sobota, 29 sierpnia 2020

"Help Me!" Marianne Power

Przyznam, że do poradników sama mam stosunek bardzo nieufny. To znaczy jestem zdania, że te dotyczące konkretnych, namacalnych rzeczy typu zarządzanie budżetem czy szeroko pojęte prowadzenie domu mogą mieć sporo sensu, ale w skuteczność tych mówiących, co zrobić, żeby być pięknym, młodym, bogatym i spełnionym zwyczajnie nie wierzę. Toteż ich nie czytam (i to nie jest tak, że nie próbowałam. Kiedyś jeden przeczytałam. Po czym stwierdziłam, że na takie bzdury szkoda życia). Ale zawsze pozostaje gdzieś z tyłu głowy taka myśl, że skoro te książki sprzedają się w jakichś dzikich nakładach, to może coś w nich jest i może jednak warto byłoby chociaż sprawdzić… Na szczęście znalazł się ktoś, kto mnie od tego dylematu wybawił. 

środa, 19 sierpnia 2020

O tym, dlaczego czytam mniej fantastyki

Od kilku lat obserwuję u siebie pewną tendencję. Mianowicie odchodzę od czytania fantastyki na rzecz literatury faktu i popularnonaukowej. W sumie nic w tym dziwnego, gusta się zmieniają i tak dalej, ale jest pewien problem. Otóż ja za fantastyką tęsknię. Chciałabym czytać jej więcej. Problem polega na tym, że znacznie zmniejszyła się podaż książek fantastycznych, które dają mi czytelniczą satysfakcję.
 
Ostatnio sporo myślałam nad tym, dlaczego gatunek, który jeszcze kilka lat temu stanowił miażdżącą większość czytanych pozycji, teraz jest jakby mniej satysfakcjonujący. I dlaczego odeszłam od niego w kierunku czegoś, co zupełnie fikcja nie jest. Odpowiedź na to drugie pytanie jest prosta: paradoksalnie literatura faktu bywa bardziej zaskakująca. Fikcja ma rzeczywistość naśladować, w związku z czym musi ograniczać się do tych fabuł, które czytelnik uzna za prawdopodobne. Rzeczywistość nie musi, stąd czytając reportaż nie możemy sarkać, że jacy nieprawdopodobni ci bohaterowie, bo no cóż, oni byli, istnieli i raczej zrobili to, o czym napisano, choćby nie wiem jak głupie, niezwykłe czy nielogiczne było. A ja lubię być zaskakiwana. Odpowiedź na pierwsze pytanie wymaga jednak nieco dłuższych wyjaśnień.

Luby za to ciągle czyta praktycznie wyłacznie fantastykę (a tak naprawdę to po prostu lubię to zdjęcie, więc każda okazja jest dobra, żeby się nim podzielić :P )
 

czwartek, 13 sierpnia 2020

"Ruchomy zamek Hauru" Diana Wynne Jones

 
„Ruchomy zamek Hauru” to jedna z tych historii, które w naszym kraju znane są głównie z animowanej adaptacji. Tymczasem w anglosaskim kręgu kulturowym powieść, która była podstawą dla filmu jest kultowym dziełem klasyki dziecięcej. W Polsce jednak nie przebiła się do szerszej publiczności, mimo że wydano go u nas już 15 lat temu. Przyznam, że i ja znałam tę historię jedynie z produkcji studia Ghibli i mam do niej ogromny sentyment. Toteż gdy doszły mnie słuchy o wznowieniu tytułu przez wydawnictwo Nowa Baśń, niecierpliwie czekałam na moment, kiedy będę mogła nabyć książkę i porównać animację z oryginałem. W tej notce też tych porównań unikać nie będę, choć nie mam na celu robienia szczegółowej analizy podobieństw i różnic.

piątek, 7 sierpnia 2020

Na co poluje Moreni: sierpień 2020

Ilość premier sierpniowych nie jest już tak zaskakująco wysoka jak w poprzednim miesiącu. Powiedziałabym, ze to raczej przyjemnie średni miesiąc. Zaczynajmy więc.

Chcę mieć

"Śmiech ma po matce" Carl Zimmer
12 sierpnia

Postanowiłam serię Zrozum zbierać, więc to oczywiste, że tę pozycję kupię. Nie uwiera to jednak mojego kolekcjonerskiego serduszka, bo lubię czytać o genetyce i akurat ten tytuł już na etapie przedstawienia przez wydawcę serii wydawał mi się najbardziej interesujący. Tak więc czekam.

