Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Anne Fadiman. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Anne Fadiman. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 27 marca 2011

Nieco o wszystkim - "W ogóle i w szczególe. Eseje poufałe" Anne Fadiman

O jednej książce Anne Fadiman już kiedyś pisałam. „Ex libris”, bo on to był, zrobił na mnie jak najlepsze wrażenie, więc kiedy dowiedziałam się, że w Polsce ukazała się inna książka tej autorki, zapragnęłam i ją przeczytać. Tutaj, jak i poprzednim razem, z pomocą ruszyła JoannazKociewia, która podzieliła się swoim egzemplarzem, za co serdecznie jej dziękuję.:)

„W ogóle i w szczególe. Eseje poufałe” różnią się tematyką od „Ex librisu” – nie poruszają bowiem zagadnień związanych z uzależnieniem od czytania, które każdemu molowi są bliskie. Tematyka ich jest daleko szersza, chociaż literackie aluzje nie są rzadkością. Esej poufały jest bowiem takim rodzajem eseju, w którym „(…)chociaż eseista najczęściej pisał o sobie, to jednocześnie wypowiadał się na jakiś t e m a t(…)”[8]. Autorka więc zasiada z nami do wspólnego stolika i zaczyna z czytelnikiem poufale dyskutować, opisując własne doznania w odniesieniu do szerszego kontekstu. A tych kontekstów jest bardzo wiele, chociaż nie wszystkie tematy wzbudziły we mnie taką samą sympatię.

Muszę przyzna, że pani Fadiman już w pierwszym eseju zdołała mnie zaciekawić, mówi on bowiem o łapaniu eksponatów biologicznych do prywatnego, za czasów szczenięcych prowadzonego Muzeum Pod Szczęśliwym Trafem. Z racji kierunku studiów, bynajmniej nie humanistycznego, wszystkie opowieści o zbieraniu i konserwowaniu okazów, o tasiemcach w formalinie i kolekcjonowanych muszlach, wydały się bliskie mojemu sercu. W końcu w ramach zajęć sama rozpinałam motyla na szpilce i dowiedziałam się, jak się wypycha ptaki (co jest czynnością o wiele schludniejszą, niż mogłoby się wydawać). A z eseju można się też dowiedzieć również trochę o historii lepidopterologii i konchologii. Chociaż raczej nie polecam tego eseju osobom szczególnie wrażliwym.

Równie przyjemna była lektura opowieści o lodach (chociaż nie we wszystkim się zgadzam z autorką – jak można nie lubi lodów owocowych?) i o sowach. Z tym, że chodzi nie o ptaki, a o ludzi ze szczególnym zamiłowaniem do zarywania nocy i spania w dzień. Sama się do takich zaliczam – w nocy funkcjonuję świetnie, natomiast ranne wstawanie jest dla mnie torturą. Razem z autorka mówię nie terrorowi skowronków!

Ciekawe, aczkolwiek już nie aż tak mi bliskie, były dwa kolejne eseje, opowiadające o dwóch literackich sympatiach autorki. Pierwszą z nich jest Charles Lamb, w Polsce raczej nieznany. Był to prawdziwy mistrz eseju poufałego, który podobno nawet tematykę pieczonego prosięcia potrafił przedstawi w sposób fascynujący. Miał przy tym bardzo dramatyczny życiorys, o czym (i nie tylko o tym) można przeczyta w eseju „Wilk w owczej skórze” bo właśnie on w tym zbiorku jest Lambowi poświęcony. Bohaterem „Arktycznego hedonisty” zaś jest ulubiony polarnik autorki – Vulhjalmur Stefansson. Był on postacią tyleż barwną, co kontrowersyjną, a autorka opisała go w taki sposób, że zapałałam chęcią zapoznania się z jedną z jego książek (gdyż polarnik ów całkiem biegle władał piórem i spisywał swoje wspomnienia z wypraw polarnych).
Za to kompletnie nie mogłam się wczuć w pochwalny esej poświęcony kawie. Przyczyna jest bardzo prosta – kawy nie znoszę i już sam jej zapach mnie drażni, więc nawet piękny styl i ciekawe informacje nie zdołały mnie zainteresować. Niemniej jednak wielbiciele tego ciemnego płynu z pewnością poczują się urzeczeni tym esejem. 

Autorka ma szczególny dar posługiwania się piórem, który ze swadą i elokwencją pozwala jej pisa na najbłahsze, jak zdawać by się mogło tematy. Wszystko to czyta się niezwykle przyjemnie, bo pani Fadiman unika epatowania trudnym słownictwem, ale wplata je od czasu do czasu, tak, żeby czytelnik nie poczuł się zagubiony. Bardzo lubię ten typ erudycji.

