W piątek przyszła do mnie paczuszka od Joanny (dziękuję!). Były w niej dwie książki, które już dawno chciałam przeczytać. Postanowiłam wytężyć jednak silną wolę i zanim wezmę się za nowoprzybyłe, skończyć chociaż jedną z zaczętych. Położyłam więc na stoliku, aby czekały na odpowiedni moment. I tak na siebie nawzajem popatrywałyśmy, ja na nie, one na mnie. A potem przyszła mama i zabrała jedną. Wiedziona poczuciem solidarności, nie namyślając się długo, chwyciłam drugą. Przeczytałam w jeden wieczór. Było to „Jak powieść” Daniela Pennaca.
Na początku miałam mieszane uczucia. Spodziewałam się czegoś podobnego do „Ex librisu”, czyli esejów zwartych i o czytaniu jako takim. Tymczasem dostałam poradnik, jak nie zniechęcać dzieci do czytania przez rodzicielską nadgorliwość. Nie zniechęciłam się, jako iż, po pierwsze: na razie dzieci nie mam, ale kiedyś zapewne będę miała, więc wiedza taka z pewnością mi się przyda, a po drugie: wszystko było napisane świetnie, z humorem i pazurem. Dopiero dalej zaczęło się to, co tygrysy lubią najbardziej.
„Jak powieść” jest pochwałą czytania dla rozrywki. Czytamy nie dlatego, że „Trzeba czytać!”, że autor znany, że nie wypada nie czytać. Czytamy dlatego, że sprawia nam to przyjemność. Czytanie ma być czynnością niezwykle intymną i nikt nie ma prawa narzucać nam obowiązku czytania, ba, nikt nawet nie ma prawa narzucania nam lektur, ani nawet narzucania jedynie słusznej interpretacji. Wszystko to jest naszą intymną rozmową z autorem i nikt nie powinien próbować jej podsłuchiwać.
Mi osobiście najbliższy sercu wydał się krótki tekst traktujący o czasie na czytanie. Któż z nas, moli książkowych, nie słyszał nigdy odzywek w rodzaju: „Skąd ty masz tyle czasu na czytanie? Chyba nie masz w domu nic do roboty.”, „Lepiej zamiast czytać te głupoty do nauki byś się wziął, a nie czas marnujesz!”, „Szczęściara z ciebie, ja też bym chętnie coś przeczytała, ale nie mam czasu.” ? Chyba każdemu zdarzyło się prowadzić podobne wymiany zdań. Pennac podsumowuje to jednym trafnym zdaniem: „Skoro tylko pojawia się kwestia czasu na czytanie, to znaczy, że nie ma ochoty na czytanie.” [122] „Czas na czytanie jest zawsze czasem ukradzionym. (Tak samo z resztą jak czas na pisanie czy czas na kochanie).” [123] Wie to każdy zagorzały czytelnik. Sama często kradnę sobie godzinkę snu albo rezygnuję z przestawiania bibelotów na półkach, aby poczytać. Jednak ten, kto czytać nie lubi (i nie ma żadnej innej pasji, dla której analogicznie wykrada czas), nigdy tego nie zrozumie.
Wiele jeszcze było smaczków w tych krótkich esejach. Żeby wymienić wszystkie musiałabym przepisać pół książki, ale wtedy nie mielibyście po co jej czytać.;) Dlatego na zakończenie ograniczę się do wymienienia Nienaruszalnych Praw Czytelnika. Jest ich 10, a pogrubię te, z których nagminnie korzystam.;)
1. Prawo do nieczytania.
2. Prawo do przeskakiwania stron.
3. Prawo do niekończenia książki.
4. Prawo do czytania jeszcze raz.
5. Prawo do czytania byle czego.
6. Prawo do bovaryzmu (choroby przenoszonej przez tekst).
7. Prawo do czytania byle gdzie.
8. Prawo do czytania na wyrywki.
9. Prawo do czytania na głos.
10. Prawo do milczenia.
Tytuł: Jak powieść
Autor: Daniel Pennac
Tłumacz: Katarzyna Bieńkowska
Tytuł oryginalny: Comme un roman
Wydawnictwo: Muza
Rok: 2007
Stron: 171