czwartek, 27 października 2022

"Reguły na czas chaosu" Tomasz Stawiszyński


Rzadko czytuję szeroko rozumianą literaturę poradnikową. A jeszcze rzadziej tę z kategorii „jak żyć”. Po „Reguły na czas chaosu” sięgnęłam głównie dlatego, że wysłuchałam kilku podcastów, w których autor (Tomasz Stawiszyński) był rozmówcą i spodobały mi się one na tyle, że skorzystałam z okazji sprawdzenia, co też pisze w książkach. I cóż… raczej fanką literatury poradnikowej nigdy nie zostanę. Choć uczciwie przyznam, ze autor odżegnuje się od nazywania swojej książki poradnikiem. 
 

wtorek, 18 października 2022

"Miłość, śmierć i roboty" antologia

Netflixowy serial „Miłość, śmierć i roboty” należy do moich ulubionych produkcji tej platformy. Wiedziałam, że większość odcinków w każdym sezonie to ekranizacje opowiadań i w marzyłam, żeby kiedyś te wszystkie pierwowzory przeczytać. Wydawnictwo Nowa Baśń zdawało się czytać mi w myślach i wydało oficjalna antologię serialu. A księgarnia TaniaKsiazka.pl była uprzejma udostępnić mi „Miłość, śmierć i roboty”.

wtorek, 4 października 2022

Stosik #151

 Muszę przyznać, że już dawno nie trafił mi się tak bogaty miesiąc i pewnie nieprędko się taki trafi. A wszystko to dzięki splotowi szczęśliwych okoliczności.


Zacznijmy może od lewej, od stosika bibliotecznego, bo w nim same hity booktoka (no dobrze, jeden bardziej bookstagrama). Na samej górze "The Love Hypothesis", książka, która zainteresowała mnie tylko dlatego, że zaczynała jako fanfik do "Gwiezdnych wojen" (już nie mówiąc o tym, że Luby mój jak ją tylko zobaczył na wystawce w bibliotece, od razu wcisną mi ze złośliwym uśmieszkiem i komentarzem, że oto ta książka, na którą narzekam, że nie można spokojnie Tiktoka otworzyć, żeby nie wyskoczyła). Nie wiem, czy dam radę temu romnasidłu, ale jeśli nie, to przynajmniej zrobię o tym post na Insta. Dalej mamy "Zanim wystygnie kawa" i tu już jestem szczerze zainteresowana. Japońska powieść z motywem podróży w czasie wydaje się mieć potencjał. Dalej mamy "Zakon Drzewa Pomarańczy" w dwóch tomach. Jestem bardzo ciekawa, jak tam wyglądają smoki, ponoć jest też queerowo. A po "Mieście mosiądzu" spodziewam się po prostu dobrej zabawy, bo na mojej liście już od jakiegoś czasu wisi.

W pionie mamy komiks, który zdarzyło mi się wygrać, a który już od dawna chciałam przeczytać, bo Mirka Andolfo to moja ulubiona komiksowa autorka. Już go przeczytałam, pewnie skrobnę kilka słów o "Sweet Paprice" na Instagramie. 

A po prawej mam stos książek własnych. Na górze "Las Ożywionego Mitu", nowego na rynku wydawnictwa Terminus, który nabyłam częściowo dla samej książki, a częściowo dla wsparcia odważnej inicjatywy. Niżej "Zew Kalahari", który był moim ultimate must have. Od ładnych paru lat czekałam, aż pojawi się polski przekład tego klasyka ekoliteratury (oryginał wydano po raz pierwszy w 1984 roku) i w końcu się doczekałam, więc od razu nabyłam. "Cywilizacje" wygrzebałam z marketowego kosza z tanią książką za zawrotne 15zł. Miałam ją na liście do przeczytania, a koncept Indian południowoamerykańskich podbijających Europę wydaje mi się ciekawy. Dalej mamy dwa nabytki z Lidla za równie zawrotną kwotę 12zł sztuka. I oba to poradniki w jakimś sensie. "Mam nadzieję" to książka Zwierza Popkulturalnego, składająca się z przemyśleń na różne sprawy. Sama autorka mówiła, że teksty są podobne do przemyśleń, jakie wrzucała na instastory, a ze mną te przemyślenia bardzo rezonowały, więc chciałam przeczytać tę ksiązkę. A "Porozmawiajmy o śmierci przy kolacji" wzięłam, bo swego czasu mignęło mi kilka pozytywnych recenzji tej pozycji. 

