Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Peter Wohlleben. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Peter Wohlleben. Pokaż wszystkie posty

środa, 30 sierpnia 2017

"Duchowe życie zwierząt" Peter Wohlleben

Był taki czas (na początku boomu na „przyrodniczą” literaturę), że książka Wohllebena, ta o sekretnym życiu drzew, wyłaziła nawet z lodówki. I wszyscy ją chwalili – ze świecą szukać recenzji negatywnych czy choćby umiarkowanie niechętnych. Dlatego też nie dałam się do niej przekonać. Raz, że jestem zwykle sceptycznie nastawione do powszechnie chwalonych hitów, a dwa, że akurat książkami o roślinach jaram się jakby mniej. Ale kiedy zobaczyłam w zapowiedziach „Duchowe życie zwierząt” tegoż autora, pomyślałam, że to może być niezła okazja do testów – w końcu styl raczej się nie zmienił, a i temat mi milszy. Nabyłam więc książkę i zaczęłam testy.

Książka, jak podpowiada tytuł, traktuje o wewnętrznym życiu braci naszych najmniejszych. Jest podzielona na tematyczne rozdziały, już to mówiące o emocjach, już to o poczynaniach konkretnych gatunków. Każdy ma formę eseju, w którym autor miesza wiadomości wyszukane w naukowych artykułach z własnymi doświadczeniami jako leśniczego i właściciela zwierząt.

I… w sumie chyba główny problem polega na tym, że formuła, którą autor stosował poprzednio, w starciu z nową tematyką nie wypaliła. Jeśli wierzyć internetowym opiniom (bo sama jeszcze nie czytałam), w „Sekretnym życiu drzew” autor postawił na uczłowieczanie roślin – co mogło się o tyle sprawdzać, że większość laików czy hobbystów raczej nie traktuje ich jako osoby, a raczej jako wymagające pewnego zachodu ozdoby. Stąd nowe podejście mogło wydawać się czymś świeżym i atrakcyjnym. Niestety, w przypadku zwierząt to tak nie działa, bowiem każdy choć trochę zaangażowany właściciel traktuje swojego futrzaka jako mniej lub bardziej ukształtowaną osobę – toteż przedstawienie faktu że, och ach, twój pies odczuwa emocje jest kwitowane najwyżej wzruszeniem ramion i wymruczeniem pod nosem „thanks, captain Obvious”. Szczerze mówiąc, oddałabym całe rozdziały „Duchowego życia zwierząt” za kilka akapitów rozważań Haskella w tym samym temacie.

Przy czym widać, że Wohlleben znacznie swobodniej czuje się opisując tematy, które zna z autopsji, a nie tylko z naukowych relacji. Rozdziały, w których może powołać się na własne doświadczenia z psami, końmi czy dzikami czyta się zdecydowanie płynniej i przyjemniej, choć zmiany stylu są tak subtelne, że poza ogólnym wrażeniem nie da się wskazać nic konkretnego.

Wohlleben nie jest jednak przypadkiem beznadziejnym – w mojej osobistej klasyfikacji autorów piszących o przyrodzie jest gawędziarzem. Czyli opowiada bardzo przyjemnie o tym, co go kręci i choć może nie ma to znamion literatury wysokich lotów, to mnie w zupełności wystarcza poziom zajmującej gawędy przy ognisku, jaki reprezentuje. Choć w tej akurat książce widać, że nie wszystkie poruszane tematy go kręcą.

I teraz mam dylemat. Normalnie po prostu pozbyłabym się książki z domu, żeby nie zajmowała mi miejsca, bo raczej wracać do niej nie będę. Ale ona jest tak ślicznie wydana! (mam „biedawersję” w mniejszym formacie i bez ilustracji, but still). Okładka bez problemu zajmuje miejsce w pierwszej dziesiątce najpiękniejszych w historii bloga, a i designe całości jest przemyślany i dopracowany (wklejki, obrazki w nagłówkach rozdziałów, kolorystyka – wszystko współgra). Cóż, będę ją po prostu traktować jako kolejny piękny przedmiot na półce (a jeśli zastanawiacie się nad zakupem na prezent, to polecam jednak wersję z ilustracjami. Nawet jak tekst się nie spodoba, to pozostaje jeszcze multum pięknych zdjęć na kredowym papierze).

Tytuł: Duchowe życie zwierząt
Autor: Peter Wohlleben
Tłumacz: Ewa Kohanowska
Tytuł oryginalny: Das Seelenleben der Tiere
Wydawnictwo: Otwarte
Rok: 2017
Stron: 266

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...