Jeśli chodzi o technikalia, to wydawnictwo Znak znowu się popisało. Książka ma piękną, twardą oprawę z ilustracją w stylu stonowanym i minimalistycznym. Pod oprawą znajdują się wzorzyste, ale nie krzykliwe wklejki, nadające lekturze odpowiedni klimat. Nawet tekst jest obwiedziony ramkami pasującymi do tej kompozycji. Wszystko to razem z treścią tworzy klimat wymuszający kontemplację dzieła. Takiej książki zaiste nie powinno się czyta w autobusie czy zatłoczonej poczekalni. Dużo lepiej smakuje w zaciszu domowych pieleszy i w towarzystwie filiżanki kawy (lub, w moim przypadku – herbaty) i porcyjki ostrożnie jedzonych lodów.

Szczerze i gorąco polecam wszystkim. Każdy znajdzie tu coś dla siebie.

Tytuł: W ogóle i w szczególe. Eseje poufałe
Autor: Anne Fadiman
Tłumacz:
Magda Heydel
Tytuł oryginalny: At Large and At Small: Familiar Essays
Wydawnictwo: Znak
Rok: 2010
Stron: 237

niedziela, 15 sierpnia 2010

"Kłopot z książkami polega na braku równowagi" - "Ex libris: wyznania czytelnika" Anne Fadiman


Od niedawna próbuję sobie wyrobić nowy nawyk zaznaczania fiszkami co ciekawszych fragmentów w książkach. Zwykle znajduję ich nie więcej niż cztery. Eseje Anne Fadiman przebiły jednak wszystkie moje poprzednie lektury. Na 170 stronach znalazło się aż 20 ciekawych fragmentów. A było ich tak mało wyłącznie dlatego, że często za ciekawy cytat uznawałam cały esej. W tym miejscu wypada podziękować mojej dyżurnej biblionetkowej dobrej duszy, Joannie. Gdyby nie ona, pewnie lata całe spędziłabym bezowocnie poszukując tej książki w bibliotekach.

O czym właściwie są te eseje? Wydaje mi się, że autorka w tej niewielkiej książeczce zawarła rozważania na temat wszystkich aspektów czytania i książkomolizmu w ogóle. Za najbardziej uroczy uznałam pierwszy z utworów. Dotyczy on bowiem, jak wskazuje tytuł, zaślubin księgozbiorów. Okazuje się, że dla bibliofila ślub to za mało, aby w pełni poczuć braterstwo dusz ze współmałżonkiem. Ostatecznym sprawdzianem wzajemnej więzi jest połączenie dwóch osobistych biblioteczek w jedną, małżeńską. Na ten ostateczny krok (nazwany „przejściem na wyższą formę intymności”) pani Fadiman zdecydowała się dopiero po pięciu latach małżeństwa i urodzeniu dziecka. A ileż przy tym było niesnasek i sprzeczek! Jak uszeregować wspólny księgozbiór? Czyje z dublujących się egzemplarzy zostawić, a czyje wyrzucić? Których autorów ustawić obok siebie, a czyje sąsiedztwo im uwłacza? Całe szczęście, że małżeństwo autorki przetrwało tą ciężką próbę.

Eseje poruszają też zagadnienia traktowania książek. Autorka zastanawia się na przykład, jaka miłość do książek daje więcej satysfakcji: „dworska” – gdzie dba się o formę materialną książki i nie dopuszcza do nawet najmniejszego uszkodzenia, czy „zmysłowa” – gdzie czytelnik „zaczytuje książki na śmierć”. Chyba każdy zna z autopsji problemy takie jak odkładanie książek grzbietem do góry czy zaginanie rogów, ale niewielu tylko zdobyłoby się na wyrywanie przeczytanych rozdziałów, aby zmniejszyć ciężar bagażu. Niektórzy z nałogowych czytaczy zakrzyknęliby pewnie „Znam to!” nad esejem poświęconym znęcaniu się nad perfidnymi literówkami w czytanych tekstach, które drażnią jak brzęcząca nad uchem mucha. A wszystkim cierpiącym na przerost biblioteki podobały się fragment poświęcony metodom przenoszenia książek i ekonomicznego ustawiania regałów. Zaiste, każdy mól książkowy znajdzie tu coś dla siebie.

Bardzo mi przypadł do gustu również język książki. Ann Fadiman pisze w piękny, literacki sposób, nie nadużywając jednak słów trudnych i niezrozumiałych (którym z resztą poświęcony jest jeden z esejów). Znalazłam tu coś, co trudno nazwać i określić, a czego boleśnie brakuje większości wydawanych obecnie książek. Najbardziej adekwatne byłoby chyba nazwanie tego przystępną erudycją. Samo wydanie również jest solidne i ładne. Co niezwykłe, moją uwagę zwrócił przyjemny zapach papieru, na którym książkę wydrukowano, a rzadko zwracam uwagę na takie subtelności. Krótko mówiąc, zarówno forma, jak i treść sprawia, że kartkowanie „Ex librisu” jest przyjemnością samą w sobie.

Mogłabym jeszcze długo pisać o tej książce. Jednak wiele już powstało recenzji, w tym i o niebo lepsze od mojej. Można więc powiedzieć, że wszystko zostało powiedziane. Resztę, indywidualną i inną dla każdego, zostawiam do odkrycia czytelnikom.

A. Fadiman, Ex libris: wyznania czytelnika, Świat Literacki, Izabelin 2004, s. 172
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...