"Miłość, śmierć i roboty" to rzecz do recenzji od TaniaKsiazka.pl i jak możecie się domyślić jest to antologia tekstów, na których podstawie powstał pierwszy sezon serialu Netflixa o tym samym tytule. Jestem w połowie. A niżej kolejna rzecz do recenzji, tym razem od Wydawnictwa Literackiego, czyli "Meluzyna Noctis i mroczna głębia". Już o niej pisałam jakiś czas temu

Dalej mamy dwie pozycje, które wygrałam razem z komiksem. "Tętniące życie" to koreańska młodzieżówka i chociaż wolę literaturę z wątkami fantastycznymi, to i nad nią się pochylę, bo jak dotąd wschodnioazjatyccy pisarze mnie nie zawodzili. A "Roztwory i spółka" to pierwszy od dawna tom serii Zrozum, który jest z mojej banieczki zainteresowań, więc chciałam go mieć. Mam nadzieję, ze próg wejścia w tę książkę będzie nieco wyższy.

I na dole trzy zakupy ze Składnicy Księgarskiej, jeden właściwy i dwa wzięte do towarzystwa. "Z czego zrobiony jest świat" leżało sobie na mojej półce Legimi i czekało na swoją kolej, ale skoro tu było za 11zł z groszami, to wzięłam papier. "Księga M" za to uparcie nie chciała na Legimi wylądować, więc nabyłam w podobnej cenie. Ale tak naprawdę to chciałam kupić "Zarazę", bo po "Splątanym drzewie życia" Quammen awansował do ścisłej czołówki moich ulubionych dziennikarzy naukowych i koniecznie chciałam mieć jego kolejną książkę. Chciałabym, żeby jeszcze kilka jego publikacji u nas wyszło, ale chyba się nie doczekam...

wtorek, 20 września 2022

"Gawędy o wilkach i innych zwierzętach" Marcin Kostrzyński


„Gawędy o wilkach i innych zwierzętach” Marcina Kostrzyńskiego miały swoją premierę w okresie mody na wszelką ekoliteraturę. Rynek miał wtedy ogromne ssanie na tego typu teksty, a że najwyraźniej polscy autorzy byli tańsi niż zagraniczni, to każdy, kto był jakkolwiek rozpoznawalny w internecie ze swojej przyrodniczej działalności wydawał wtedy książkę. Przy czym „Gawędy...” musiały cieszyć się sporym powodzeniem wśród czytelników, bo w jakiś czas po pierwszym wydaniu wyszło drugie, poprawione i rozszerzone. I mimo że na półce stało pierwsze, to odpaliłam Legimi i przeczytałam drugie, bo czemu nie (różnice nie są znaczące, doszło kilka nowych historyjek).

piątek, 16 września 2022

"Zwierzęta w Trzeciej Rzeszy" Jan Mohnhaupt


Rzadko czytuję książki historyczne, nie ważne, czy to fikcja, czy nie. Jeszcze rzadziej zdarza mi się sięgać po publikacje traktujące o okresie II wojny światowej, bo tematyka wojenna mnie triggeruje. No chyba, że jest mowa o zwierzętach. Taki właśnie historyczny reportaż niedawno wypuściło Wydawnictwo Poznańskie. I dzięki uprzejmości księgarni TaniaKsiazka.pl miałam okazję zapoznać się ze „Zwierzętami w Trzeciej Rzeszy” Jana Mohnhaupta

