Jednym z ciekawszych motywów, jakie jakimś cudem pojawiają się zarówno w literaturze SF, jak i mainstreamowej, są rzeczywistości alternatywne. O ile w SF działa to najczęściej globalnie i mamy cały nowy porządek świata, to w powieściach głównonurtowych alternatywy są bardziej osobiste i tylko bohater widzi, co by było, gdyby podjął inne decyzje. I właśnie taką powieścią jest „Biblioteka o Północy” Matta Haiga. I był potencjał, tylko z wykonaniem gorzej.
