poniedziałek, 27 lutego 2012

Moje ulubione seriale, czyli wstydliwe wyznania^^'

Do zabawy zaprosiła mnie Silaqui. Tak się składa, że już dawno żadnego ciekawego łańcuszka nie było, więc nie mogłam przepuścić okazji.;) Zwłaszcza, że nigdy się nie zastanawiałam, jakie seriale najbardziej lubię i muszę przyznać, że wyniki wyszły dość zaskakujące. A tworzenia listy nie ułatwiał fakt, że seriale oglądam dość rzadko... Niemniej, ograniczyłam się do tych tytułów, które oglądane po raz kolejny budzą równie ciepłe uczucia, co za pierwszym razem.:)

Jeszcze tylko słowo o zasadach:
1. Opublikuj u siebie na blogu logo taga.
2. Napisz, kto Cię otagował.
3. Zaproś co najmniej 5 innych blogów

4. Wymień i opisz kilka swoich ulubionych seriali.


Nie mam zamiaru nikogo do niczego zmuszać, ale ciekawa jestem typów Viv, Arii, Agnieszki i Wilka Stepowego. Jeśli mielibyście ochotę, to zapraszam.:)

To teraz moja lista:

My Little Pony: Friendship is Magic
Zacznijmy od tego, co najbardziej wstydliwe: tak, jestem fanką kucyponków. Fascynuje mnie swoisty humor serii zmieszany z taką ilością słodyczy, że przy serialu można bez problemu pić gorzką herbatę. Poza tym, jest coś urzekającego w prostej, wyrazistej kresce, nieskomplikowanych, ale pomysłowych scenariuszach kolejnych odcinków i nieskrępowanej uroczości bohaterów. A może po prostu mam słabość do słodziachnych, wielkookich stworzeń, niezależnie od gatunku...

CSI: Miami, New York, Las Vegas
Teraz coś dla równowagi.;) "CSI: Las Vegas" to pierwszy serial, który na tyle zainteresował dwunastoletnią Moreni, żeby czatowała na niego przed telewizorem równie wytrwale, jak na dobranocki.;) Potem było długo, długo nic (kiedy emisję przeniesiono na jakąś barbarzyńską porę), aż tu nagle na zaczęli nadawać "CSI: NY" i "CSI: Miami". Do moich ulubionych scen zawsze zaliczały się te z udziałem trupa i anatomopatologa.^^ Seriale podobały mi się tak długo, jak długo prywatne życie policjantów nie zaczęło przesłaniać spraw, którymi się zajmowali...

Fullmetal Panic: Fumoffu
Tu trzeba odrobinę wyjaśnić: "Fumoffu" to humorystyczny dodatek do rzeczonego anime. Nie wspominam o całym serialu tylko dlatego, że nie miałam okazji spokojnie obejrzeć wszystkich odcinków - ale zamierzam naprawić ten błąd, jak tylko Luby dostarczy mi płytki.;) Niemniej kreska mnie zachwyca i mogłabym się na nią gapić godzinami. A i prezentowane poczucie humoru jest momentami z gatunku tych rozwalających na atomy.;)








House md.
Jako że lubię naukowo podane ludzkie mięsko, najsławniejszego doktorka na świecie nie mogło tu zabraknąć.;) Sherlock Holmes w białym kitlu, jednocześnie piastujący zaszczytną funkcję mistrza ciętej riposty podobał mi się gdzieś tak do czwartego sezonu (dalej nie z tego samego powodu, co "CSI"). Za dalszymi jakoś nie tęsknię, ale do poprzednich lubię wracać.:)




Ah! My Goddess!
Serial polecany przez Lubego. Tak na prawdę to od niego zaczęła się moja przygoda z anime. Przepięknie narysowana, urocza historyjka, którą można streścić w dwóch zdaniach: "Spadła mi z nieba Boginka. I co ja mam teraz z nią zrobić!?". Niby nic skomplikowanego, ale ciepły humor, specyficzny dla serialu, zawsze poprawia mi nastrój. Muszę w końcu obejrzeć pełnometrażówkę.;)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...