![]() |
Gify z kotami są zawsze odpowiednią ilustracją. |
Teraz może uzasadnienie (jeśli w ogóle można tak to nazwać).
Od dłuższego czasu czytam znacznie mniej niż bym chciała (a chcę mniej, niż jeszcze kilka lat temu). Paradoksalnie, trochę jest to wina bloga. Bo widzicie, jego podstawowym założeniem jest to, że opisuje na nim wrażenie z każdej przeczytanej książki. To sprawia, że każdą książkę staram się czytać w miarę wnikliwie i ze skupieniem. A to z kolei jest bardzo trudne, kiedy człowiek wraca z pracy całkiem padnięty. Ostatnio często tak wracam z pracy, więc zamiast chwytać za książkę, wybieram raczej drzemkę, bo przecież z takiego czytania jedną w miarę sprawną półkulą mózgową dobrej notki nie będzie. A ja chcę pisać dobre notki, w miarę moich skromnych możliwości.
Druga sprawa to samo pisanie. Pewnie mam coś z grafomana, bo nawet jeśli nie bardzo mam coś do powiedzenia na dany temat, myślę o napisaniu notki. Tyle że żadne bóstwo nie raczyło mnie niestety obdarzyć łatwością w przelewaniu słów na papier (czy tam monitor). I tak oto napisanie notki, która nie jest recenzją książkową zajmuje mi nieproporcjonalnie dużo czasu. Myślenie nad nią jeszcze więcej. No i muszę być w miarę wypoczęta, i jakoś się do tego zabrać... Dlatego lista niezrealizowanych pomysłów na notki jest znacznie dłuższa, niż tych zrealizowanych.
Jest jeszcze trzeci powód. Widzicie, pisanie trzech notek tygodniowo zajmuje mi masę czasu, więc albo to, albo jakieś rękodzieło czy smarowanie w szkicowniku. I trochę mam dość sytuacji, kiedy jedno hobby dominuje nad innymi, a trwa to już przeszło pięć lat. Nie zrozumcie mnie źle, nie uważam, że to był czas zmarnowany, wręcz przeciwnie - za żadne skarby świata nie porzuciłabym czytania czy blogowania. Ale nie chcę, żeby dominowały. Chcę wrócić do rysowania, może poświęcić więcej uwagi akcji "Jak to widzę?", może wreszcie namalować pozostałe zakładki, które planuję od bardzo, bardzo dawna. Poza tym niedługo dojdzie mi jeszcze jedno wymagające czasu zajęcie, którego nie chcę zaniedbywać.
Cóż, za to częściej będę Wam spamować fejsa (to jednak pożera mniej czasu i energii). Mam nadzieję, że zdjęciami szkiców i... innych takich.:)
Druga sprawa to samo pisanie. Pewnie mam coś z grafomana, bo nawet jeśli nie bardzo mam coś do powiedzenia na dany temat, myślę o napisaniu notki. Tyle że żadne bóstwo nie raczyło mnie niestety obdarzyć łatwością w przelewaniu słów na papier (czy tam monitor). I tak oto napisanie notki, która nie jest recenzją książkową zajmuje mi nieproporcjonalnie dużo czasu. Myślenie nad nią jeszcze więcej. No i muszę być w miarę wypoczęta, i jakoś się do tego zabrać... Dlatego lista niezrealizowanych pomysłów na notki jest znacznie dłuższa, niż tych zrealizowanych.
Jest jeszcze trzeci powód. Widzicie, pisanie trzech notek tygodniowo zajmuje mi masę czasu, więc albo to, albo jakieś rękodzieło czy smarowanie w szkicowniku. I trochę mam dość sytuacji, kiedy jedno hobby dominuje nad innymi, a trwa to już przeszło pięć lat. Nie zrozumcie mnie źle, nie uważam, że to był czas zmarnowany, wręcz przeciwnie - za żadne skarby świata nie porzuciłabym czytania czy blogowania. Ale nie chcę, żeby dominowały. Chcę wrócić do rysowania, może poświęcić więcej uwagi akcji "Jak to widzę?", może wreszcie namalować pozostałe zakładki, które planuję od bardzo, bardzo dawna. Poza tym niedługo dojdzie mi jeszcze jedno wymagające czasu zajęcie, którego nie chcę zaniedbywać.
Cóż, za to częściej będę Wam spamować fejsa (to jednak pożera mniej czasu i energii). Mam nadzieję, że zdjęciami szkiców i... innych takich.:)