sobota, 3 sierpnia 2013

Stosik #46

Jak pewnie zauważyliście, ostatnio mnie jakby mniej w blogosferze. Przyczyna jest prozaiczna - kiedy wracam do domu z pracy, nie mam siły ani na komentowanie Waszych notek, ani na pisanie własnych (ani nawet na wrzucenie na bloga tych już napisanych). Dlatego przez jakiś czas moje wypociny będą pojawiać się dwa razy w tygodniu: w środy i w soboty. Pomysłów mi nie brakuje, ale na wcielanie ich w życie mam w zasadzie tylko weekendy, więc sami wiecie...

A teraz do rzeczy, czyli stosik, będący w sporej mierze owocem szaleństwa zakupowego:


Od góry mamy sześć owoców wyżej wspomnianego szaleństwa. "Człowiek w labiryncie. Stacja Hawksbilla" Silverberga to nabytek wprost z taniej książki (tej w Olsztynie, naprzeciwko ratusza), nabyty w ramach kompletowania klasyki SF. Choć w sumie gdyby Solaris wydał "Człowieka w labiryncie" w jednym woluminie z  "W dół, do ziemi", miałabym o jeden wydatek mniej (i trochę więcej miejsca na półce).

Pięć kolejnych pozycji to zakup dokonany za moje własne, ciężko zarobione pieniądze.;) "Bezduszną" Carriger już czytałam, ale wtedy była pożyczona, a teraz zakupiłam własną. Tym sposobem mam już wszystkie cztery tomy "Protektoratu Parasola". Mam nadzieję, że Prószyński jednak wyda ten piąty. Jeśli nie, to się chyba zapłaczę. 

Pod Carriger dwa tomy robaczywego cyklu Adriana Tchaikovskyego, czyli "Spadkobiercy ostrza" i "Podniebna wojna". Niniejszym mam już wszystkie wydane w Polsce tomy (jeszcze dwóch brakuje do zakończenia cyklu). Stęskniłam się za robaczkami, trzeba będzie do nich w końcu zajrzeć.

"Filozofa i wilka" Marka Rowlandsa nabyłam w ramach kompletowania serii Biosfera. Jest to chyba obecnie jedyna seria wydawnicza (nie mylić z cyklem!), której zbieram sumiennie każdy tom. Nawet względem Uczty Wyobraźni jestem bardziej wybredna (no dobrze, może Biosferze dorówna Menażeria od Czarnego, ale mimo że pierwsza książka była bardzo dobra, to jedna książka serii nie czyni, czy jakoś tak).

A skoro już wspomniałam UW, oto jest "Wurt" Noona. Podziękujmy internetom za zdrenowanie mojego portfela.;) Niestety, dostałam egzemplarz zachlapany jakąś substancją, wyglądającą na klej. Na szczęście dała się bezboleśnie usunąć z okładki.

Dalej mamy cztery sztuki do recenzji. "Dziewczyna w stalowym gorsecie" Kady Cross to prebook do recenzji dla Insimilionu. Właśnie go czytam i mam dość mieszane uczucia. Niżej kolejny tom "Xanthu", czyli "Ogrze, ogrze" Pierce'a Anthony'ego, też od Insi. A ta pięknie opalizująca okładka (choć od dłuższego patrzenia można dostać oczopląsu) to "Przędza" Gennifer Albin od Wydawnictwa Literackiego. Już ją przeczytałam, o czym tutaj. A na końcu "Ja, robot" Asimowa od Rebisu. Klasyka klasyki, czas się zapoznać.;) Muszę przyznać, że strasznie podobają mi się okładki rebisowych wznowień Asimowa - takie trochę oldskulowe, ale jednocześnie z pięknymi grafikami.

Będę miała co czytać.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...