sobota, 10 września 2022

"Meluzyna Noctis i Mroczna Głębia" Philip Reeve


Nie jestem szczególną fanką powieści dziecięcej, ale ponieważ trzeba już myśleć o kompletowaniu biblioteczki progeniturze, lubię czasem sprawdzić, co ten segment rynku oferuje. Do „Meluzyny Noctis i Mrocznej Głębi” przyciągnęło mnie nazwisko autora. Philip Reeve jest u nas znany głównie z młodzieżowego cyklu „Żywe/Zabójcze maszyny” (w zależności od wydania), który z kolei stał się znany dzięki ekranizacji (podobno średniej). Oczywiście go nie czytałam, ale stwierdziłam, że może jednotomowa powieść dziecięca będzie lepszą drogą do zapoznania się z autorem. A z czasem może i moje dziecię przeczyta.

środa, 7 września 2022

Na co poluje Moreni: wrzesień 2022

Wrzesień jak zwykle jest dość bogaty w premiery. Co prawda obecnie ciekawe tytuły potrafią wyskakiwać jak króliki z kapelusza nawet i na tydzień przed planowana premierową datą, ale ponieważ wciąż nie mam daru jasnowidzenia, nie podejmuję się przewidywania przyszłości (choć wiem, ze gdzieś tam będzie premiera nowego tomu serii Zrozum). Ale już nie przedłużam, bo sporo tego.

Chcę mieć

"Zew Kalahari" Delia i Mark Owens
7 września

Swoisty klasyk ekoliteratury, na którego polskie wydanie czekałam już od lat i nie mogłam się doczekać (oryginał wydano w 1984 roku). Ale jako że kolejna powieść autorki doczekała się ekranizacji, wydawca najwyraźniej postanowił sięgnąć głębiej w nadziei, że filmowy plakat przyniesie zyski z innych książek Owensów. Cóż, nie oceniam przyczyn, ważne, że wychodzi.

Pierwotnie opublikowany w 1984 roku wciągający pamiętnik, napisany wspólnie przez autorkę bestsellerowej powieści „Gdzie śpiewają raki” oraz Marka Owensa, opisuje niezwykłą siedmioletnią odyseję po bezdrożach Kalahari, podczas której młoda para rozpoczęła pionierskie badania zoologiczne. Na dotąd niepoznanym terenie, gdzie w promieniu setek kilometrów nie ma dróg, cywilizacji, a nawet ludzi i wody, Owensowie zaczynają badania zwierząt, które nigdy wcześniej nie widziały człowieka. To opowieść o życiu pełnym przygód wśród lwów, hien brunatnych, szakali, żyraf i wielu innych stworzeń, które stały się im bliskie, przejmująca relacja z ich walki z niebezpieczeństwami życia na jednym z ostatnich nieskalanych cywilizacją miejsc na ziemi.

piątek, 2 września 2022

Stosik #150

Po dłuższej przerwie (bo w lipcu nie trafiło do mnie tyle interesujących ksiązek, żeby było się czym chwalić) przedstawiam kolejny stosik. Jest tu trochę kupnego dobra, trochę bibliotecznego i coś do recenzji. 

Cztery książki od lewej to zdobycze z biblioteki, bo jak człowiekowi powiększają limity, to jak tu nie skorzystać. "Towarzyski poradnik dla panien bez posagu" to romans historyczny, ale z humorem. Liczę więc, że tego humoru będzie więcej niż powłóczystych spojrzeń. Poza tym epoka też dodaje historii powabu. "Marzenia panny Benson" trochę mnie skusiły wątkiem naukowym, ale tak głównie to wzięłam bo często pojawiało się na insta. Nie spodziewam się niczego więcej poza miłą obyczajówką, może trochę w klimacie Fannie Flagg. "Kot Bob i ja" to książka wzięta na spontanie, no bo o kocie. Nie mam oczekiwań. A "Madame" swego czasu była ogromnym hitem blogosfery. Liczę, ze Libera nie okaże się takim rozczarowaniem, jak Zafon (też hit blogosfery swego czasu).

