czwartek, 26 maja 2011

Dr Hause pewnie też był takim dzieckiem... - "Wszelki wypadek" Joanna Chmielewska

Śmiało mogę powiedzieć, że Joanna Chmielewska była autorką przewodnią mojego późnego dzieciństwa. Pamiętam, jak dosłownie pożerałam starsze ode mnie egzemplarze powieści zakupione jeszcze przez moją Mamę (co ciekawsze, im starsze były książki, tym lepiej się trzymały). Tak więc zapoznałam się z Tereską i Okrętką oraz z Pawełkiem i Janeczką. Książek o przygodach tej drugiej dwójki miałam niestety tylko trzy, więc żeby przeczytać cały, pięcioczęściowy komplet, musiałam skorzystać z pomocy biblioteki, która dostarczyła mi omawiany tom. I tutaj kończy się moja przygoda z upiornym rodzeństwem, gdyż „Wszelki wypadek” jest ostatni.

Janeczka wracała właśnie od koleżanki, kiedy wyższa potrzeba zmusiła ją do ukrycia się na klatce schodowej. Ową wyższą potrzebą było opanowanie zbuntowanego zapięcia spódnicy, ale mniejsza o to. Ważne, że ze swojej kryjówki dziewczynka miała znakomity widok na kradzież samochodu marki Volkswagen Golf. Okazuje się, że obecnie (wczesne lata 90te) kradzieże samochodów tej marki są w Warszawie prawdziwą plagą. Janeczka i jej o rok starszy brat Pawełek nie mogą sobie odpuścić próby rozwiązania tej kryminalnej zagadki. Okoliczni policjanci już drżą ze zgrozy, tak samo jak rodzicielka owej dwójki, na szczęście zawsze można liczyć jeszcze na pomoc Chabra, fenomenalnego psa, który nie tylko dopilnuje dzieciaków, ale i pomoże rozwiązać zagadkę. I kto by pomyślał, że skuteczną metodą walki ze zorganizowaną przestępczością może być przebijanie opon?

Janeczka i Pawełek Chabrowiczowie to jedno z najsympatyczniejszych literackich rodzeństw, jakie zdarzyło mi się spotkać. Są zawsze grzeczni i dobrze ułożeni (no, przynajmniej oficjalnie), nigdy nie pyskują, nie wyrażają się i są mili dla starszych. A jednak jest w nich cos takiego, że ich rodzice ze zgrozą łapią się za głowę, a okoliczna policja nie wie, czy ma być wdzięczna, czy przerażona. Owo osobliwe rodzeństwo ma bowiem zwyczaj zabawiania się w oficerów śledczych, wykazując się przy tym inteligencją i żelazną logiką. A że są dziećmi, mogą sobie pozwolić na więcej, niż oficjalnie stróże prawa. No i nieocenioną pomocą służy im zawsze Chaber – najmądrzejszy pies świata.

Pani Chmielewska pisze świetne kryminały humorystyczne. Zwłaszcza te dla młodzieży. Specyficzny humor jej powieści i charakterek bohaterów sprawia, że Pawełek i Janeczka mają szanse stać się idolami każdego dziesięciolatka. Ja już niestety dziesięciolatką nie jestem, czego ze względu na powyższą książkę żałuję. Nie jestem bowiem w stanie obiektywnie ocenić, czy to autorka obniżyła poziom, czy to tylko ja wyrosłam. Niby wszystko to, co u autorki najbardziej lubię jest: specyficzny styl, ciepły humor, ciekawa intryga, sympatyczni bohaterowie, ale jednocześnie te elementy są jakieś takie spłowiałe, pozbawione intensywności. Mimo wszystko jest to lektura bardzo przyjemna.

Cóż, kiedy będę miała własne dziecko, zafunduję mu od razu pełny cykl, żeby nie zdążyło z niego wyrosnąć. A zarówno tą książkę, jak i jej poprzedniczki z serii polecam tak samo dzieciom, rodzicom i fanom sympatycznych i zabawnych lekkich lektur. Chociaż coś mi mówi, że satysfakcja będzie odwrotnie proporcjonalna do wieku czytelników.

Tytuł: Wszelki wypadek
Autor: Joanna Chmielewska
Cykl: Janeczka i Pawełek
Wydawnictwo: Kobra
Rok: 2009
Stron: 298

9 komentarzy:

  1. Tej opowieści nie znam, muszę przeczytać...A Chmielewska zawsze króluje w pierwszej piątce :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja kiedyś najpierw przeczytałam jakąś książkę zawierającą Pawełka i Janeczkę (tytułu nie pamiętam), a dopiero po wszystkim dowiedziałam się, że istnieje coś takiego jak cykl z ich udziałem :). Muszę nadrobić i zacząć od początku bo to na pewno nie była pierwsza część. Za dużo gadali o jakiejś przygodzie w Algierii ;).

    OdpowiedzUsuń
  3. dawno, bardzo dawno nie czytałam Chmielewskiej, kusisz kobieto!

    OdpowiedzUsuń
  4. Chmielewska i u mnie była autorem przewodnim :D Uwielbiałam, czytałam pasjami i niektóre książki zaczytałam na śmierć ;)

    A Janeczka, Pawełem i Chaber (ach, co to za cudo, nie pies!) rządzą :D Chociaż Tereska i Okrętka też są świetne.

    OdpowiedzUsuń
  5. pisanyinaczej.blogspot.com - radzę przeczytać, szczególnie, jeśli posiada się dzieci w odpowiednim wieku.;) Ale i tak na ponury wieczór świetna lektura.:)

    C.S. - przygoda w Algierii to była trzecia cześć.;) Osobiście najlepiej wspominam właśnie trzy pierwsze - "Nawiedzony dom", "Wielkie zasługi" i "Skarby", więc czytaj kobieto, dopóki Twoje wewnętrzne dziecko jeszcze się czasem przebija.;)

    Magda - no daj się skusić, no daj.;)

    książkowo - ja swoich zaczytać nie mogłam, bo już chrzest bojowy dawno miały za sobą i to, co się zaczytać dało, dawno zaczytano.;) A Tereskę i Okrętke kupiłam sobie sama osobiście, jako komplet pokoleniowy do maminych Janeczek i Pawełków - co ja się przy tych książkach uśmiałam...;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Pamiętam Janeczkę i Pawełka i historię ze znaczkami bodajże - podobała mi się bardzo :))

    OdpowiedzUsuń
  7. To wychodzi na to, że czytałam część czwartą, skoro Ty zaprezentowałaś już piątą, ostatnią, a Algieria jest trzecia. Jak będę miała ochotę na coś Chmielewskiej to wezmę się do tego cyklu :).

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja się jakoś do tej pisarki przekonać nie mogę. Próbowałam, naprawdę... i dalej odsuwam ten moment, w którym sięgnę po jej lekturę...

    OdpowiedzUsuń
  9. Czytałam już jedną książkę tej autorki. Zaczęłam ją czytać, gdyż tak samo nazywa się mój chłopak ;). Z pewnością sięgnę po kolejne książki pani Chmielewskiej.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...