
  13. Mam uczulenie na książki o wampirach i 'boskiego' Edwarda. Ale "Krwiopijcy" wydają się być zupełnie odmienni. Twoja recenzja skłania mnie do ostrożnego wyciągnięcia ręki w stronę wampirów. ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. jak dotąd czytałam 1 książkę tego autora i byłam nią pozytywnie zaskoczona. Lubię to jego poczucie humoru. Pewnie więc jeszcze będę zapoznawać się z jego twórczością, a że mam ochotę na inne wydanie wampirów, niż te, które ostatnio zdominowały literaturę, to bardzo możliwe, że sięgnę po "Krwiopijców".

    OdpowiedzUsuń
  15. Jeśli jest tak dużo humoru jak piszesz to muszę przeczytać ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. imantra - ;-)

    Eta - ja też byłam uczulona, a "Krwiopijcy" mnie cudownie uleczyli.:)

    Domonika Anna - ja od "Krwiopijców" dopiero zaczęłam przygodę z Moorem, ale myślę, że się nimi nie rozczarujesz.:)

    bsmietanka - polecam z czystym sumieniem.:) Dla mnie co najmniej tak samo dobry jak Pratchett, chociaż oczywiście humor nieco inny.:)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...