Z tej książki dowiesz się:
• Jak to się dzieje, że dziedziczymy florę bakteryjną?
• Dlaczego wciąż nosimy w sobie geny odpornościowe neandertalczyków?
• Jaką rolę w rozwoju genetyki odegrał groszek?
• Kiedy XX + XY = XY, a kiedy XX?
Wszystkim nam się wydaje, że z dziedziczeniem jesteśmy na ty. Już wiele wieków temu ludzie dostrzegali podobieństwa dzieci do rodziców – podobny kolor oczu lub sposób zachowania w określonych sytuacjach. Nie zastanawiali się jednak, dlaczego tak się dzieje, i nie nazwaliby tego dziedziczeniem. Dziedziczenie oznacza dar lub klątwę. Definiuje to, jacy jesteśmy, na podstawie naszej biologicznej przeszłości. Daje nam również nieśmiertelność, przenosi bowiem naszą cząstkę w przyszłość.
Carl Zimmer, jeden z najbardziej uznanych amerykańskich naukowców, opowiada nam o historii dziedziczenia i genetyki od pierwszych chorób przenoszonych z pokolenia na pokolenie aż po czasy współczesne przyglądając się równocześnie swojej rodzinie. Wybiega również w przyszłość, zastanawiając się, w jakim stopniu etyczne jest modyfikowanie genów i pojedynczych komórek na wczesnym etapie rozwoju człowieka. Gdyby człowiek musiał przeczytać tylko jedną książkę o genetyce, powinien z pewnością sięgnąć po Śmiech ma po matce. Tajemnice genów Carla Zimmera.

wtorek, 4 sierpnia 2020

Stosik #129

Tym razem stosik nie tak wielki, jak mógłby być. A to dlatego, że zaszalałam z zakupami, ale połowa utknęła w limbo, czekając na przekładaną premierę preorderu. No cóż, pozostaje się cieszyć tym, co doszło.


Oto i papierowa część zdobyczy z lipca. Na górze mamy "Ruchomy zamek Hauru", na którego premierę czekałam dość długo i potem czym prędzej kupiłam. Jest już przeczytany, recenzja napisana, pewnie wrzucę w przyszłym tygodniu. Pod nim "Czerń nie zapomina", jedyny papierowy egzemplarz recenzencki (od Rebisu). Już o tej powieści pisałam.

Dalej same zakupy. "Myśliwce" to oczywiście must have, bo zbieram Menażerię (acz kolejne tytuły to od lat większe i mniejsze rozczarowania). "Pana ciemnego lasu" wyciągnęłam z kosza z tanią książka w markecie. "Kotolotki" już czytałam w ebooku, ale jako że tworzę biblioteczkę swojemu dziecku, postanowiłam kupić też papier. No i na samym dole "Bestiariusz - zwierzęta", bo jeśli istnieją jakieś tytuły w tej serii, które koniecznie chcę mieć, to poza smokami będzie właśnie ten.

Tym razem mamy też ebooki.


Jest więc "Do boju", do recenzji od Prószyńskiego. Kilka lat temu inne wydawnictwo wydało cała serię tytułów tej autorki, ale jakoś się nie załapałam wtedy. Teraz sobie nadrobię. Drugi ebook to wydany przez fanowską Grupę Wydawniczą Alpaka. "Tęczowo i fantastycznie" to zbiór queerowej fantastyki i tematycznej publicystyki. Do pobrania za darmo.

piątek, 31 lipca 2020

"Miasteczko Rotherweird" Andrew Caldecott



„Miasteczko Rotherweird” było reklamowane jako „Harry Potter dla dorosłych”. Tego typu deklaracje zwykle wywołują u mnie silną chęć powiedzenia „sprawdzam”. Dlatego też postanowiłam „Miasteczko...” przeczytać (oraz dlatego, że sam pomysł na powieść wydawał się ciekawy, a blurb kładł nacisk na postać nowego nauczyciela, więc miałam cichą nadzieję, że powinowactwo z Harrym Potterem jakieś będzie). Cóż, okazało się, że powieść z cyklem Rowling ma wspólne tylko to, że dzieje się w Anglii. A to tylko jedno z rozczarowań.

sobota, 25 lipca 2020

"Czerń nie zapomina" Agnieszka Hałas



Zakończenia serii są bardzo ryzykowne dla autorów, wszak trzeba usatysfakcjonować rozochoconą widownię. Zadanie jest tym trudniejsze, im lepsza była seria a ryzyko porażki zawsze spore. Tak więc Agnieszka Hałas stanęła przed wyzwaniem, kiedy pisała „Czerń nie zapomina” - finałowy tom swojego „Teatru Węży”. Czy mu podołała?