To długie a cienkie to jedyna nowa rzecz, jaką kupiłam w ciągu ostatnich dwóch miesięcy. Mianowicie komiksowa adaptacja wiedźmińskiego "Ziarna prawdy". Kupiłam bardziej z pobudek kolekcjonerskich, bo to jedno z moich ulubionych wiedźmińskich opowiadań. Drugie z ulubionych też kupię, jak się pojawi.

Dalej mamy dużą sekcję używanych książek. Dwie pierwsze to używki z OLX, obie już kiedyś czytałam. "Śmierć doktora wyspy" to jedyna rzecz Wolfe'a, jaka mi się kiedykolwiek podobała, czytana jeszcze w czasach przedblogowych. Może zrobię sobie relekturę, to kilka słów o tym zbiorze napiszę. "Fabrykę planet" czytałam już w ebooku i nawet pisałam o niej tutaj, ale chciałam ją mieć też w papierze (acz nie była to potrzeba paląca). Trafiła się za dyszkę w ekstra stanie, to skorzystałam. 

Kolejne cztery sztuki to wynik kiermaszu biblioteczneko, na który udało mi się dotrzeć. Na "Miasta pod skałą" polowałam już od kilku lat i marzyło mi się to ładniejsze, nowsze wydanie w twardej oprawie. Ale używane krąży na allegro po 60-70 zł, a w miękkiej i pobiblioteczne nie taniej niż 30zł, więc uznałam, że sfatygowany egzemplarz za 3zł to okazja. Za tyle samo było "Królestwo ściany", które wzięłam dlatego, że opis wydał mi się intrygujący. "Proklamatorów" i "Poetę i namiętności" wzięłam za to dlatego, że urzekły mnie uroczo paskudne okładki. Brakuje do nich co prawda tomu trzeciego, ale chodzi za jakieś grosze, więc jak zatęsknię, to kupię. 

I na koniec egzemplarze recenzenckie, oba od TaniaKsiazka.pl . O przecudnej "Agli. Alef" niedawno pisałam. "Zwierzęta w Trzeciej Rzeszy" przyszły wczoraj, więc napiszę o nich jakoś za dwa tygodnie, ale mam spore oczekiwania.


piątek, 26 sierpnia 2022

"Życie na naszej planecie" David Attenborough


Są takie telewizyjne i kinowe osobowości, do których pałam prostą sympatią, biorącą się nie z ekranowych dokonań, ale raczej z tego, co reprezentują poza ekranem. Jedną z nich jest sir David Attenborough. Jako dziecko oglądałam jego filmy ze znacznie większym entuzjazmem niż wieczorynki, a i teraz je lubię. Zdarzało mi się też czytać jego książki i nawet pisać o tym na blogu. Toteż kiedy ukazał się nowy projekt, czyli film na Netflixie oraz (nieco później) książka do tegoż filmu, postanowiłam się z nim zapoznać. Film jeszcze przede mną (obejrzałam jakąś połowę), ale książkę właśnie skończyłam czytać.

czwartek, 18 sierpnia 2022

"Agla. Alef" Radek Rak


Rak to gorące nazwisko w światku fantastycznym od lat. A od kiedy został laureatem nagrody Nike, już nie tylko w światku fantastycznym. Od dawna miałam jego powieści na liście do przeczytania, ale nie jakoś szczególnie pilnie, a kiedy dostał jedną z najważniejszych polskich nagród literackich, kompletnie się onieśmieliłam. Zwłaszcza, że „Baśń o wężowym sercu” to fantastyka poniekąd historyczna, a za taką nie przepadam. Dlatego też, kiedy zaczęły krążyć pogłoski, że najnowsza powieść Raka będzie zupełnie inna niż poprzednia i kierowana raczej do młodszych czytelników, nadstawiłam uszu. A kiedy okazało się, że autor mocno inspiruje się „Mrocznymi materiami” Pullmana, byłam kupiona. Kwestią czasu było więc, kiedy, dzięki uprzejmości księgarni TaniaKsiazka.pl, „Agla. Alef” Radka Raka trafi w moje ręce. I och, cóż to była za lektura!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...