Kolejna odsłona mojej stałej akcji blogowej, polegającej w skrócie na tym, że Wy zgłaszacie książkowych bohaterów, a ja ich rysuję (a zgłaszać możecie tutaj). Tym razem bohater raczej zbiorowy, czyli przykładowy przedstawiciel pustynnego robactwa z "Diuny" Franka Herberta. Jeśli jeszcze ktoś "Diuny" nie czytał, to krótko opiszę stwora: czerwie pustynne (arrakijskie) to stworzenia długości nierzadko kilkuset metrów, ryjące w piasku pustyni niczym monstrualne dżdżownice i w pewnym sensie wytwarzające melanż - substancję niezbędną do podróży kosmicznych. Reagują na wibracje (próbując pożreć ich źródło), są bardzo wrażliwe na wodę. To tyle wstępu. Moja wizja czerwia należy raczej do tych klasycznych.Wybrałam pewną scenę z "Diuny" (czyli próbę pożarcia ornitoptera), aby nadać obrazkowi pewnego dynamizmu. Postanowiłam też zrobić łuski na kształt rybich czy gadzich, bo uznałam, że próba podważenia pierścienia okalającego całe ciało bestii byłaby karkołomna.;) I jestem nawet umiarkowanie zadowolona z efektu, co mi się ostatnio rzadko zdarza. Oto robaczek:
![]() |
Czerw pustyni (Sundworm) - można go powiększyć kliknięciem. |