Po wycieczce w tropikalne rejony w „Śpiewie potępionych” znowu wracamy w klimaty bardziej umiarkowane. Oraz do bohaterów, których do tej pory znaliśmy raczej przelotnie. Akhania ar Vithenare chwyta dwójkę żmijów i z rozkazu srebra każe im odszukać trzeciego, Krzyczącego w Ciemności, który po wydarzeniach z poprzedniego tomu rozpłynął się w powietrzu (w przenośni, nie dosłownie). Lorraine, młoda, choć utalentowana wróżbitka również go szuka, popychana przez nawiedzające ją wizje. Tymczasem demony z Doliny Śniedzi knują intrygę, której konsekwencje mogą okazać się ostateczne dla świata ludzi, a srebrni magowie mają swoje własne problemy.

sobota, 18 lipca 2020

"Oczy uroczne" Marta Kisiel


Mój związek z Martą Kisiel to trudna sprawa. Pisarka ma duże grono zachwyconych jej twórczością fanów, więc i ja spróbowałam, ale na „Nomen omen” się przejechałam, co mnie na dłuższy czas odstraszyło. Niemniej, ponieważ Marta Kisiel ma duże grono zachwyconych jej twórczością fanów, jej powieści i opowiadania są stałym elementem nominacji do nagrody Zajdla. W zeszłym roku w nominacjach wylądowała z powieścią i opowiadaniem i właściwie tylko dlatego zapoznałam się z „Szaławiłą”. Nawet mi się spodobało, więc postanowiłam kiedyś dać szansę powieści, do której stanowiło prequel. W tym roku owa powieść pojawiła się w nominacjach, a że akurat miałam pod ręką ebooka, to postanowiłam zapoznać się z „Oczami urocznymi”.

sobota, 11 lipca 2020

"Kotolotki" Ursula K. Le Guin


Kiedy Prószyński wydawał serię wszystkich dzieł zebranych Le Guin, tak naprawdę jedno pominął. Dziecięce opowiadania o kotolotkach mianowicie, bowiem ta jedna z najbardziej uznanych autorek fantastycznych napisała też coś dla dzieci (tak, to typowa literatura dziecięca, nie żadne young adult). I w sumie brak tego utworu w serii nie był ze strony wydawcy taką złą decyzją, w końcu książki dla dzieci wymagają nieco innej oprawy niż te kierowane do dorosłych kolekcjonerów. Nie pasowałyby do kolekcji.

poniedziałek, 6 lipca 2020

Na co poluje Moreni: lipiec 2020

W poprzednich latach lipiec nie obfitował w premiery - wiadomo, lato urlopy, jedyne co się sprzedaje to romanse i kryminały (a tych akurat nie lubię). W tym roku oferta jest dużo bogatsza. 

Na lipiec przesunięto premierę "Strzelb, zarazków i stali", o których pisałam w czerwcowym zestawieniu. Rebis przygotowuje też wznowienie "Gdzie dawniej śpiewał ptak" Kate Wilhelm, ale mam stare wydanie z Solarisu. Nawet recenzowałam tę książkę na blogu.

Tymczasem przejdźmy do rzeczy.

Chcę mieć

"Green Town" Ray Bradbury
3 lipca

Kolejny tom Artefaktów, więc oczywiście muszę go kupić. Do kolekcji.

Zbiór powieści i opowiadań, których akcja rozgrywa się w miasteczku Green Town.
Niezwykłe historie o krainie dzieciństwa, widzianej z wielką nostalgią i miłością, opowieści o budzeniu się samoświadomości nastoletnich bohaterów, wielkiej afirmacji życia, codziennych wydarzeniach i rytuałach. Ale także podróże do krainy dziecięcych koszmarów, mrocznych miejsc i niepokojących zdarzeń.
W skład książki "Green Town" wchodzą: Słoneczne wino, Jakiś potwór tu nadchodzi, Pożegnanie lata i Letni ranek, letnia noc.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...