Jak każdy miłośnik fantastyki mam swoje ulubione gatunkowe pomysły i koncepcje, na których urzeczywistnienie czekam z nadzieja i niecierpliwością. Jedną z takich koncepcji jest mięso hodowane w kadziach (najbardziej mi się podoba przedstawienie w „Wiatrogonie aeronauty” Butchera – rodzinne manufaktury, gdzie hoduje się połcie mięsa, żeberek czy co tylko w specjalnych pojemnikach, podobnych do naszych kadzi piwowarskich), bo pozwala zjeść ciastko (czyli prawdziwe mięso, nie jakiś roślinny zamiennik) i mieć ciastko (czyli odciążyć środowisko i uczynić hodowlę zwierząt gospodarskich znacznie bardziej humanitarną). Toteż jak tylko zobaczyłam „Czyste mięso” Paula Shapiro w zapowiedziach wydawnictwa Marginesy musiałam przeczytać tę książkę. Przyznam, że rozminęła się z moimi oczekiwaniami.
